REKLAMA
Anywhere logo

Aleksandra Budka

"Tribute To Michael Jackson" na Torwarze

2016-11-14
...
Koncertem na warszawskim Torwarze rozpoczęto tegoroczną trasę „Tribute to Michael Jackson”. Być trzeba, ale czy powtórzyć za rok?

Może to moje miejsce w piątym rzędzie i brak perspektywy na całą publiczność, a może nie do końca trafny wybór sali koncertowej przez organizatorów, ale słowo „tłum” na warszawskim pierwszym koncercie na tegorocznej trasie nie było nasycone tak, jak można to sobie wyobrażać. Torwar wydawał się zbyt obszerny, w efekcie czego słuchacze stanowili rozproszone zbiegowisko. Z pewnością nie przypadkowe, bo wydarzenie przyciągnęło fanów tak Michaela Jacksona, jak i samych występujących artystów. A tych na scenie nie brakowało. 5 listopada swoje symfoniczne show poświęcone Królowi Popu zaprezentowali: Kuba Badach, Kasia Cerekwicka, Ania Dąbrowska, Riffertone, Orkiestra lAutunno oraz towarzyszący im Chór Akademicki Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza.

To jeden z takich koncertów, na których trzeba być. Żeby to usłyszeć, żeby poczuć ducha nieśmiertelnego Michaela. Zaczęło się smacznie i od wysokiego C – Ania Dąbrowska zaśpiewała „Rock with you”, przy którym od razu chciało się tańczyć. No właśnie – ale czy wypadało? Publika ograniczała się więc do nieśmiałego tupania nóżką i bardziej śmiałego oglądania się na sąsiadów wokoło w celu sprawdzenia, czy może przypadkiem oni nie podrygują intensywniej, co ośmieliłoby resztę. Jak to zwykle bywa – najmniej skrupułów mają dzieci – i to one od pierwszego utworu tańczyły pod sceną naśladując ruchy Jacksona, których uczyły się przez ostatni tydzień wydzierając rodzicom tablet. Potem resztę nieśmiałości straciła także większość rodziców. Tym bardziej, że ze sceny wybrzmiało głośne przyzwolenie na tańce i wariacje. Więc takie były. Ja jednak skupiłam się na muzyce.

Kuba Badach w duecie z Kasią Cerekwicką z utworem „I Just Cant Stop Loving You”, brawurowe wykonanie „Dirty Diana” Macieja Starnawskiego, Kasia Cerekwicka śpiewająca „Blame It On the Boogie” czy Ania Dąbrowska z „Thrillerem” – dla tych dźwięków bilety warte były każdej ceny. Jakakolwiek gorączka sobotniej nocy w warszawskich klubach tego wieczoru wypadała blado przy rozrywce na najwyższym poziomie, którą zaserwowali muzycy na Torwarze. Badach to człowiek urodzony po to, by być na scenie. Na niego przede wszystkim dobrze się patrzy, to człowiek z charyzmą i pięknym stylem bycia na estradzie. Kasia Cerekwicka niczym diva, Ania Dąbrowska z dziewczęcą energią oraz odrobinę wycofany i intrygujący Jarosław Krużołek z duetu Riffertone – wszystkich artystów łączyło jedno. Talent. Ale nie jakiś tam talent, rodem z talent show. To było show talentów, ale na najwyższym poziomie, bo za każdym z muzyków na scenie stały profesjonalizm, doświadczenie, godziny prób i sesji w studiach nagraniowych.

Choć ubiór gości wskazywał na iście poważny charakter koncertu, momentami widowisko przypominało wręcz rockowy koncert. Te wahania nastrojów powodowały rozkojarzenie i lekki niepokój. Ale czy to źle, że muzyka podrywa ludzi z krzeseł? Nie. Michael Jackson byłby zadowolony. A jeśli chcecie usłyszeć rapującego Kubę Badacha, wybierzcie się na kolejny z koncertów „Tribute To Michael Jackson” - także będziecie zadowoleni.

REKLAMA