REKLAMA
Anywhere logo

Mateusz Kusznierewicz: Sport to biznes, biznes to sport

2016-04-08
...
Nie ma dnia, żebyśmy nie widzieli reklam w jakiś sposób nawiązujących do sportu. Dlaczego? To proste: sport wyzwala jedyne w swoim rodzaju emocje, angażuje, przyciąga i budzi pozytywne skojarzenia.

 

Zastanówmy się, jaki wpływ ma sport na gospodarkę oraz biznes i vice versa. Marketingowcy szybko wychwycili fakt, że sport przynosi im korzyści. Dziś trudno sobie wyobrazić jakąkolwiek relację sportową bez reklam.
Organizacja zawodów i ich relacja to koszta, a wpływy z reklam pozwalają na ich pokrycie i dodatkowy, często znaczny zysk. Spoty widzimy w przerwach w zawodach, na bandach elektronicznych czy na kostiumach sportowców. Każda przestrzeń jest cenna. Trudno się dziwić reklamodawcom, że kiedy tylko jakiś sport znajdzie się na fali wznoszącej, zaczynają walkę o najmniejszą choćby część kombinezonu skoczka czy koszulki piłkarza.
I sporo ryzykują, w końcu nigdy nie wiadomo, jaki sezon nas czeka. Jeśli udany, to każda zainwestowana złotówka nie tylko pomoże naszym zawodnikom, ale zwróci się reklamodawcy z nawiązką. Dzięki transmisjom telewizyjnym trafia się do większej grupy odbiorców, a kibice wiążą się z marką, bo utożsamią ją z np. z ulubionym sportowcem. A jak sukcesów nie będzie, to i widzowie nie dopiszą i efekt jest oczywisty. 

Badania wykazały, że stopa zwrotu zainwestowanych pieniędzy jest najwyższa właśnie w przypadku marketingu sportowego. Dlatego też współpraca na linii sport-biznes kwitnie i tak już zostanie, bo jest to współpraca, na której wszyscy korzystają. Sport otrzymuje pokaźny zastrzyk gotówki, co pozwala np. na szersze inwestycje, organizację imprez, szkolenia i odkrywanie nowych talentów. Firmy z kolei zarabiają dzięki pozytywnie odbieranej reklamie.

Dało się to zaobserwować szczególnie wyraźnie podczas Euro 2012. Suma wydatków marketingowych firm w naszym kraju osiągnęła wówczas nienotowaną wcześniej kwotę 2,5 mld złotych! W kolejnych latach widać było pewne spowolnienie, ale impreza ta wywindowała rodzimy marketing sportowy na nowy poziom.

Wciąż jednak trudno porównywać skalę polskiego marketingu sportowego do tego, co dzieje się za oceanem. Najlepszym przykładem jest blok reklamowy przed finałem Super Bowl, który w telewizji obejrzało blisko 170 mln widzów, a liczbę odsłon spotów w internecie, szacuje się na 480 mln, a to tylko w USA. Siła wydarzenia jest tak duża, że wiele firm zdecydowało się wykupić minutowe spoty, mimo że cena za 30 sekund to 5 mln dolarów.

Trochę nam jeszcze do tego poziomu brakuje, ale skoro marketing pokochał sport na dobre, to z pewnością zmierzamy w tym właśnie kierunku. Z korzyścią zarówno dla sportu, jak i biznesu.

 

fot.: Sylwester Ciszek

 

REKLAMA