REKLAMA
Anywhere logo

Wojciech Zawioła

Wojciech Zawioła: Olimpijsko i sentymentalnie

2016-09-03
...
Całe wakacje ze sportem. Najpierw piłka nożna, a potem setki dyscyplin olimpijskich, które większość z oglądających w transmisji telewizyjnej widziała po raz pierwszy w życiu. Czy to nie jedyne piękno igrzysk olimpijskich, jakie nam się ostało? Oto znów, jak przy okazji Euro, wspomnieniowe wynurzenia człowieka, który nie jest stary, ale młody już też nie.

 

O igrzyskach w Rio napisano już wszystko co należało napisać, więc sam nie będę się nad nimi znacząco pochylał. Wystarczy przyznać się, że ich ostatnie dni były już dla mnie katorgą. I do tej pory nie potrafię sobie przypomnieć niczego, co dotknęłoby moją wrażliwość. A może po prostu jestem już za stary? A może naoglądałem się tego sportu przez te wszystkie lata?

Tak, tak, lata! Moje pierwsze wspomnienie olimpijskie to Vućko – wilczek, który był maskotką zimowych igrzysk w Sarajewo w 1984 roku. Tegorocznej maskotki nie znam. Nie wiem nawet kto zaśpiewał hymn igrzysk w Rio. Pewnie dlatego, że się tym nie zainteresowałem. Faktem jest jednak, że „Hand in Hand” zespołu Koreana, czy „One moment in Time” Whitney Houston (Seul 1988) same wpadały do głowy i na długo zostawały. A kiedy David Foster w Calgary zagrał „Can’t You Feel it” aż chciało się założyć narty.

Ciekaw jestem na jak długo zostaną mi w głowie takie chwile jak ta z Anitą Włodarczyk w roli głównej? Bo łzy Arka Skrzypaszka odbierającego dwa złote medale igrzysk w Barcelonie w 1992 roku mam przed oczami do tej pory. Tak jak finałowy mecz z Hiszpanią polskich piłkarzy. Może z powodu miejsca, w którym go oglądałem – u któregoś z bieszczadzkich gospodarzy (bo w namiocie nie mieliśmy telewizora).

Chłonęliśmy igrzyska kiedy byliśmy młodzieńcami, bo sport w telewizji był rarytasem. Teraz mamy przesyt. Przesyt, który czuło się podczas Euro i podczas igrzysk. Za dużo wszystkiego. Tuż po zakończeniu walki polskiego judoki byliśmy atakowani walką zapaśniczą zawodnika z Uzbekistanu z reprezentantem Azerbejdżanu. Hmm.

Teraz czas na odpoczynek od wielkich imprez sportowych. I na zastanowienie się dlaczego, zupełnie niespodziewanie, zaskakująco i wręcz szokująco, impreza piłkarska wyszła nam o niebo lepiej od imprezy olimpijskiej. Czy chcielibyśmy by tak już zostało?

REKLAMA
REKLAMA