REKLAMA
Anywhere logo

Norwegia dla żółtodziobów

2016-10-06
...

W dobie pędu krajów Unii Europejskiej Norwegia pozostaje państwem, w którym czas w pewnym momencie się zatrzymał. Ta tętniąca naturą kraina jest coraz częściej odwiedzana przez Polaków. Żądni poznania nowych przygód, obcowania z dziką przyrodą i spokoju, wybierając się w tę zagraniczną podróż powinni odpowiednio się do niej przygotować.

 

Ojczyzna Wikingów potrafi zaskakiwać. Z całą pewnością wie o tym ten, kto takową podróż już odbył. Dlatego o garść porad poprosiliśmy Remigiusza Kopieja, właściciela firmy Corona Fishing. To stały bywalec malowniczych fiordów, który od kilku lat organizuje wyprawy survivalowo-wędkarskie do Norwegii i Szwecji.

Jak pewnie większość z nas zdaje sobie sprawę, Norwegię jako kierunek podróży wybierają nie ci, którzy pragną zwiedzać zabytki, jadać w restauracjach i odpoczywać w komfortowych hotelach. To kraj przyciągający tych, którzy podróżując poza utartym szlakiem poszukują dzikiej przyrody, wspaniałych widoków i samotności. Jednak zetknięcie z rzeczywistością północy może się okazać dla niektórych dużym zaskoczeniem.

Od deszczu do upału

Norwegia_1Najważniejszą sprawą, o jakiej należy pamiętać, jest z pewnością kapryśna aura. Norweskiej pogody nie da się przewidzieć, ale... zmokniemy na pewno. Kiedy i jak długo będzie padać? Z tym już gorzej, gdyż aura zmienia się z godziny na godzinę. Dlatego decydując się na wyprawę do tego kraju zabieramy cały komplet odzieży przeciwdeszczowej i sprawdzony, nieprzeciekający namiot. Dobrym pomysłem jest też zapakowanie przed wyjazdem wszystkich przedmiotów narażonych na działanie wilgoci w folię lub woreczki strunowe.

Tak, przymiotem norweskiej pogody jest jej deszczowość i zmienność, ale właśnie to pozwala nam w pełni chłonąć tę dziewiczą naturę. W tak nieprzewidywalnych warunkach przydatny może także okazać się izolacyjny koc termiczny, który ochroni organizm przed nocnymi chłodami. Nie jest przesadą zabranie ze sobą na wyjazd w lipcu czy sierpniu ciepłych wełnianych skarpet czy zimowej czapki. Świetnie sprawdza się też bielizna termiczna.

Ubrania chroniące przed deszczem i zimnem to podstawa, ale na tym nie koniec. Najbardziej bowiem zaskakujące w norweskiej pogodzie są dobowe wahania temperatur. – Podczas mojej pierwszej wizyty w Norwegii to właśnie pogoda okazała się największym zaskoczeniem. Nie chodzi tu nawet o dobowe wahania temperatur, lecz o samą jej nieprzewidywalną zmienność – mówi Remigiusz Kopiej. – Każdy podróżnik powinien być przygotowany, że po zimnej nocy może nadejść upalny dzień z temperaturą do 30 stopni Celsjusza, także pakując się warto obok ciepłych rzeczy zabrać ze sobą szorty i krem z mocnym filtrem, aby móc w spokoju cieszyć się urokami tego kraju – podsumowuje.

Pierwsze kroki

Pod hasłem wyjazdu do Norwegii kryje się jedna najważniejsza rzecz – wielokilometrowe wędrówki podczas obcowania z naturą. Do pakowania plecaka trzeba podejść więc strategicznie i zabrać ze sobą tylko niezbędne rzeczy.

Każdy, kto przeżył taką wyprawę wie, że po kilku godzinach marszu zaczyna nam ciążyć nawet szpilka. Dlatego tak ważny jest etap przygotowań – zabieramy ze sobą tylko te rzeczy, które na pewno wykorzystamy. W przeciwnym razie już po kilku dniach zaczniemy pozbywać się balastu, wyrzucając wszystko, co niepotrzebne.

Są oczywiście pewne elementy ekwipunku, które zawsze powinny znaleźć się w naszym plecaku, jak np. rozpałka, mapa lub GPS, apteczka. Przy kompletowaniu reszty ekwipunku wybierajmy rzeczy wielofunkcyjne. Jeśli chcemy zabrać gwizdek, to taki, który jest wyposażony przy okazji w kompas czy termometr. Zamiast całego zestawu naczyń zapewne wystarczy nam nóż i kubek termiczny.

Okiem eksperta – przydatne informacje

Każdy, kto już obcował z norweską naturą, ma na nią swoje niezawodne metody. Osoby, które pierwszy raz wybierają się w podróż, powinny posłuchać kilku wartościowych rad eksperta.

Norwegia_5Jeśli mówimy o odpowiednim obuwiu, to absolutne minimum stanowią dwie pary, ale dla pewności możemy zabrać trzy, a nawet cztery. Wśród nich koniecznie muszą znaleźć się specjalistyczne buty górskie sięgające za kostkę. Na kamienistych zdradliwych szlakach bardzo łatwo o urazy. I tu uwaga – to właśnie ten produkt, na który warto wydać nieco więcej pieniędzy. Dlaczego? – W pierwszą podróż zabrałem ze sobą obuwie, które w polskich warunkach całkiem nieźle się sprawdziło. Tak więc tym większym szokiem było dla mnie, kiedy po kilku dniach intensywnych wędrówek po norweskich bagnach moje buty zwyczajnie się rozpadły – wyjaśnia Kopiej.

Bardzo ciekawym gadżetem, szczególnie w Norwegii, jest tzw. czajnik irlandzki. – Urządzenie to umożliwia gotowanie bez rozpalania ognia, np. w wejściu do namiotu. Możliwość cieszenia się kubkiem ciepłej herbaty po kilku deszczowych dniach pod namiotem to rzecz bezcenna – tłumaczy Remigiusz Kopiej.

Bardzo dużym ułatwieniem dla podróżnych w Norwegii jest to, że nie muszą się oni martwić o źródło świeżej wody. Jest ona tak czysta, że spokojnie można pić ją prosto z rzeki, „przesączoną przez skałę”. Mniej odważni mogą oczywiście zaopatrzyć się w specjalne filtry do wody. Warto zostawić sobie jedną plastikową butelkę po napoju, którą będziemy uzupełniać podczas kolejnych postojów. Tu ważna uwaga od naszego eksperta: – Nigdy nie pijemy wody stojącej, choćbyśmy nie wiem jak byli spragnieni. Może się to skończyć ciężką grypą żołądkową, a wtedy potrzebnych będzie co najmniej kilka dni odpoczynku, aby odzyskać siły.

Ostatnia pozycja trafiła na tę listę błyskawicznie po pierwszym powrocie z Norwegii. Otóż, jak się okazuje, nawet tak daleko na północy są komary, i to wyjątkowo dokuczliwe. Tak więc koniecznie zabieramy środek przeciw tym owadom i to z dużą zwartością „DEET”, czyli substancji chemicznej odpowiedzialnej za odstraszanie moskitów.

Na koniec kilka słów o tym, co możemy zostawić w domu. Jeśli zabierzemy ze sobą np. słownik czy rozmówki polsko-norweskie, posłużą nam co najwyżej do rozpalenia ogniska. Wszyscy w Norwegii, od najmłodszych po najstarszych, posługują się biegle językiem angielskim. Raczej nie przyda nam się też latarka, gdyż noce są niezwykle jasne. Skórę za to może uratować nam… worek na śmieci. – W Norwegii obozowanie dopuszczone jest tylko w wyznaczonych miejscach. Nawet w największej głuszy nietrudno jest znaleźć takie punkty, a w pobliżu nich pojemniki na śmieci. Sprzątnięcie po sobie to nie grzeczność, a obowiązek. Często też można natknąć się na patrole leśników, a jeśli jest jedna rzecz, której o Norwegii wiedzieć nie chcecie, to jest nią wysokość tamtejszych mandatów – kończy nasz rozmówca.

Tekst: Ewelina Szul

Autor zdjęć: Corona-Fishing, www.corona-fishing.pl

Galeria zdjęć


REKLAMA