REKLAMA
Anywhere logo

Jacek Górecki: NA AFISZU #3

2016-11-14
...

Słoneczna linia Iwan Wyrypajew

Teatr Polonia – reż. Iwan Wyrypajew

Iwan Wyrypajew podobnie jak Hanoch Levin dość mocno wkroczył na polskie sceny. Ich nazwiska, choć reprezentujące najwyższy poziom literacki trafiają do świadomości masowej. Na Wyrypajewa po prostu się chodzi, bez względu czy jest on wystawiany w TR Warszawa czy w Teatrze Polonia. W tym drugim gości od niedawna. To pierwsza premiera sezonu na dużej scenie. W dodatku sztuka, na którą wyprzedały się wszystkie bilety na zaplanowane w tym roku spektakle. Początkowo pomysł miał być inny. Iwan Wyrypajew napisał kolejną sztukę, którą, co nikogo nie dziwi, postanowił sam wyreżyserować, zapraszając oczywiście na scenę swoją żonę, aktorkę Karolinę Gruszkę. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że po drugiej stronie tytułowej, słonecznej linii pierwotnie obsadził samego siebie. W dodatku grającego po polsku. Eksperyment dość szybko przeminął z wiatrem, a na scenie zastąpił go doskonale czujący frasującą formę Borys Szyc.

 na_afiszu

Coś mnie niestety mocno uwierało w tym spektaklu. Konkretnie chodzi o ton, zdecydowanie zbyt wysoki. Karykaturalny. Tak jakby tytułowa linia została o dwa kroki przekroczona. Przechylając szalę z tragikomedii w momentami nieznośną farsę. Szczególnie mocno raziła postać grana przez Karolinę Gruszkę, żonglująca emocjami i wieloma ozdobnikami aktorskimi, przez co uginająca się od tego ciężaru, pozbawiona lekkości, jaką nadał tekstowi reżyser. Skądinąd bardzo dobremu i mocnemu, jeśli nie najlepszemu swojemu tekstowi (świetne tłumaczenie Agnieszki Lubomiry Piotrowskiej), przywodzącemu na myśl Kto się boi Virginii Woolf? Edwarda Albeego. A więc zamiast dialogować z widzem nad ważkimi problemami, każdemu z nas postawiono mur, który nie obnażał, a jedynie bawił publiczność. Szczególnie w niezliczonych momentach, w których padały przekleństwa. Dziwne, bo mnie słowo „kurwa”, używane jako przecinek nie bawi, a raczej smuci. Szkoda tych dwóch kroków do przodu, ponieważ potencjał był ogromny, a sztuka o braku umiejętności komunikowania i rozmawiania zamiast odbywać się między aktorami, przeniosła się na publiczność.

REKLAMA