REKLAMA
Anywhere logo

Samolotu nie rozciągniesz

2016-10-20
...

Podróżowanie tylko z bagażem podręcznym pozwala oszczędzić pieniądze, a poza tym jest to bardzo wygodne rozwiązanie. Niektórych jednak przerasta zadanie spakowania tak małej walizki.

 

„Zawsze z taką torbą latam!”, „Oj tam, kilka centymetrów!”, „To moja torba podręczna, nie oddam jej do luku!” – takie zdania ze strony pasażerów obsługa punktów check-in słyszy przynajmniej kilka razy dziennie. Pracownicy lotniska starają się być wyrozumiali – może podróżny jest zestresowany, bo właśnie zmierza na swój pierwszy lot samolotem? Nic jednak nie usprawiedliwia krzyków, tupania nogami i rzucania obraźliwych słów w kierunku obsługi. W końcu nikt z nas nie jest magikiem i nie ma mocy zmniejszenia wymiarów bagażu ani rozciągnięcia samolotu, a regulamin każdego przewoźnika można na spokojnie przeczytać w domu – wszystkie potrzebne informacje znajdziemy w internecie, na stronie danych linii lotniczych.
Każdy z przewoźników w swoim regulaminie określa dokładny rozmiar, wagę oraz liczbę sztuk bagażu podręcznego, jaki przypada na osobę. Zwykle, ale nie zawsze, walizka musi zmieścić się w wymiarach 55x40x20 cm i nie może przekroczyć 10 kg. Trzeba pamiętać, że kupując bilet podpisujemy umowę cywilno-prawną, w której zgadzamy się na limity nałożone przez przewoźnika oraz ewentualne oddanie bagażu podręcznego do luku bagażowego. Niestety, bywa tak, że pasażerowie regularnie podróżujący jedną linią lotniczą, przy wyborze innej nie sprawdzają jej regulaminu – i tu zaczynają się schody, bowiem w niektórych przypadkach zasady różnią się.

str. 6-7 Samolotu nie rozciągniesz1Dla przykładu, są przewoźnicy, którzy pozwalają na osobną, dodatkową torbę z akcesoriami dla niemowląt (do 5 kg), jednak większość linii lotniczych nie przewiduje takiej opcji i muszą one zostać spakowane do walizki rodzica, któremu nie przysługuje z tego tytułu zwiększony limit bagażowy.

Niektórzy przewoźnicy pozwalają podróżnym na przewóz jednego dodatkowego przedmiotu, takiego jak damska torebka czy torba z laptopem – tego typu rzeczy są traktowane jak bezpłatny, dodatkowy bagaż podręczny. Tutaj warto zwrócić uwagę na kolejne ważne słowo: niektórzy. Tani przewoźnicy zazwyczaj zabraniają zabierania na pokład samolotu dodatkowych akcesoriów, dlatego należy je spakować do bagażu podręcznego – dotyczy to każdej, nawet najmniejszej torebeczki. Jeżeli przewoźnik, chcąc udogodnić życie pasażerom, na to zezwoli, jak to jest w przypadku na przykład Ryanaira, zmniejsza się ilość miejsca w kabinie i część bagaży siłą rzeczy musi być zabierana pod pokład. Z tego właśnie powodu wspomniane linie lotnicze zastosowały w swoim regulaminie zapis: „Z uwagi na ograniczoną ilość miejsca w kabinie na pokład można wnieść jedynie dziewięćdziesiąt dużych toreb podręcznych (55x40x20 cm). Wszystkie pozostałe bagaże zostaną nieodpłatnie złożone w luku bagażowym”.

Z powyższego zapisu jasno wynika, że nagła konieczność nadania bagażu do luku nie wynika z „przyjemności”, jaką pracownicy lotniska i linii lotniczych czerpią ze znęcania się nad Bogu ducha winnymi pasażerami, a z przepisów, jakie obowiązują na pokładach samolotów danego przewoźnika. Od tego, czy się do nich zastosujemy, czy nie, zależy nasze bezpieczeństwo, więc na fakt, że pan czy pani Kowalska zawsze jeździ z tą samą walizką nikt nie będzie w takiej sytuacji patrzył, gdyż nie to jest najważniejsze.

Oczywiście, ktoś mógłby powiedzieć, że nie wszyscy pasażerowie latają z bagażami podręcznymi o maksymalnych wymiarach, a torby i tak są zabierane – wynika to z ograniczeń czasowych, dlatego zakłada się, że 3/4 pasażerów z listy będzie miało owe bagaże. I tutaj wkrada się matematyka. Od liczby osób odprawionych z listy odejmuje się 145 i wychodzi ilość obowiązkowych bagaży do zabrania do luku. Na początku szuka się osób chętnych do oddania walizek, na końcu do luku kieruje się walizki osób z końca kolejki do samolotu.

Pamiętajmy, że wbrew pozorom często nadanie bagażu do luku zapewnia nam komfort podróży. W samolocie nie martwimy się o znalezienie miejsca na naszą torbę, nie czekamy po wylądowaniu, aby kolejka się przerzedziła, by móc już wyjąć bagaż ze schowka, a także nie musimy nieśćgoj często długim korytarzem do wyjścia z samolotu i później dalej – do wyjścia z sali przylotowej.

Na koniec dobra rada: konsekwencją niezastosowania się do przepisów przewoźnika jest nie tylko stres własny, jak i niejednokrotnie osób, które nas obsługują. Możemy ponieść także konsekwencje finansowe – nieprzepisowe i nadprogramowe rzeczy będziemy musieli oddać najbliższym, a w przypadku, gdy nie będziemy mieli komu – nawet wyrzucić. A jeśli kogoś zbyt mocno poniosą emocje, grozi mu nawet niewpuszczenie na pokład samolotu.

Tak więc, Drodzy Podróżni – pakujcie się rozsądnie i – co najważniejsze – przepisowo!

 

źródło: Port Lotniczy Szczecin-Goleniów

 

REKLAMA
REKLAMA