REKLAMA
Anywhere logo

Eksplorując świat

2016-09-22
...

Pisze o sobie: podróżniczka z korporacyjną przeszłością. Zwiedziła ponad czterdzieści krajów. Zakochała się w Ameryce Łacińskiej. Inspiruje innych do podróżowania. I wciela w życie ideę „slow travel”. Poznajcie Anię Knapik, autorkę bloga eksploratorka.pl.

 
GFW: Tyle widziałaś, tak wiele przeżyłaś… A o co dokładnie chodzi z eksploracją świata?

Anna Knapik: Dla mnie eksploracja świata to nie tylko odkrywanie miejsc, ale przede wszystkim ludzi, obcej kultury i siebie samej. Miejsca są piękne, dają możliwość podziwiania krajobrazów, które normalnie znamy tylko z retuszowanych pocztówek, prasy podróżniczej, czy małego ekranu – tym razem w realu, chłonąc je wszystkimi zmysłami. Ale dla mnie są tylko pretekstem do eksploracji głębszych – poznania ludzi, ich kultury, a przede wszystkim siebie.

exploratorka1Podróże otwierają oczy, poszerzają horyzont, pokazują inność. Ale też nieustannie zmuszają nas do przekraczania własnych granic komfortu w niemal wszystkich aspektach – od kontaktu z drugim (obcym) człowiekiem, przebywania samemu, zwiększonego wysiłku fizycznego, innej diety, odmiennego klimatu, obcego języka, na nieznanej kulturze i zwyczajach skończywszy. Drastycznie zwiększa się akceptacja dla świata, innych ludzi, wydarzeń zewnętrznych i praw natury. W podróży nie ma miejsca na uprzedzenia, nietolerancję, ksenofobię. Pokorniejemy, uczymy się przyjmować ze spokojem wiele rzeczy, które wcześniej wywoływały wewnętrzną niezgodę, a nawet bunt. To właśnie ten typ eksploracji najbardziej mnie interesuje, bo nawet najciekawsze miejsce pozostanie tylko miejscem, jeśli nie damy sobie szansy poznać jego wnętrza.

Moimi obserwacjami o sobie, ludziach i świecie dzielę się na blogu www.eksploratorka.pl. Podróż jest pasją, która daje mi kontekst do coraz to nowszych odkryć, spostrzeżeń i refleksji, a blog jest narzędziem do ich komunikacji. Jest też miejscem, które ma dostarczyć inspiracji i motywacji – do podróżowania, dokonywania zmian w życiu, realizacji marzeń. Gdyż jako naród, często migrowaliśmy w historii – stąd dużo nas w świecie – lecz wciąż mało w drodze.

GFW: To jakie są dokładnie tereny eksploracji? I jakie są twoje dalsze marzenia?

Anna Knapik: W sumie odwiedziłam ponad 40 krajów Europy, Azji i Ameryki Łacińskiej. Jestem miłośniczką Ameryki Łacińskiej i latynoskiego temperamentu, wiecznie targaną słabością do zupełnie odmiennej Azji. Stąd poza Europą najczęściej podróżuję właśnie po Azji i Ameryce Łacińskiej. W ostatniej, dziewięciomiesięcznej podróży odwiedziłam w sumie 8 krajów Ameryk – USA, Kanadę, Meksyk, Kostarykę, Nikaraguę, Panamę, Kolumbię i Kubę. Po raz pierwszy stanęłam na północnoamerykańskiej ziemi, dołączając do listy odwiedzonych krajów Stany Zjednoczone i Kanadę. Odwiedziłam 6 stanów USA, przejechałam całe zachodnie wybrzeże Stanów od Seattle do San Diego, zamieszkałam w pustynnej Arizonie z nieznanym mi wcześniej krajobrazem czerwonej skały i ogromnych rozmiarów kaktusami przed oknami. Zjeździłam bezkres Meksyku od Pacyfiku po Atlantyk. Podziwiałam leniwce, iguany oraz rzadkie gatunki owadów i ptaków na Kostaryce, która słynie z największej bioróżnorodności na świecie. Zamieszkiwałam wyspę uformowaną przez dwa wulkany położoną pośrodku ogromnego jeziora w Nikaragui. Na własne oczy zobaczyłam Kanał Panamski – jedną z najważniejszych dróg wodnych świata. Zakochałam się w Kolumbii, która zachwyciła mnie bogactwem krajobrazu i niezwykłą dobrocią ludzi. Na koniec zatańczyłam salsę na ukochanej Kubie. To tylko wybrane miejsca, które odwiedziłam, ale te, które najbardziej zapadły w pamięci.

expolratorka2-kopiaGFW: Spędziłaś trochę czasu na Kubie. Czy to miejsce jakoś szczególnie cię poruszyło? Chciałabyś tam wrócić?

Anna Knapik: Kubę w tej podróży odwiedziłam już po raz drugi. W lutym 2015 roku spędziłam na wyspie miesiąc, który okazał się punktem zwrotnym w moim podróżniczym (i nie tylko) życiu – wróciłam głodna czegoś wielkiego i stało się jasne, że muszę wyjechać i to na dłużej. Tak zrodziła się idea podróży długiej, dziewięciomiesięcznej.

Rum, cygara, salsa i znienawidzony przez mieszkańców naszej części Europy ustrój polityczny – z tym zwykle niewtajemniczonym kojarzy się Kuba. Natomiast Kuba to miejsce z tzw. podwójnym dnem, kraj paradoksów. Z jednej strony bajkowe plaże, na których wypoczywają tysiące turystów każdego roku, z drugiej bieda. Przeciętny Kubańczyk na państwowej posadzie zarabia 20 dolarów miesięcznie. Jako że nikt nie jest w stanie przeżyć za te pieniądze, wielu Kubańczyków ma dwie albo trzy prace. Nie jest wcale rzadkością, że lekarz, dentysta, fizjoterapeuta czy urzędnik bankowy po godzinach zamienia się w kierowcę taksówki, kucharza w hotelowej restauracji czy mechanika samochodowego, aby dorobić. Do tego dochodzą kreatywne sposoby zarobienia, a co za tym idzie nowe „zawody” – od ulicznych nagabywaczy sprzedających (z reguły podrabiane) cygara i inne kubańskie rarytasy, po nauczycieli tańca, przewodników turystycznych, na usługach o charakterze stricte seksualnym skończywszy.

Pomimo tych niezaprzeczalnych absurdów Kuba ma niepowtarzalną magię. Nigdzie indziej nie widziałam takiej radości życia u ludzi, którym wcale łatwo nie jest, nigdzie nie słyszałam tyle zagrzewającej do tańca muzyki na ulicach, nigdzie nie obserwowałam ludzi tańczących z taką lekkością i naturalnością. Bo Kubańczyk z tym się rodzi, ma to w sercu, i miejmy nadzieję, pozostanie z tym, niezależnie od tego, co wkrótce wydarzy się w stosunkach polityczno-ekonomicznych między Kubą a USA i resztą świata.

GFW: Jak godzisz zwyczajne życie z podróżowaniem? Patrząc na twoje wyprawy ma się wrażenie, że cały czas jesteś w podróży. Tylko to wypełnia obecnie twój czas?

Anna Knapik: Zdefiniujmy „zwyczajne życie”… Jeśli chodzi o pracę od poniedziałku do piątku, mieszkanie, samochód, to żadnego z nich już nie posiadam. We wrześniu 2015 porzuciłam swoje poukładane życie trzydziestolatki w Warszawie, pracę w międzynarodowej korporacji, wygodne mieszkanie, upłynniając co ważniejszy dobytek i ruszyłam w podróż życia. Niedawno wróciłam po 9 miesiącach i już wiem, że nic nie będzie takie samo. Podróż zmieniła mnie nieodwracalnie, rozpoczyna się nowy etap w moim życiu – etap eksploracji dalszych, a przede wszystkim głębszych. Powrót do „zwyczajnego życia” oznaczałby, że ta podróż była tylko przygodą, oderwaniem się od codziennej rutyny, dłuższym urlopem. A była czymś o wiele większym. Moje plany na najbliższą przyszłość skupiają się wokół intensywnego rozwoju bloga i motywowania innych do podróżowania i odkrywania świata i siebie. Myślę, że w tym temacie jest w Polsce jeszcze wiele do zrobienia. Planuję też oczywiście kolejne podróże.

expolratorka4GFW: Co jest dla ciebie esencją podróży? Miejsca? Ludzie? Smaki?

Anna Knapik: Jak wspomniałam już wcześniej, miejsca są tylko pretekstem do eksploracji głębszych, a podróż kontekstem do nauki o sobie i ludziach. Co nie znaczy, że nie smakuję, próbuję, kosztuję. Uwielbiam jeść i jeśli trafię na swoje smaki, to jestem w raju. Jestem wielką miłośniczką azjatyckiej kuchni, stąd w Azji czuję się świetnie. W Ameryce Łacińskiej z kolei nie przestaje mnie fascynować latynoski temperament, otwartość na drugiego człowieka i celebracja życia. I właśnie to chyba jest esencją podróży dla mnie – poznanie jak żyją inni. A żyją nieraz skrajnie różnie od nas, co nie oznacza, że źle. Po prostu inaczej. Ten wgląd w inne kultury, style życia, potrawy, tańce, obrządki, sposoby spędzania wolnego czasu niesamowicie otwiera, pokazuje inną perspektywę, daje dystans do rzeczywistości i samego siebie. A to z kolei zapewnia nam rozwój – jako istoty ludzkie, jednostki społeczne. A o rozwój i podążanie naprzód chyba w tym wszystkim chodzi.

GFW: Gdzie koniecznie chcesz wrócić jeszcze raz?

Anna Knapik: Jest kilka takich miejsc. Na pewno chcę wrócić do ukochanej Kolumbii, która zauroczyła mnie nie tylko pięknem krajobrazu, ale przede wszystkim dobrocią ludzi. Kubańczycy są niezwykle serdeczni, uczynni, pomocni, witają przybyszów z otwartymi ramionami, mimo że sami przez lata nie mieli lekko. Jako jeden z największych producentów kokainy na świecie, Kolumbia w latach 70-tych i 80-tych przerodziła się w kolebkę przemocy i narkotykowego terroru, gdzie setki ludzi ginęły jak muchy na ulicach każdego dnia. Kraj wykonał jednak sporo pracy, aby poprawić wizerunek, a przede wszystkim ograniczyć niechlubną narkotykową działalność. Z dobrym skutkiem – podczas blisko dwóch miesięcy spędzonych w Kolumbii czułam się bardzo bezpiecznie, byłam witana z niesamowitą serdecznością, zawiązałam przyjaźnie „na życie”. Poza Kolumbią na pewno wrócę jeszcze do Stanów, których, mimo blisko pięciomiesięcznego pobytu, udało mi się zwiedzić tylko ułamek, do Indonezji, która zachwyciła mnie dzikością krajobrazu oraz na ukochaną Kubę.

Zdjęcia i rozmowa: Anna Knapik, eksploratorka.pl. 

Galeria zdjęć


REKLAMA