REKLAMA
Anywhere logo

Dieta cud

2016-12-21
...

Powiem wprost: dieta cud nie istnieje. Takie jest moje skromne, lecz wynikające z doświadczenia zdanie. Przetestowałem na sobie dziesiątki, jeśli nie setki różnych sposobów żywienia. I powiem Wam jedno: najlepszy sposób na dobrą sylwetkę i dobre samopoczucie odnalazłem poprzez tryb odżywiania wyniesiony ze sportu.

Przy wzroście 193 cm i 100 kg masy ciała mam według ogólnie przyjętych norm 10 kg nadwagi. Żyję z tym w spokoju, świadom, że te dodatkowe kilogramy to pozostałość po intensywnych treningach. Gdy zakończyłem karierę olimpijską – momentalnie przytyłem. Powód? Brak ruchu. Nie spalałem przyjętych z posiłków kalorii. Za dużo jadłem, za mało się ruszałem. Musiałem szybko na to zareagować. Z pomocą przyszła mi wiedza, którą zdobyłem, gdy byłem czynnym sportowcem. To żadne science-fiction, tylko proste rozwiązania i zasady, które mogę ująć w trzech punktach.

Po pierwsze, kładąc się spać planuję na następny dzień czas i rodzaj posiłków. Dzięki temu odżywiam się świadomie, w zgodzie ze sobą, nie podjadam i nie dopuszczam do jedzenia przypadkowych, a tym samym często niezdrowych rzeczy.

Po drugie, jem dużo, ale zdrowo. Zawsze jest to porządne śniadanie, lunch i kolacja. Różnorodne potrawy. Raz w tygodniu steka. Dwa razy w tygodniu – rybę. Poza tym dużo owoców i warzyw. Unikam nabiału i produktów pszennych. Na deser pozwalam sobie dwa razy w tygodniu.

Po trzecie, nie jem po godzinie 18:00. A tak naprawdę: staram się nie jeść po tej godzinie. Wiemy, że nie jest to proste. Uważam, że w moim wieku – po czterdziestce – to właśnie spełnienie tego trzeciego warunku ma największe znaczenie i przekłada się na moją figurę i samopoczucie. Jeśli pilnuję godziny ostatniego posiłku, to może on być nawet dużych rozmiarów. Nie mam z tym problemu, bo kiedy położę się spać, będzie już na pewno całkowicie strawiony. Mój żołądek będzie w nocy odpoczywał, co spowoduje, że w mojej przysadce mózgowej uruchomi się hormon wzrostu, mający olbrzymi wpływ na mój metabolizm. Rano obudzę się z poczuciem lekkości i energii. Kiedy tego pilnuję, waga mi spada i mogę śmiało wyginać ciało na plaży.

Tak więc, Drodzy Czytelnicy, nie warto wierzyć w żadne cudowne diety, o których cudownych efektach słyszymy z każdej strony. To tylko obietnice bez przełożenia na rzeczywistość. Wystarczy zrównoważone żywienie i odrobina samozaparcia. Recepta najprostsza na świecie!

REKLAMA
REKLAMA