REKLAMA
Anywhere logo

Aleksandra Budka

Sztuka z terminem ważności

2016-08-17
...
Umożliwia spacer po wodzie. Zamienia drzewa w gigantyczne pąki. Owija Reichstag ogromną połacią materiału. Christo – artysta, który swój sukces oparł na kawałku tkaniny. Kawałku, który rozrósł się do niebotycznych rozmiarów.

Przez ponad 50 lat tworzyli w duecie. Oboje urodzeni w 1935 roku, poznali się 23 lata później. On, Christo Vladimirov Javacheff, z pochodzenia Bułgar, emigrant podróżujący po Europie. Ona, Jeanne-Claude Marie Denat, urodzona w Casablance, studentka filozofii na tunezyjskim uniwersytecie. W 1958 roku spotykają się w Paryżu i od tego momentu tworzą niepowtarzalną parę artystów. Christo_3Przenoszą się do Nowego Jorku i rozpoczynają przygodę z nowym gatunkiem sztuki. Sztuką ulotną.

Pierwsze prace Christo i Jeanne-Claude nie wykraczały jeszcze poza ich studio lub hale wystawowe. Jednak już pod koniec lat 50-tych Christo wpadł na pomysł „opakowywania” przedmiotów i w ten sposób tworzenia z nich dzieł sztuki. Zaczęło się od puszek i szklanych butelek, z których, mieszkając jeszcze w Paryżu, stworzył instalację. Wydaje się, że po pierwszych próbach para nabrała apetytu i zaczęła tworzyć na większą skalę. W 1963 roku zbudowali ekspozycję składającą się z okien oraz witryn sklepowych naturalnych rozmiarów. Ale dwa lata wcześniej opakowali już pierwsze przedmioty w ich naturalnym środowisku – olejowe beczki w porcie w Kolonii. Do końca lat 60-tych przykryli materiałem jeszcze między innymi fontannę w mieście Spoleto we Włoszech, muzeum sztuki w Bernie oraz stworzyli 85-metrowy dmuchany korytarz powietrza unoszący się w górę bez pomocy stelaża. Dziesięciolecie zakończyli projektem „Wrapped Coast” – materiałem o powierzchni miliona metrów kwadratowych pokryli część australijskiego wybrzeża.

Dalej ich pomysły rozwijały się jak bela materiału. Niczym szalony krawiec Christo ubierał kolejne budowle. W 1974 roku na 40 dni przykrył szczelnie długi na 820 stóp jeden ze starożytnych rzymskich murów. W 1995 zaś, po 24 latach ukończył projekt okrycia niemieckiego Reichstagu. Nie ograniczał się jednak do zimnych murów budynków. Na Florydzie otoczył ogromną połacią różowego materiału jeden z archipelagów małych wysepek, tworząc w ten sposób bajkowe plamy na oceanie. W Szwajcarii pod koniec starego milenium zamienił żywe drzewa w olbrzymie kwiatowe pąki. Starał się o to 32 lata, bo projekt powstał już w latach 60-tych.

Christo_4To, jak i cała twórczość pary pokazuje ogromną determinację w realizacji swojej artystycznej wizji oraz poświęcenie się sztuce na – nomen omen – największą skalę. Co więcej, nie pozostają przecież artystami konceptualnymi. Celem każdego projektu jest jego realizacja w przestrzeni. Jeanne-Claude i Christo, choć szaleni, nie wydają się oderwani od rzeczywistości, w której tworzą. Ich sztuka jest sztuką dla ludzi, ma za zadanie upiększać codzienność i przynosić radość. Projekty realizowane są zawsze w miejscach zamieszkałych przez ogromne społeczności, nigdy na odludziach. Bo to dla ludzi właśnie są tworzone. Co nie znaczy, że nie wywołują protestów.

Najważniejszym pytaniem, które stawiają sobie oglądający, jest to, czy ingerencja artystów w środowisko jest bezpieczna. Każda instalacja oznacza przecież tygodnie przygotowań i pracy w terenie. O ile owijanie materiałem budynku nie zaszkodzi mu tak bardzo, to wykorzystywanie drzew czy jezior oraz ich naturalnego otoczenia może wyrządzić szkody. Artyści wypierają się zarzutów nazywając się „najczystszymi artystami na świecie”.
Większość materiałów używanych do konstrukcji, będących mieszanką polipropylenu i aluminium, jest poddawana recyklingowi. Podczas projektu „Surrounded Islands” ekipa Christo oczyściła ze śmieci wybrzeże Florydy, gdzie jedna z wysp nazywana była „wyspą puszek po piwach”. Kierując oczy opinii publicznej na siebie, Christo z żoną pokazują często destrukcyjny wpływ człowieka na środowisko w jego codziennym użytkowaniu przestrzeni.

Mimo swojej głośno wypowiadanej ideologii pro-eko Christo wciąż nie może zrealizować projektu „Over The River”. Zakłada on przykrycie 42-milowego odcinka rzeki Arkansas w amerykańskim stanie Colorado. Od 1992 roku, gdy pomysł się narodził, Christo starał się o pozwolenie zarówno federalnych, jak i lokalnych władz na swoje działania. Obie uzyskał, jednak okoliczni mieszkańcy krytykują ideę Christo i nie pozwalają na start przedsięwzięcia.

Christo_2Najnowszym projektem, zrealizowanym przez Christo już bez zmarłej w 2009 roku żony, jest „The Floating Piers” nad włoskim jeziorem Iseo. W ciągu 16 dni działania instalacji odwiedziło ją ponad milion osób z całego świata, także sceptycznych mieszkańców Colorado. „The Floating Piers” opiera się bowiem na podobnym do „Over The River” założeniu – Christo pokrył jaskrawożółtym materiałem trzykilometrowy odcinek jeziora przedłużając go o 2,5 kilometra w głąb uliczek włoskiego miasta Sulzano. Koszty całości wynoszące 18 mln euro Christo w całości pokrył sam. Tak jak wszystkie poprzednie. Mężczyzna nie korzysta z pomocy sponsorów, co więcej – para nigdy nie wystąpiła w reklamie i nie przyjęła żadnej komercyjnej oferty.

Czy to sztuka dla sztuki, czy głębsza idea? Christo tak komentuje swoje ostatnie dzieło: „Ludzie przychodzą znikąd, by donikąd dojść. Nie, by zrobić zakupy czy spotkać przyjaciół. Po prostu spacerują, donikąd”. Celebrowanie chwili wydaje się tu priorytetem. To, co najważniejsze w wystawach Christo, to ich unikatowość, przemijalność i określony termin ważności. Tkanina będąca w ciągłym ruchu symbolizuje nomadyczność życia człowieka. Dzięki tej fali możesz zobaczyć wiatr. Czy bez tego kiedyś ci się to udało? Żaden z projektów artysty nie jest permanentny. Tak jak życie, które nigdy takim się nie stanie. Albo tęcza, którą trzeba zobaczyć tu i teraz, bo za chwilę już jej nie będzie.

REKLAMA
REKLAMA