REKLAMA
Anywhere logo

Z wizytą u pani Yang Yang

2017-02-02
...
Prawdę powiedziawszy, to sama informacja o tym, że pani Yang Yang urodziła bliźnięta, wystarczyłaby, żebym wskoczył do samolotu i poleciał do Wiednia.

Pani Yang Yang jest puszysta, ale nie w taki sposób, jak wam się wydaje. Choć pochodzi z Chin, to w 2003 roku, wraz z Long Hui została przesiedlona do Austrii. Wszystko to w ramach programu, który ma chronić bliższą i dalszą rodzinę Yang Yang.

zoo_wieden3

Kiedy pani Yang Yang pojawiła się w Wiedniu, mieszkańców miasta ogarnął szał. Blisko połowa miasta odwiedziła ją w zasadzie w pierwszych dniach jej pobytu w stolicy Austrii. Miejscowa poczta wypuściła specjalną serię znaczków na jej cześć. Kanclerz Austrii wygłaszał powitania w telewizji i radio. Yang Yang i jej partner Long Hui (który zmarł niestety pod koniec zeszłego roku) dostali nawet nowe imiona: Sissi i Franzl, na cześć cesarza Franciszka Józefa i jego żony Elżbiety, choć parze chyba lepiej pasowały ich oryginalne. Kiedy to wszystko się działo, Yang Yang i Long Hui chyba nawet nie zdawali sobie z tego sprawy. Można powiedzieć, że ich aktywność ograniczyła się w zasadzie do spania i jedzenia. Kiedy pokazywali się publicznie – czemu zazwyczaj towarzyszyły westchnienia i okrzyki zachwytu gapiów – reagowali na wszystko raczej z pogardą, jakby usilnie nie chcieli przyjmować na siebie roli gwiazd. Ale teraz Yang Yang nie ma raczej wyjścia. Latem zeszłego roku powiła bliźnięta. Choć ich ojciec niedługo potem odszedł z tego świata, to zdjęcia dwójki maluchów w czułych objęciach matki obiegły cały świat. Chłopiec i dziewczynka o imionach Fu Feng i Fu Ban są podobne do matki. Ich przyjście na świat było prawdziwą sensacją i znów zelektryzowało media oraz chętnych wrażeń widzów z całego świata. Nic dziwnego – kto nie chciałby zobaczyć na własnych oczy małych bliźniaczych pand?

Właśnie, bo Yang Yang jest pandą. Fu Feng i Fu Ban są pandziątkami. Jeszcze chwilę pomieszkają z matką w Wiedniu, a potem wrócą do Chin, gdzie czeka na nie starsze rodzeństwo. Na wolności w Chinach żyje zaledwie około 1860 tych zwierząt, więc narodziny każdej kolejnej pandy są celebrowane na całym świecie. A co dopiero narodziny bliźniąt w zoo? Fu Feng i Fu Ban pomieszkają z mamą w wiedeńskim Schönbrunn Zoo jeszcze tylko około półtora roku. Jeśli zatem chcesz nacieszyć oczy rozkosznymi pandzimi bliźniętami, lepiej się pospiesz.

Schönbrunn Zoo to dom dla wielu więcej zwierząt, niż tylko mamy-pandy i jej dwójki pociech. Co więcej, jest to najstarsze działające zoo na świecie. Otwarto je dla zwiedzających, jeszcze jako cesarską menażerię, w połowie 1752 roku. Miejsce to uwielbiał cesarz Franciszek Józef – menażeria była jego oczkiem w głowie. Często przechadzał się po niej z wnukami, lubił także prezentować ją swoim gościom.

Trzeba przyznać, że zwierzaki mieszkają w naprawdę królewskich warunkach, bo ogród położony jest na terenie Parku Schönbrunn, sąsiaduje zaś z zespołem pałacowym i palmiarnią. W jego sercu znajduje się zabytkowy barokowy pawilon zwany Kaiserpavillionem, czyli pawilonem cesarskim (cesarz lubił w nim jadać śniadania, dziś również mieści się w nim kawiarnia). Jeszcze w 1996 roku cały kompleks wpisano na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Dlaczego to wszystko ma znaczenie? Dlatego, że w zasadzie od początku Zoo Schönbrunn było ważnym miejscem ochrony zagrożonych gatunków zwierząt z całego świata. W Wiedniu swój spokojny dom z dala od rodzinnych stron znalazły bowiem nie tylko pandy wielkie. Już na początku XX wieku w zoo doszło do wielkiego wydarzenia – w 1906 roku po raz pierwszy w warunkach niewoli na świat przyszło słoniątko afrykańskie. Od tego czasu wiedeński ogród zoologiczny notuje kolejne sukcesy, a pandzie bliźnięta są tylko jednym z ostatnich osiągnięć – wcześniej w Wiedniu na świat przyszły już trzy inne pandy, kolejno w latach 2007, 2010 i 2013, a niedawno pojawił się także mały... leniwiec. 

zoo_wieden2

Dziś w Schönbrunn żyje ponad pół tysiąca gatunków zwierząt, w dużej mierze reprezentujących gatunki zagrożone lub nie występujące w Europie. Na wybiegach można podziwiać choćby tygrysy syberyjskie, urocze pandy czerwone, żyrafy czy hipopotamy. Jedną z największych atrakcji jest Orang-eria, w której mieszkają orangutany. W zoo znalazło się także miejsce na pomieszczenia, w których panują warunki imitujące lasy deszczowe, a także akwaria z rafą koralową, którą zamieszkują charakterystyczne dla niej zwierzęta. Od 2014 roku ogród zoologiczny wyposażony jest nawet w specjalny wybieg dla niedźwiedzi polarnych, który stał się jednocześnie ulubionym miejscem wypoczynku dla misiów. Można także z bliska podziwiać te zwierzęta podczas nurkowania. Władze obiektu dbają o to, żeby wszystkim zwierzętom było dobrze. Kluczowe jest wybudowanie odpowiednio dużych i przystosowanych do ich potrzeb wybiegów, co nie jest wcale łatwe, bo zoo jest też obiektem historycznym.

Łącznie 160 ha parku Schönbrunn to duża połać terenu. Władze ogrodu udostępniły zatem zwiedzającym możliwość poruszania się po nim za pomocą specjalnej kolejki, która porusza się po ogrodach pałacowych oraz samym zoo i zatrzymuje w najciekawszych miejscach. Na zwiedzanie oczywiście warto zarezerwować cały dzień. Przed wizytą lepiej też sprawdzić godziny zamknięcia ogrodu, różnią się one bowiem w zależności od miesiąca. Najdłużej, bo do 18:30 Zoo jest otwarte w sezonie letnim. Ceny biletów zaczynają się od 18,50 euro dla osoby dorosłej i 9 euro dla dziecka. Wszystkie wejściówki można zakupić przez Internet, dzięki czemu nie trzeba stać w kolejce do kasy.

Galeria zdjęć


REKLAMA
REKLAMA