REKLAMA
Anywhere logo

Tomasz Sobierajski

HEL. Pan Szary

2016-09-15
...

Zobaczyłem go na lotnisku w Helsinkach. Obserwowałem przez dłuższą chwilę. Był cały szary. Miał popielaty garnitur, siwe włosy i brwi. Siedział z głową lekko skierowaną w stronę okna, choć nie podążał wzrokiem za żadnym z kołujących na płycie lotniska samolotów. Po twarzy błąkał mu się uśmiech. Tak uśmiechają się ludzie, którzy wiedzą, że za chwilę spotka ich coś miłego. Zasłużeni dla powiatu mieszkańcy, którzy za chwilę otrzymają medal od wójta. Rodzice, których dziecko odbiera świadectwo z wyróżnieniem, czy solenizantka, która wie, że za chwilę jej mąż wygłosi na jej cześć pochlebny toast. Tak również uśmiechał się Pan Szary. I czekał. Nie zwróciłby mojej uwagi, gdyby nie to, że na kolanach trzymał duży pakunek. Nie zmieniał pozycji, siedział prosto, żylastymi dłońmi obejmował karton. Niekiedy lekko przesuwał palcami, jakby chciał pogłaskać to, co było w środku pakunku.

Dokąd pan leci? – zapytałem, przysiadając się do niego. Nie zareagował od razu. Potrzebował chwili. Wyraźnie wytrąciłem go z zamyślenia. Popatrzył na mnie. Wtedy zauważyłem, że oczy też ma w szarym kolorze. Uśmiechnął się. – Do Kuusamo. Do wnuka – dodał, ściskając jednocześnie pakunek odrobinę mocniej. – Zastanawiam się, jak udało się panu przejść przez kontrolę z taką paczką – zagaiłem. – Pan też myśli, że to pewnie bomba, tak jak oni – wskazał głową w kierunku bramek. – Wcale tak nie myślę... – próbowałem się bronić, ale nie słuchał mnie i mówił dalej. – Miałem masę kłopotów z celnikami. Trzymali mnie chyba z godzinę. Ale to nie ma znaczenia... Bo wie pan, kiedy byłem mały, w miasteczku nieopodal mojej szkoły był sklep, który miał na wystawie piękną, drewnianą kolejkę z mosiężnymi zdobieniami. Moi rodzice byli biedni i nie stać ich było na jej zakup. Pozwolili mi tylko na przyglądanie się jej zza szyby, każdej niedzieli, kiedy wracaliśmy ze zboru. Obiecałem sobie wtedy, że jak będę miał syna, to kupię mu taką kolejkę. Los jednak dał mi trzy córki. Pół roku temu średnia z nich urodziła syna. To mój pierwszy wnuk. Nie wahałem się ani chwili. Znalazłem w Internecie kolejkę. Jest łudząco podobna do tej z mojego dzieciństwa. Właśnie lecę, żeby zobaczyć wnuka po raz pierwszy w życiu. A ta kolejka jest dla niego. Moja żona powiedziała, że jestem niemądry. Pan też tak myśli? – spojrzał na mnie wyczekująco w obawie, że mogę potwierdzić wersję żony. – Nie – odpowiedziałem łagodnie. – Myślę, że bardzo dobrze pan robi. To wspaniałe móc spełniać marzenia.

REKLAMA
REKLAMA