REKLAMA
Anywhere logo

Andrzej Saramonowicz

Andrzej Saramonowicz: Wybór Zosi Niesamosi

2016-08-30
...

Pan Cezary Morawski jest już oficjalnie, jak właśnie czytam, dyrektorem Teatru Polskiego we Wrocławiu.

Czytam także głosy niektórych kolegów aktorów, mówiące, by go nie krytykować, bo pan Morawski nie jest winien całej sytuacji. On tylko skorzystał z propozycji, jaką mu dano. I że nagonka na niego jest rzeczą nieprzyzwoitą.

Ja zaś myślę o tym tak:

Pan Cezary Morawski nie ma sześciu lat, więc powinien doskonale wiedzieć - i wiedział doskonale! - w jaką sytuację się pakuje. Że sprawa Teatru Polskiego we Wrocławiu to konflikt między dyrekcją teatru a nową władzą. Konfliktu, ciągnącego się od wielu miesięcy; od czasu sławetnego przedstawienia "Śmierć i dziewczyna" w reżyserii pani Eweliny Marciniak, w którym zaanonsowano występu aktorów porno i co wzbudziło protesty ministra kultury pana Piotra Glińskiego.

Notabene, byłem od początku przeciwny tym aktorom porno i uważałem ich angaż za niedojrzałą błazenadę pani reżyser i pana dyrektora Krzysztofa Mieszkowskiego (czemu dawałem wyraz w wielu tekstach), ale dziś nie o kwestie artystyczne i smak chodzi, więc pozostawię ten wątek bez rozwinięcia. Jednak bowiem oczywiste, że obecne decyzje personalne wiążą się z konfliktem wokół spektaklu "Śmierć i dziewczyna" i są swoistego rodzaju rewanżem za wiele gorzkich słów, które wcześniej padły.

Jeśli więc pan Cezary Morawski jest na tyle niemądry, że myśli, iż funkcję nowego dyrektora powierzono mu z powodu jego talentu i kompetencji, to tym bardziej nie należy mu w niczym współczuć, bo nie ma nic gorszego niż niemądry nadzorca artystów.

Poza tym warto pokreślić, że pan Cezary Morawski - w momencie, gdy mu zaproponowano funkcję dyrektora Teatru Polskiego we Wrocławiu - nie stał przed żadnym "wyborem Zofii", w który immanentnie wpisany jest tragizm, ale po prostu skorzystał z okazji korzystnego wejścia w posiadanie rzeczy... jakby to powiedzieć delikatnie... nie całkiem w przyzwoity sposób odebranej. W innych - zgoła nieteatralnych - okolicznościach na kogoś, kto tak postępuje, mówi się: paser.

I ja też tę sytuację (oczywiście na miarę swojego ułomnego umysłu, który może się mylić) rozumiem podobnie.

REKLAMA