REKLAMA
Anywhere logo

Podróż, czyli gdzie leży nasza granica komfortu

2017-01-25
...
Podróże stały ostatnio nie tylko modą, ale wyznacznikiem wszystkich sfer życia: pasją, nauką, rozwojem osobistym, sposobem na nawiązywanie relacji. Gdzie w tym wszystkim sens? Zapytałam o to psycholożkę, Joannę Brzezińską, która sama podróżuje i odkrywa w tym siebie.

Ostatnio podróże stały się wyznacznikiem wszystkiego. Jeśli podróżujesz, to znaczy, że jesteś sprytny, zaradny, masz wiedzę i doświadczenie. Czy w tym nie zatraca się sens podróży, czy wręcz przeciwnie?

To fakt, że w podróży można się wiele nauczyć i sprawdzić siebie, bo przekraczając niektóre granice geograficzne, przesuwamy granice własnej strefy komfortu. Dla mnie osobiście taki jest właśnie sens podróżowania – dowiedzieć się czegoś o świecie, ale i o sobie. Nieprzyjemnie się robi, jeśli przez pryzmat podróży oceniamy siebie i innych ludzi. Wtedy podróże stają się powodem do przechwałek, a zaliczone państwa niczym nie różnią się od gadżetów, takich jak drogi zegarek na nadgarstku. Nie widać wtedy człowieka z jego cechami, systemem wartości, przemyśleniami, tylko człowieka oblepionego pieczątkami w paszporcie, któremu nie chodzi o rozwój w podróży, tylko zaliczanie, zdobywanie, odhaczanie. Moim zdaniem, nie różni się to za bardzo od kupowania drogich butów, sprzętów, najnowszych telewizorów. Gdy byłam młodsza, pragnęłam zwiedzić cały, cały świat i nie rozumiałam jak można takiego pragnienia nie mieć. Obecnie, być może w ramach buntu na tę konsumpcyjny wymiar podróży, coraz bliższa jest mi idea microadventures – pojechać na rowerze na Żuławy i zobaczyć pliszkę, kanię, dwie sarny i czajkę. Spać w lesie pod starym poncho zamiast namiotu. I nie musi to być las tropikalny. Nie znaczy to jednak, że nie warto zwiedzać odległych zakątków świata. Warto jednak zadawać sobie pytanie „po co?”. I nie chodzi mi tylko o to, jak mnie wzbogaci podróż, ale też o to, co ja oferuję światu dzięki swojej podróży.

green-velo-kode_

Co tobie, jako psycholożce, daje podróżowanie? To tylko pasja, czy coś więcej?

Nigdy się nad nim nie zastanawiałam. Mnie jako psycholożce, czyli mnie zawodowo, podróże pozwalają złapać dystans, odpocząć, uwolnić się od odpowiedzialności, codziennej rutyny, zainspirować się. Czyli chyba czerpię z podróży to samo, co przedstawiciele innych zawodów. Dodatkowo, co ciekawe, pierwotny pomysł na tematykę bloga powstał w podróży, a dokładnie w tureckim hammamie, pewnego mroźnego poranka. Postanowiłam pisać właśnie o psychologii i zdrowiu w różnych zakątkach świata. Chciałabym żeby podróże stanowiły taki element, w którym styka się moje życie prywatne z zawodowym.

Doradziłabyś podróż jako element terapii? 

Doradziłabym podróż jako element terapii, jeśli ktoś sam wpadłby na taki pomysł, ponieważ wychodzę z założenia, że człowiek sam wie co dla niego dobre i ja tylko mogę mu pomóc to wydobyć, zrealizować, wyciągnąć wnioski. Wierzę jednak w terapeutyczny wymiar podróży i w to, że wyprawy pomagają pewne etapy życia zamknąć, a pewne otworzyć. Bycie sam na sam ze swoimi myślami, pokonywanie swoich barier, kontakt z przyrodą, porozumienie z ludźmi ponad językiem, to wszystko jest bardzo symboliczne. Nie przez przypadek w kulturze tak często występuje archetyp wędrowca, podróży. Jednak, tak jak już mówiłam, coraz bardziej zdaję sobie sprawę, że nie trzeba zmieniać kontynentu ani nawet lecieć samolotem żeby coś ważnego przeżyć. Ekstremalne wrażenia czekają pod nosem i nawet sobie nie zdajemy z tego sprawy. Proszę sobie wyjść na całodzienny spacer na plażę, do lasu w deszczową pogodę, pojechać nad Bałtyk zimą, wsiąść w PKS, bez samochodu i GPS-a pojechać do wioski, gdzie jest tylko jakiś skansen maszyn rolniczych, pogadać z ludźmi pod sklepem, kupić mleko od gospodarza w dwulitrowej butelce po Coca-Coli. To również wzbogacające doświadczenia, dzięki którym możemy dojść ważnych wniosków. 

Podróż to często ucieczka. Czy może okazać się… ratunkiem dla życia? I odnalezieniem sensu?

Wierzę, że w podróży można znaleźć inspirację, sens. Faktycznie może też ona być ucieczką od rutyny, codziennych problemów, niewygodnego garnituru i odpowiedzialnych ról społecznych. Oczywiście, jak ze wszystkim w życiu, dobrze zachować umiar i nie uciekać w nieskończoność. Chociaż... Nie wiem czy umiem odpowiedzieć na pytanie dlaczego niby nie można... Podkreślę jednak po raz kolejny, że nie tylko wielkie wyprawy nadają życiu sens i inspirują. Wręcz przeciwnie, sądzę, że jeśli ktoś nie potrafi się zachwycić przypadkiem spotkaną sarną, drewnianą chatą obrośniętą malwami, to nie zainspiruje się też Wielkim Kanionem.

green-velo

Ty sama mieszkasz teraz zagranicą. To nadal podróż, czy już raczej poszukiwanie stałego miejsca? Bo to chyba ważne – znalezienie portu, domu, przystani…

Myślę, że podróż, bo wiem dokładnie gdzie jest mój dom. Jak już wspomniałam, zawsze miałam pragnienie podróżować i poznawać świat. Ale zawsze marzyło mi się, żeby nie tylko zwiedzać miejsca, ale móc w nich pomieszkać, czyli poznać uroki, sekrety i niedogodności różnych zakątków świata. Dlatego bardzo podoba mi się idea zostania cyfrowym nomadem. Chciałabym też się rozwijać w dziedzinie, która mnie pasjonuje, czyli w promocji zdrowia. Dlatego rozpoczęłam studia w Sheffield na kierunku Europejskie Zdrowie Publiczne. To bardzo globalne zagadnienie i mam nadzieję zajmować się nim w różnych zakątkach świata. A potem wrócę do domu, czyli do Polski.

Zdjęcia: Joanna Brzezińska, www.mimookolicznosci.pl.

Tekst: Danuta Awolusi/GoForWorld

 

Galeria zdjęć


REKLAMA
REKLAMA