REKLAMA
Anywhere logo

Zima lotnisku niestraszna

2017-02-12
...
Wystarczyło kilka dni opadów śniegu z silnymi wiatrami i przenikliwego mrozu w styczniu, by zużyć więcej środków do odladzania niż przez cały grudzień 2016 roku.

„Akcja zima” w Porcie Lotniczym Gdańsk im. Lecha Wałęsy w pełni. Po płytach lotniska krążą specjalne ciężarówki z oczyszczarkami lotniskowymi, tworzące zestawy odśnieżne, i ciągniki z pługami do odśnieżania. Pracownicy Działu Eksploatacji pracują całodobowo w systemie czterozmianowym, by pasażerowie mogli czuć się bezpiecznie, a załogi samolotów nie musiały martwić się o nic poza dbaniem o komfort podróży.

„Akcja zima” trwa na lotnisku od pierwszego listopada. Choć dopiero w styczniu temperatury spadły znacznie poniżej zera, to pracownicy portu mieli pełne ręce roboty już wcześniej. – Niebezpieczne są momenty, kiedy temperatura oscyluje w okolicach zera i przekracza je co chwilę w jedną i w drugą stronę – tłumaczy Henryk Szymerkowski, kierownik „akcji zima”. – Zgromadzony śnieg i wilgoć co chwilę zamarzają i rozmarzają, przez co może zrobić się ślisko. Nie możemy do takiej sytuacji dopuścić – dodaje.

lotnisko_gdansk1

Jemu i pozostałym pracownikom pomaga w tym specjalistyczny sprzęt oraz dobra organizacja. Przez całą dobę w Porcie Lotniczym Gdańsk gotowa jest przynajmniej jedna ekipa, zwana grupą pogotowia zimowego, która w każdej chwili może wyjechać w odpowiednie miejsce lotniska, by przeprowadzić odladzanie lub odśnieżanie. Wbrew pozorom nie jest to łatwe. Nie każda maszyna może dostać się we wszystkie miejsca portu, jak choćby między dwa stacjonujące samoloty. Do takich prac trzeba przygotować także odpowiednią logistykę. W porozumieniu z dyżurnymi operacyjnymi lotniska, kierownicy „akcji zima” określają, kiedy dany zestaw do odśnieżania i odladzania ma pojawić się w konkretnym miejscu lotniska („akcja zima” nie może wpływać na funkcjonowanie lotniska, a więc przeszkadzać w startach i lądowaniach samolotów). Z kolei odśnieżanie terenu w okolicy anten nadajników ILS może być przeprowadzone wyłącznie za zgodą Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej, która systemem zawiaduje. Wynika to stąd, że każda aktywność w pobliżu nadajników będzie wpływała na odczyty systemu. Planowania wymaga także usuwanie śniegu. Trzeba go bowiem przetransportować w miejsce, gdzie nie będzie przeszkadzał. Nie wspominając już o uwzględnieniu dyspozycyjności pracowników i bieżących naprawach sprzętu, o czym przecież też trzeba pamiętać. Krótko mówiąc: „akcja zima” to bardzo skomplikowana operacja.

Aby wszystko na lotnisku funkcjonowało jak należy, Port Lotniczy korzysta ze specjalnych ciężarówek oraz ciągników, wyposażonych w zestawy do odśnieżania i odladzania. Są to maszyny różnych producentów i różnych rozmiarów. Do odśnieżania stosuje się też odpowiednie środki chemiczne – płyn i granulat, które nie szkodzą środowisku i rozkładają się w ściśle określonym czasie. Płyn do odladzania działa dużo szybciej, ale nie poradzi sobie z grubszą warstwą lodu. Wtedy stosowany jest też granulat, który wytapia lód wokół siebie, przenika do spodu i roztapia lód od dołu. Jest on głównie stosowany na nawierzchniach pomocniczych. Obie substancje są gotowe do użycia już w październiku. Ich zużycie waha się w zależności od warunków pogodowych. W jednym tygodniu stycznia, kiedy na Pomorzu wystąpiły bardzo silne opady połączone z dużymi mrozami, ekipy zużyły więcej środków chemicznych, niż przez cały grudzień 2016. Wszystko to, w połączeniu z innymi kosztami, jak zakupu części zamiennych czy paliwa do maszyn, jest bardzo kosztowne. Ale w Porcie Lotniczym Gdańsk nikt nie ma zamiaru oszczędzać na bezpieczeństwie i komforcie pasażerów i załóg.

Pracownicy lotniska na bieżąco monitorują sytuację nawierzchni. Pomaga w tym także zainstalowany w zeszłym roku system „Ice Alert”. To zestaw czujników umieszczonych w nawierzchniach drogi startowej i dróg szybkiego zejścia, które nieustannie sprawdzają ich stan. Razem z krótkoterminowymi prognozami pogody ostrzegają przed zbliżającą się gołoledzią i dostarczają informację na temat wilgoci i oblodzenia, dzięki czemu kierownicy „akcji zima” są w stanie odpowiednio wcześnie zareagować i przygotować do działania. Taki system pomaga podejmować decyzje o sposobie prowadzenia „akcji zima”.

lotnisko_gdansk2

Na posterunku „akcji zima” od listopada do połowy kwietnia trwają kierownicy akcji oraz ich zespoły. Są to cztery dziesięcioosobowe ekipy kierowców operatorów, mających odpowiednie uprawnienia do obsługi skomplikowanego sprzętu. Choć w pierwszych tygodniach trwania „akcji zima” pogoda zazwyczaj jest jeszcze łagodna, pracownicy działu eksploatacji mają co robić. – Musimy przygotować do działania wszystkie maszyny i cały sprzęt – tłumaczy Henryk Szymerkowski. – Wszyscy zatrudnieni sezonowo pracownicy muszą także przejść odpowiednie szkolenia z obsługi naszego sprzętu oraz topografii lotniska i zasad na nim panujących – dodaje. Warto wspomnieć, że każdego roku lotnisko zatrudnia sezonowo kolejnych pracowników, aby w każdym momencie do dyspozycji była przynajmniej jedna pełna ekipa. Na lotnisku w trybie zmianowym pracują więc cztery takie 10-11 osobowe zespoły oraz czterej kierownicy „akcji zima”.

Pamiętajmy, że niskie temperatury w połączeniu z wilgocią lub silnymi opadami przeszkadzają nie tylko startującym i lądującym samolotom, ale także pasażerom i ich bliskim, którzy chcą się dostać na lotnisko. Dlatego odśnieżane i odladzane są także drogi dojazdowe do portu oraz wewnętrzne, parkingi czy chodniki. Za te ostatnie są jednak odpowiedzialne inne firmy zewnętrzne. Tak czy inaczej, wszystkie współdziałające ekipy mające na celu sprawienie, by lotnisko było w pełni funkcjonalne mimo nawet najbardziej niesprzyjających warunków pogodowych, zadbają, byście nie utknęli w zaspie.

Galeria zdjęć


REKLAMA