REKLAMA
Anywhere logo

Andrzej Saramonowicz

Andrzej Saramonowicz: Leniwa Europa w czasie próby

2016-07-26
...

Najsilniejszą bronią terrorystów nie są ładunki wybuchowe, karabiny maszynowe czy noże, ale współczesne media, które patrzą na świat jak na teatr. By osiągnąć sukces, zbrodniarze muszą się ograniczać już tylko do tego, by dbać o właściwą dramaturgię, czyli - przepraszam za dosadność, ale tak to widzę - nie mogą się powtarzać, bo media się nimi znudzą. Po "hollywoodzkich" widowiskach, jakimi były zniszczenie potężnych wież przy użyciu odrzutowców, wysadzenie dworca kolejowego, atak na redakcję pisma satyrycznego, atak na klub nocny czy rozjechanie przypadkowego tłumu przez ciężarówkę, światową - a zwłaszcza europejską publiczność - zdołają już utrzymać w stanie przerażenia skromniejsze, choć nie mniej spektakularne monodramy (np. strzelanina w centrum handlowym, zamordowanie maczetą kobiety w ciąży czy zabicie księdza w kościele podczas odprawiania mszy). Przy czym ów dzisiejszy akt zbrodni ma dla mnie wymiar dodatkowy. Nawet w zsekularyzowanej Europie Zachodniej mord na księdzu celebrującym mszę jest komunikatem symbolicznym i łatwym do odczytania przez ogół. Przypomina urżnięcie głowy posłańcowi albo naplucie na zdobyty sztandar. I znaczy po prostu: „pomiatamy wami i waszą cywilizacją". W moim mniemaniu chodzi o sprowokowanie Europejczyków do eksplozji spontanicznej i niekontrolowanej nienawiści. A przez to do zniszczenia porządku społecznego, który naszą cywilizację kształtuje. By tak się nie stało, Europejczycy muszą mieć pewność, że przywódcy, których wybrali w demokratycznych wyborach, ich naprawdę chronią. Niestety, politycy na Starym Kontynencie - w każdym kraju i bez różnicy czy z lewa, czy z prawa – nie dają takiej pewności. Podobnie ma się rzecz z mediami. Czy jest jeszcze ktoś rozsądny, kto im wierzy? Kto nie czuje, że grają we własne gry? Tymczasem nadszedł czas, by media przestały być prymitywnie populistyczne lub wyniośle pouczające. I nastawione przede wszystkim na zysk. By stały się - nie wstydzę się tej naiwności, bo jest potrzebna - po prostu uczciwe. A wszystko w naszym wspólnym interesie. Wszak tylko jeśli nadal będą pokładać ufność w oficjalnych instytucjach i procedurach, Europejczycy nie zaczną organizować się w pozainstytucjonalne i działające poza procedurami naszej kultury grupy samoobrony. Co – gdyby, nie daj Boże, zaczęli – byłoby prawdziwym końcem świata, w którym żyjemy. Porażką z rąk obcych, którymi sami dla siebie się staniemy.

REKLAMA
REKLAMA