REKLAMA
Anywhere logo

Tomasz Sobierajski

DXB. Miłość z Internetu

2016-08-17
...

Na lotnisku w Dubaju w oczekiwaniu na samolot wyszukałem wygodną leżankę, jakich tu wiele. Zatopiłem się w lekturze książki o trudnym dzieciństwie pewnego andaluzyjskiego arystokraty, który w dorosłym życiu traumy z młodości wyładowywał na swoich kilku żonach. W pewnej chwili poczułem, że robi się koło mnie gęsto, ciasno. Oderwałem wzrok od książki. Zobaczyłem nad sobą dwie uśmiechnięte twarze: kobiety i mężczyzny. Patrzyli na mnie z zachwytem godnym wspaniałego znaleziska. – Czy pan to pan? – zapytała kobieta. Nie wiedziałem, co odpowiedzieć, wybąkałem tylko siląc się na uśmiech – No tak… Ja to ja… Spojrzałem na swoje dłonie, jakbym dzięki nim miał się upewnić, że to jednak ja. – No mówiłam ci Jacek – powiedziała kobieta do mężczyzny, trącając go łokciem w pokaźny brzuch – że to ten pan z telewizji. Psycholog, tak? – to już powiedziała do mnie. – Socjolog – sprostowałem, bez większej wiary w to, że to zapamiętają. Jeden pies.

Tu jest wolne, prawda? – zapytała kobieta i wygodnie rozsiadła się na leżance obok. Mężczyzna przycupnął u jej stóp. – Dokąd państwo lecą? – zagadnąłem. – Do Bangkoku, a potem na Phuket – odpowiedział basowym głosem mężczyzna. „Jednak mówi” – pomyślałem. – Jedziemy na ślub – wtrąciła kobieta. – Własny? – zapytałem kokieteryjnie. Kobieta uśmiechnęła się figlarnie i machnęła ręką – Nie! Nasz mieliśmy już dawno temu. Wiem, że po mnie nie widać, ale mamy już dorosłego syna.Taaak? – udałem zaskoczenie. – Tak, a lecimy na ślub naszego kuzyna, to znaczy, kuzyna męża – tu wskazała na mężczyznę – który żeni się z Tajką. I wie pan co?! Oni się jeszcze nawet nie widzieli! Musiałem mieć bardzo zaskoczoną minę, co wyraźnie ucieszyło kobietę i ośmieliło ją do mówienia dalej. – Poznali się przez Internet. On szukał kobiety, która będzie taka potulna, a podobno Tajki takie są. No i tak szukał, że znalazł. Rozmawiali ze sobą przez Internet kilka razy, no a za tydzień biorą ślub. Dla mnie to trochę dziwne, bo ja Jacka poznała na dyskotece i tak jakoś od razu poczułam, że to ten.Aneta, proszę cię – odezwał się małżonek. – No co? – spojrzała na niego z ukosa i wzruszyła ramionami. – Taka prawdaAle kochają się? – zapytałem jak ostatni naiwniak. – Ona mówi, że go kocha – powiedział mężczyzna – Ale ja w to nie wierzę. Dziewczyna jest rozwódką i chce się ustawić. Bo on jest ustawiony. – No to może on ją kocha? – dopytywałem. – On? – prychnęła kobieta. – Proszę pana, faceci nie potrafią w ogóle kochać! – powiedziała nieznoszącym sprzeciwu tonem. Wymieniłem się z jej mężem znaczącymi spojrzeniami. Odłożyłem ostatecznie książkę na bok, bo poczułem, że czeka mnie długa i trudna rozmowa.

 

REKLAMA
REKLAMA