REKLAMA
Anywhere logo

Rosyjski ananas

2016-11-25
...

Nie będzie to opowieść o upodobaniach kulinarnych agentów rosyjskich rodem z KGB, z którymi nie każdy miałby ochotę stanąć twarzą w twarz. Zapewne musiałbym z kilkoma usiąść do stołu i wysłuchać opowieści nie tylko kulinarnych, ale to nie moja bajka. Dowcipy o Stirlitzu też nie będą motywem przewodnim tej opowieści, chociaż zapewne byłoby wesoło. Ale wciąż będzie o ananasie. Rosyjskim.

przepis1

Jest taki krzew, podobny do krzaczastych gatunków wierzb. To rokitnik, nazywany potocznie rosyjskim ananasem. Mieszkając na Pomorzu mam to szczęście, że jest prawie wszędzie, gdzie morze styka się z ziemią. Jest kolczasty, ale wie co chroni. Owoce tego ananasa to bomba witaminowa. To małe pomarańczowe kulki, które właśnie niedługo będzie można zbierać. Najlepsze zbiory są po przymrozkach, wtedy zyskują na smaku, który z cierpkiego i goryczkowatego robi się kwaśno-słodki. W tych owocach rządzi witamina C, chociaż ma pomocników. Co ciekawe, podczas obróbki termicznej owoców rokitnika wspomniana wcześniej witamina nie ulega zniszczeniu. Jest to więc idealny suplement diety, szczególnie wtedy, gdy mróz daje się we znaki, a przychodnie wyglądają jak oblężone twierdze.

Z rokitnika można przygotować wiele ciekawych wariacji kulinarnych, jak choćby nalewki, dżemy, syropy czy wina. Dla mnie jednak buszowanie w kolczastych krzewach i zbieranie małych owoców to niezbyt ciekawe zajęcie. Zdecydowanie w takie mrozy wolę kąpiel w morzu. Dlatego też mam prosty pomysł dla leniwców, którzy chcą wzmocnić swój organizm – kupujcie przetworzone już owoce rokitnika.

W mojej spiżarni zawsze jest butelka soku czy syropu. Stoi i czeka na moment, kiedy organizm zawoła o dodatkową porcję witaminy C. Wtedy zabieram kilka składników i idę z rosyjskim ananasem za pan brat. Potrzebujecie kilku marchwi, kilku jabłek, soku z rokitnika, miodu i kilku listków mięty. Wyciskacie w sokowirówce sok z marchwi, chyba że wolicie jak ja ten gęsty sok, noszący ostatnio modną nazwę smoothie. Wtedy miksujecie marchew i jabłka pokrojone w drobną kostkę oraz miętę i dodajecie stopniowo wodę, aby uzyskać gęsty sok. Następnie dolewacie sporą dawkę soku z rokitnika i miód. Wymieszajcie wszystko dokładnie i zbilansujcie słodycz z kwasowością dodając dwa ostatnie składniki według uznania.

Taka bomba witaminowa będzie dla wielu z was nowym odkryciem. Kochający krzewy ozdobne też będą zadowoleni, jeżeli zasmakują w rokitniku. Ten bowiem w ogrodzie prezentuje się w te deszczowe i ponure dni bardzo dostojnie, prezentując swoje pomarańczowe kulki.

Galeria zdjęć


REKLAMA
REKLAMA