REKLAMA
Anywhere logo

La Florida, czyli "ziemia kwiatów"

2016-11-17
...
Gdy hiszpański odkrywca, Juan Ponce de Leon, na początku XVI wieku po raz pierwszy zobaczył półwysep na południowym wschodzie Ameryki, postanowił nazwać go La Florida, czyli „ziemia kwiatów”. Pomimo naturalnego piękna, późniejsza historia Florydy to już dzieje przechodzenia z rąk do rąk.

Dziś stosunek reszty Ameryki do Florydy też bywa ambiwalentny – jest chętnie odwiedzana ze względu na swój ciepły klimat, piękne plaże i jeszcze piękniejsze parki narodowe, jest jednocześnie wyśmiewana za swoją rzekomą zaściankowość i odmienność. Jakby sprzeczności było mało, Floryda jest też jednym z najbardziej kluczowych stanów w wyborach na urząd prezydenta Ameryki – od 1950 roku tylko raz zagłosowała na kandydata, który przegrał wyścig o fotel. Jaka jest więc Floryda, na którą wzrok w listopadzie skieruje reszta świata?

florida_1

Burzliwa historia słonecznej krainy

Ziemia kwiatów od wieków przyciągała uwagę Europy, jednak miłość do La Floridy bywała skomplikowana i nietrwała. Podbój w wieku XVI rozpoczęli Hiszpanie, jednak dwieście lat później dobrowolnie oddali półwysep Brytyjczykom w zamian za bardziej atrakcyjną Hawanę. To właśnie w okresie rządów brytyjskich Floryda zaczęła uprawę cukru – dziś drugiego po cytrusach najważniejszego produktu eksportowego.

Romans Florydy z Królestwem Wielkiej Brytanii pozostał silny w trakcie wojny niepodległościowej, co dziś nie jest powodem do dumy – żaden z przedstawicieli półwyspu nie wziął udziału w pracach nad szkicem przyszłej Deklaracji Niepodległości. Przywiązanie do Brytyjczyków nie popłaciło – przegrana przez nich wojna sprawiła, że półwysep ponownie przypadł Hiszpanom, by wreszcie, w 1822 roku, trafić pod kontrolę Stanów Zjednoczonych.

Ciemnych kart w historii Florydy jest więcej. Stan, którego prawie połowę populacji stanowili niewolnicy, w wojnie secesyjnej opowiedział się po stronie Konfederatów, którzy zaciekle walczyli o utrzymanie niewolnictwa. Pomimo zwycięstwa Północy, czarni mieszkańcy Florydy zmuszeni byli masowo uciekać przed prześladowaniami. Pełne prawa nadano im dopiero w latach 60. XX wieku na fali ruchu o prawa Afroamerykanów. 

florida_3

Witaj na Florydzie!

Dziś ruch migracyjny na półwyspie odbywa się w przeciwnym kierunku – nikt nie ucieka; wręcz odwrotnie. Starsi Amerykanie, zwłaszcza ci z chłodnej północy, masowo przeprowadzają się na Florydę, gdzie w słońcu i z mojito w dłoni przechodzą na emeryturę. Florydę zamieszkują też liczni Latynosi, zwłaszcza Kubańczycy, którzy napływają z południa w poszukiwaniu lepszego życia. To właśnie ta mieszanka wiekowo-kulturalna sprawia, że Floryda to dziś fascynujący kocioł, w którym konserwatywne wartości zderzają się z latynoską otwartością i beztroską. Języki się mieszają, kuchnie łączą, a różnice narodowe stopniowo zacierają. I tylko pieniądze jeszcze dzielą – Floryda to miejsce, gdzie kontrast między biedną a bogatą Ameryką wyjątkowo rzuca się w oczy.

Podróżując po Florydzie nie można nie odwiedzić Miami, którego silny amerykańsko-latynoski charakter tak wiernie odtworzono w latach 80-tych w kultowym już filmie „Scarface” z Alem Pacino w roli kubańskiego lorda narkotykowego. Dzięki silnej obecności mniejszości hiszpańskojęzycznej, miasto jest praktycznie dwujęzyczne. Rozkwit przeżywa też scena latynoskiego jazzu, którego dźwięki rozbrzmiewają już nie tylko na ulicach słynnej Małej Hawany, ale też w klubach ekskluzywnego kurortu Miami Beach. To właśnie tu za dnia najlepiej pójść na spacer po białych plażach, a potem wybrać się na zwiedzanie dzielnicy Art Deco. Ponad 800 budynków, których większość powstała w latach dwudziestych i trzydziestych zeszłego wieku, wpisano na amerykańską listę Narodowego Rejestru Zabytkowych Miejsc.

Fanów tenisa może też zainteresować wizyta na Key Biskayne – małej wyspie na wschód od Miami, do której prowadzi mierzący prawie 9 km długości most Rickenbacker Causeway. To właśnie tu każdego marca odbywa się znany na całym świecie turniej Miami Open. W 2012 triumfowała w nim Agnieszka Radwańska. Key Biskayne nieprzypadkowo jest siedzibą tego prestiżowego turnieju. Zatoka, jaka dzieli tę małą wysepkę od Miami, to nie tylko bariera geograficzna – strzeżone bramy i busy dowożące imigrantów do prac przy ekskluzywnych osiedlach to widok, który symbolicznie obrazuje paradoks amerykańskiego snu. 

Aligatory i pantery

Miami, jakkolwiek ciekawe, nie odzwierciedla tego, jaka jest reszta Florydy. A jaka jest? Przede wszystkim prawie w połowie pokryta mokradłami, które tworzą piękny, ale i mało dostępny park narodowy Everglades. W subtropikalnych lasach namorzynowych mieszka wiele rzadkich gatunków zwierząt, w tym zagrożone pantery florydzkie, manaty i krokodyle. Brak czasu na wyprawę wgłąb parku można sobie zrekompensować jazdą po tzw. „Alligator Alley”, która łącząc wschód i zachód półwyspu, biegnie wzdłuż północnej granicy Everglades. Na poboczu drogi wylegują się tam bowiem codziennie setki aligatorów. Większe i mniejsze, wszystkie tak samo prehistoryczne i przerażające; i na szczęście za ogrodzeniem.

florida_2

Kilka godzin drogi na północ według mapy to wciąż Floryda, jednak nastrój i otoczenie wskazują już na głębokie południe” Graniczącą z Alabamą i Georgią północ Florydy pokrywają lasy dębowe z charakterystycznym wiszącym hiszpańskim mchem. Zachowało się tam kilka historycznych plantacji wraz z typową dla tego okresu architekturą kolonialną. Ta piękna kraina o ponurej niewolniczej przeszłości to dziś bastion Republikanów – wszechobecne kościoły, zwłaszcza Baptystów, po brzegi wypełniają wierni, a kaznodzieja to jeden z najbardziej popularnych zawodów. Rasizm, mniej lub bardziej subtelny, wśród tzw. rednecków, czyli białej klasy pracującej, wyczuwalny jest wszędzie. Skomplikowaną historię, z którą Stany Zjednoczone do tej pory nie do końca sobie poradziły, widać tu gołym okiem. 

Jak się to wszystko ma do wyborów w listopadzie? Floryda potrafi być nieprzewidywalna, bo sama w sobie jest bardzo niejednolita. Północ i południe stanu dzieli ponad dziesięciogodzinna jazda samochodem. To dużo. Zmienia się krajobraz, zmieniają się również ludzie. Na razie według sondaży Donald Trump i Hillary Clinton idą łeb w łeb. Przyjdzie nam więc poczekać i zobaczyć. Floryda już to do siebie ma, że lubi trzymać w niepewności.

Katarzyna Czernik

Galeria zdjęć


REKLAMA