REKLAMA
Anywhere logo

Wojciech Zawioła

To ja wymyśliłem Ligę Mistrzów!

2016-10-18
...

Teza być może kontrowersyjna, ale wystarczająco prawdziwa by ją odważnie podać w tytule. Wymyśliłem Ligę Mistrzów – wprawdzie w innym kształcie niż ta teraz obowiązująca, ale za to przypominającą obecne pomysły najbogatszych klubów Europy, czyli Superligę.

 

Wiecie co to jest cymbergaj? Być może znacie tę grę pod różnymi nazwami i w różnych odmianach. U mnie zaczęło się od tak zwanego cymbergaja grzebieniowego, czyli przesuwanie dwóch monet przyrządem do przeczesywania włosów. Nie byłbym jednak sobą gdybym tej gry nie rozwinął. Z dużego stołu stworzyłem boisko. Narysowałem linie dokładnie odmierzając każdy centymetr. Bramki wstawiłem takie jak dziś widzimy w stołach do piłkarzyków. wojciech_zawiolaA na „murawie” umieściłem dwudziestu dwóch zawodników. Tak, tak! Po jedenastu! W ich role weszły pionki warcabów, piłkę stanowił guzik.

I w ten sposób rozgrywałem rozmaite turnieje mistrzowskie – mundial, mistrzostwa Europy. Zamarzyły mi się też rozgrywki klubowe. W owych czasach, a były to lata osiemdziesiąte, europejskie puchary rozgrywane były systemem pucharowym. Ja stworzyłem ligę. Ligę, w której grali mistrzowie krajów, a także kluby z czołówek tabel. Dzięki temu uczestnikami byli piłkarze Górnika Zabrze, GKS-u Katowice czy Pogoni Szczecin, ale też między innymi niemal zapomniane już kluby (wtedy etatowi pucharowicze): LASK Linz, Valur Reykjavik, Fram Reykjavik, Sredec Sofia, Sigma Ołomuniec czy luksemburski (!) Jaunesse Esch. W notatkach z przeszłości odnajduję też Zenit Leningrad (dla młodszych czytelników: dzisiejszy Sankt Petersburg).

Cóż to były za emocje kiedy Górnik Zabrze remisował z Realem Madryt 2:2 albo Gieksa wygrywała na wyjeździe z Benficą Lizbona.

To były też początki mojego dziennikarstwa sportowego. Grałem, strzelałem gole i jednocześnie komentowałem wydarzenia na boisku. Rodzice słyszeli jedynie okrzyki dobiegające z mojego pokoju i nazwiska ówczesnych gwiazd futbolu.

Kilka lat później powstała Liga Mistrzów. Nie była ona odzwierciedleniem moich notatek ale mecze fazy grupowej w systemie „każdy z każdym” były elementem wspólnym z moimi rozgrywkami.

Nie mówiłem o tym nikomu przez kilkanaście lat. Chwalę się tym teraz, w tym miejscu. I aż mi lżej na sercu.

 

REKLAMA
REKLAMA