REKLAMA
Anywhere logo

Anna Nazarowicz

Posadź drzewo, zbuduj dom, kup Forda.

2016-08-27
...
Dziś będzie o ramach. Ale nie takich do zdjęć czy też obrazów. O ramach, w które jesteśmy wpychani przez utarte schematy. Nie będziemy jednak z nimi walczyć. Na pytanie dlaczego czasami warto popłynąć wraz z nurtem rzeki i co czeka na nas za zakrętem odpowiadałam sobie za kierownicą Forda S-Max.

 

 

Za każdym razem, kiedy mama składa mi życzenia, dyskretnie wkrada się wątek założenia rodziny. Nie muszę chyba tłumaczyć, że ma na myśli gromadkę wnuków. Staram się ją zrozumieć, w końcu każdej mamie leży na sercu szczęście jej dziecka. A cóż innego może go dostarczyć, jak nie rozkrzyczane i uwieszone na Tobie przez całą dobę potomstwo? Zresztą mam wrażenie, że w przypadku nas, kobiet, po przekroczeniu pewnego wieku w o życiowe plany zaczynają się dopytywać nawet na stacji benzynowej. Taka rzeczywistość. I trzeba w niej żyć. ford_s_maxMężczyźni pod górkę mają nieco bardziej. „Prawdziwy” mężczyzna nie tylko musi spłodzić syna, ale również osiągnąć życiowy sukces. A taki jest uwarunkowany ładnym samochodem oraz budową domu. Z tym sadzeniem drzewa do dziś nie rozumem o co chodzi. Abstrahując jednak od roślinności o takich mówi się, że coś w życiu osiągnęli.

Uleganie społecznej presji czy też samodzielna decyzja – nieważne. Wcześniej czy też później większość z nas zakłada tę rodzinę. Czy to jednak oznacza koniec wszelkich uciech? Nie dla panów z Forda. Model S-Max to bez wątpienia największy rodziny samochód w ofercie producenta. Nabywanie go to zakup samochodu i budowa domu jednocześnie bo nowy Ford S-Max jest potężny. Testowana wersja była 7-osobowym kolosem w naprawdę ładnym rubinowym kolorze. Po otworzeniu elektrycznej klapy bagażnika miałam wrażenie, że do jego wnętrza można wbiec bo wsiadać to można do Fiesty. Zatem jak już wbiegłam do środka, to moim oczom ukazała się komnata (kabina pasażerska w tym przypadku to zbyt skromne określenie). Wygodne fotele, tylna kanapa która bardziej przypomina sofę. Jeszcze tylko dywan rozłożyć na podłodze i można pokusić się o stwierdzenie, że wszędzie dobrze ale w S-Maxie najlepiej. Nie mogę nie wspomnieć o wszelkich udogodnieniach, w jakie samochód został wyposażony. Mamy tu zatem podgrzewane oraz wentylowane fotele, ciekłokrystaliczny wyświetlacz na którym jednocześnie możemy widzieć nawigację, radio oraz ustawienia klimatyzacji. Fajnym akcentem jest możliwość ustawienia koloru podświetlenia elementów wnętrza. Do odważnych świat należy zatem nie mogło zabraknąć również różowego odcienia.

ford_s_max2Zaskoczył mnie podłokietnik który miał głębokość jeziora Bajkał. Chowała się nim cała butelka o pojemności 0,5 litra. Bezcenne zwłaszcza w upalne dni biorąc pod uwagę, że schowek był klimatyzowany. Więcej fajerwerków zostało ukrytych pod maską. Testowany S-Max był napędzany benzynową jednostkę EcoBoost o pojemności 1.5 litra. Niech ta pojemność jednak Was nie zwiedzie bo producentowi udało się z niej uzyskać 160 KM. I prawdę mówiąc z takim wynikiem ten samochód prowadził się naprawdę wyśmienicie. Oczywiście to zasługa nie tylko samego silnika. Chociaż po testach kilku modeli Forda z jednostką EcoBoost prędzej dam sobie rękę odrąbać niż pozwolę powiedzieć jakiekolwiek złe słowo na temat tego motoru. Doskonałe właściwości jezdne to również efekt naprawdę dobrego zawieszenia które staje się znakiem firmowym tych samochodów. Oklaski także dla układu kierowniczego, który stawia lekki ale przyjemny opór. Zresztą mogłabym jeszcze długo rozpływać się nad tym, jak Ford S-Max bajecznie się prowadzi oraz co stanęło za tym sukcesem. Ale skrócę męki tych wszystkich, którzy lubią zupę pomidorową ale nie interesuje ich, w jaki sposób jest ona przyrządzana. To świetny samochód który absolutnie jest zaprzeczeniem wizerunku nudnego, rodzinnego wehikułu. Jest tak dobry, że zaczynasz myśleć o dzieciach, aby mieć pretekst do jego zakupu. Ja zaczęłam. I wszystko jasne. Ten samochód musiała zaprojektować moja mama.

Galeria zdjęć


REKLAMA
REKLAMA