REKLAMA
Anywhere logo

Jacek Górecki: NA AFISZU # 2

2016-11-08
...

"Jakobi i Leidental" Hanoch Levin

Teatr Studio – reż. Marcin Hycnar

Bałem się tego spektaklu niemiłosiernie. No bo jak tu podejść do Hanocha Levina, który w Polsce rośnie na potęgę, co najmniej na miarę Szekspira. Obecnie w Warszawie praktycznie każdy teatr ma chociaż jedną jego sztukę w repertuarze. W całej Polsce do tej pory wystawiono ponad 20 tytułów izraelskiego pisarza. A więc współczesny gigant, który tym razem za sprawą Jakobiego i Leidentala wprowadza nas w świat dwójki przyjaciół, pomiędzy którymi stanie kobieta o twarzy świetnej Katarzyny Herman. Jak więc ugryźć po raz kolejny Levina i jego odwieczny problem prozaicznego przemijania życia człowieka? Sposób na to może być tylko jeden – pastisz, przynajmniej tak uważa reżyser Marcin Hycnar. Więc mamy i kabaret, i burleskę, momentami solidny dramat, elementy musicalu czy czerpanie z komedii slapstickowej. Wszystko wymiksowane w jednym spektaklu, ale za to z przymrużeniem oka.

Reżyser Marcin Hycnar ubrał tekst Levina w zwyczajnie czarny, prosty teatr, nawiązujący chociażby mocno do pantomimy czy kina niemego. Ale tylko pozornie jest to prosta forma. Dzisiaj wielu widzów nie jest w stanie przeskoczyć, a nawet zrozumieć takiego języka sztuki. To oczywiście wynik teatru, który w zmasowany sposób zachłysnął się obrazem pełnym wulgarności i efekciarskości. Tutaj wszystko jest wyważone, wręcz ubogie w środki. Ważniejszy jest przecież sam tekst. Zaskakuje nie tylko forma, ale też aktorzy, którzy bawią się tymi świetnie napisanymi rolami. Nic na siłę, bez wielkich hamletowskich gestów zwyczajnie wchodzą skądinąd w znane nam dobrze postaci ze szklanego ekranu. Oni po prostu pół żartem, pół serio bawią się w teatr. Teatr, który jednak coś ze sobą gorzkiego niesie. A pod maską znanych postaci od Charliego Chaplina, Bustera Keatona, Flipa i Flapa do samej Marilyn Monroe kryje się szczerość. I zarówno tą szczerością, jak i dobrą, moralizatorską zabawą „objazdowi aktorzy” na scenie w Studio wygrywają. Tworząc w efekcie szalenie niemodny dzisiaj teatr, aczkolwiek jakże inny od tego wszystkiego, co proponują koledzy.

REKLAMA
REKLAMA