REKLAMA
Anywhere logo

Zuzanna Ciszewska

Kobiecość Karolina Kiss

2017-01-13
...

Z roku na rok coraz mocniej kiełkuje we mnie ziarno kobiecości. Szukam podatnego gruntu, tak dobrego, żeby móc powoli zapuszczać korzenie i być pewną, że chcę tutaj i nigdzie indziej. W związku z tym każda zima, rozkraczona gdzieś pomiędzy końcem tego, a początkiem tamtego, jest moim osobistym, euforycznym rozrachunkiem. I przysięgam, że akurat wtedy niezmiennie dzieje się coś niezwykłego.

ciszewska

Dojrzewam jako kobieta, przyszła żona i czyjaś roztrzepana matka. Coraz lepiej rozumiem inne babki, o wiele łatwiej rozmawia mi się z nimi o nich, a kiedy siedzę z artystkami, to także o ich sztuce. I nie, że dlaczego, jak i po co, tylko prościej. Spontanicznie, szczerze i otwarcie. A wtedy, choćby się waliło i paliło, pioruny biły, a hejterzy na rzęsach stawali w swoich uwagach od czapy, ja ufam ich malarstwu. Im więcej poznaję, tym mniej zamkniętych klatek mam w głowie. Mniej zatrzaśniętych, hermetycznych boksów, wypchanych po brzegi schematami. Dlatego, kiedy spotykam dziewczyny takie jak Karolina, wiem, że można robić coś jak się chce, bo tak. I na dodatek uzyskiwać w tym wszystkim piękne rezultaty, efekty plastyczne i emocjonalne, utrwalone w barwach i wyrazach twarzy. Okej – jestem mazgajem, każde bezdomne zwierzę doprowadza mnie do rozpaczy, ale jak przychodzi do sztuki, to jestem bardziej ostrożna. Słucham-patrzę, patrzę-słucham i albo to czuję, albo uśmiecham się pogodnie wiedząc, że to po prostu nie dla mnie. Z portretami Karoliny miałam szczęście, bo od razu, strzałą Amora, trafiły mnie prosto w czoło. Jasne, są świetnie namalowane charakterystycznymi pociągnięciami pędzla i także w tym tkwi ich siła, ale mnie zawsze chodzi o coś więcej. O bardzo małe coś, ździebko nawet, w którym znajdę cząstkę siebie, a przy odrobinie szczęścia zupełnie się z nim utożsamię. A w tych stonowanych, na pozór spokojnych przedstawieniach gości ogromny wręcz pierwiastek tego, co moim zdaniem odpowiada kobiecości. Bardzo osobista, indywidualna cząstka, przez każdą z nas rozumiana inaczej. Jest w nich dojrzałość, melancholia, pewność siebie i świadomość własnej sztuki jako skończonego, mówiącego we własnym imieniu dzieła.

Ciut może chłodne, odrobinę zdystansowane, a jednocześnie wybornie inteligentne kobiety Karoliny Kiss kazały mi na siebie dłużej patrzeć. Spoglądam im w oczy codziennie, krótszą chwilę rano, nieco wnikliwiej po zapadającym już szybko zmroku i chyba wreszcie wiem, na czym polega ich siła. Wiem, ale nie powiem. Bo to moja siła, której nikt inny, w tym samym kształcie, nigdy nie zobaczy.

REKLAMA
REKLAMA