REKLAMA
Anywhere logo

Ten Typ Mes: Dar i przekleństwo

2017-02-20
...
15 lat temu Ten Typ Mes wychodził z rapowego podziemia. Ale jak już wyszedł do zakorzenił się na powierzchni na dobre. Choć on sam przez ten czas dojrzał, to pewne cechy pozostały niezmienne. Wciąż ma cięty język, bystre oko i niebywałą zdolność do barwnego opowiadania o nudnej rzeczywistości.

Wyliczyłem, że w zeszłym roku minęło ci 15 lat od debiutu. Byłeś tego świadom?

Nie. Byłem świadom, że minęło dużo czasu, ale nie, że to 15 lat.

Myślałem, że o tym jubileuszu wiesz.

Nie. Z trudem wyliczyłem, że to już 10 płyta. Takie są moje zdolności matematyczne.

mes3

I właśnie zrujnowałeś mi pierwsze pytanie, bo chciałem cię zapytać, czy zeszłoroczną płytę nazwałeś „AŁA.” dlatego, że te piętnaście lat cię w jakiś sposób bolało.

Te 15 lat mnie bolało w jakiś sposób, bez względu na to, czy w zeszłym roku zdawałem sobie sprawę, że jest taka okrągła rocznica. Także odpowiedź na to pytanie brzmi – tak. W jakiś sposób bolało.

To znaczy?

Różne rzeczy, zarówno prywatne, jak i showbiznesowo-zawodowe, pozostawiają rany na duszy czy też postrzeganiu świata. O tym między innymi jest ta płyta, ale nie mam wrażenia, że jest taka ciężka, bo są na niej takie numery, jak na przykład „Świeżak”. To kawałek o tym, że te rzeczy, które mnie bolą, to na przykład takie sprawy, że jestem świeży za kierownicą, jeszcze nie wszystko ogarniam. Albo jestem świeży w smartfonach i również jeszcze nie wszystko ogarniam. Także to nie musi być ból na miarę rozdzierania serca na atomy, tylko takie jakieś codzienne małe bóle. 

15 lat. Kiedy zaczynałeś, polski hip-hop był w zupełnie innym miejscu niż teraz. To było totalne podziemie.

A to, co było nad ziemią, to nie było coś, co – że tak powiem – grałem ja i moja ekipa.

Teraz hip-hop jest właściwie częścią mainstreamu i to między innymi dzięki tobie, dzięki temu, że przez półtorej dekady działałeś, nagrywałeś. Jesteś z tych piętnastu lat dumny? Wstajesz rano, patrzysz w lustro i myślisz sobie: „Jest spoko, zrobiłem dobrą robotę”?
Nie, nie. Mam tak bardzo rzadko. 

Dlaczego?

No bo jestem nienormalny. Po prostu. To jest taki dar i przekleństwo, the gift and the curse ambicji. To, co cię napędza, żeby robić nowe rzeczy i czerpać z tego energię i dawać to ludziom, dawać to sobie, mieć radość przed mikrofonem, mieć radość przed migającym kursorem kiedy się siada do pisania tekstu, czy do bitów przed migającym samplerem – to jest świetne, wspaniałe uczucie, które jest życiowym napędem. Natomiast fakt, że ciągle chcesz to robić jest również powodowany tym, że mało rzeczy daje ci radość, mało rzeczy daje ci spełnienie. To spojrzenie w lustrze, które ja zaliczam ze sobą, to nie jest „Super, minęło 15 lat, podczas których pokazałeś tym nieudacznikom jak się rapuje”. Nie. Jest za to takie „No i co? Fajnie? Nagrałeś kozacką płytę? I co robisz teraz? Gapisz się w lustro? Zajebiście. To jest to, w czym jesteś dobry – gapienie się w lustro. Wspaniale. No to może, nie wiem, zrób jakiś dobry kawałek zamiast tu stać i gapić się dalej”. Potem siadam do kawałka, ale wychodzi mi gówno, więc jestem bardzo sfrustrowany i kiedy podchodzę do lustra, żeby na przykład umyć ręce, to myślę o tym ostatnim utworze, który mi nie wyszedł. Myślę o nim kiedy zrobię sobie przerwę na siku. 

Jesteś dla siebie strasznie surowy.

Uwierz mi, to nie są ekstatyczne chwile, bo ja myślę o tym ostatnim numerze, który naprawdę idzie słabo. Czuję, że to jest słabe, że muszę przerwać, wywalić to do śmieci, napić się kawy, zrewidować swoje podejście do tego utworu. Nie myślę o 15 latach, o ostatniej czy przedostatniej płycie. To jest po prostu coś, czym trudno mi jest się cieszyć. Nie za bardzo znam uczucie zadowolenia z siebie. To są takie migawki. Najlepszą migawką dostępną dla mnie jest uczucie, kiedy kończę pracę nad utworem, kiedy wychodzę z kabiny i czuję, że tak, to było to! To trwa chwilę.

Nie jesteś przypadkiem zbyt surowy w stosunku do siebie? Mimo wszystko wytrzymałeś te 15 lat w branży, a to nie jest łatwy biznes. Sam wiesz o tym najlepiej. Nie jest łatwo się wybić, nie jest łatwo utrzymać się na topie, a tobie się udaje. Jakby tego było mało, jest Alkopoligamia, która jest firmą wydającą płyty, produkującą ubrania. Coś się jednak zatem udało.

Tak. To się udaje cały czas, bo to nie jest dokonana forma. Każdy z nas ma jakieś swoje schizy, blokady, które należy w sobie pokonywać. Ja też staram się nad tym pracować, żeby znaleźć taką część roku, żeby sobie usiąść w fotelu czy poleżeć w hamaku i pomyśleć: „Kurde, to był udany kwartał”. Ale to nie jest moja pierwsza myśl. 

mes_1

Od 2001 roku twoje historie się zmieniły. Minęło te 15 lat, teraz sam masz lat 35...

Świeżo, od trzech tygodni (śmiech).

Tak czy inaczej, jesteś dorosłym facetem. Nie boisz się tego, że na przykład za 6 lat przekroczysz czterdziestkę, pokonasz tę magiczną barierę i nagle zaczniesz rapować o takich nudnych rzeczach, jak np. płacenie podatków, odwożenie dzieci do szkoły samochodem rodzinnym? Nie boisz się, że cię to dotknie, że nagle staniesz się taki dorosły, że ten rock’n’rollowy styl życia odejdzie na bok?

Ale o wszystkich tych rzeczach można pisać piosenki, które również coś wnoszą. Piosenki, które wcześniej nie zostały napisane. Często, kiedy siadam do jakiegoś tematu, motywacją jest dla mnie to, że jeszcze nie było piosenki na ten temat, a ja bardzo bym chciał taką usłyszeć. Tak było z „Pokaż mi dom” albo na płycie „Trzeba było zostać dresiarzem”, kiedy rapuję o taksówkarzach. Wszyscy muzycy jeżdżą taksówkami non stop, bo są ciągle pijani, ale jakoś nie ma piosenek o taksówkarzach, więc jeśli chcę taką usłyszeć, muszę sobie ją zrobić. W związku z tym nie uważam, że są to nieatrakcyjne tematy. Trzeba do nich po prostu podejść w sposób atrakcyjny. Na przykład Louis C.K., który jest jednym z lepszych stand-upowców na świecie, kiedy nawija o swoich dzieciach, to im ciśnie. To nie jest na zasadzie: „moja kochana córeczka”. Ciśnie jej, że jest irytująca – mówi „nie bądź tu, znajdź sobie miejsce gdzieś, przeszkadzasz”. I wiesz, mało jest takich wypowiedzi o dzieciach, że nie są słodkie, tylko że są też irytujące, albo że ktoś przyłapał córkę z blantem i nie wie, jak się zachować. Tego typu rzeczy to dla mnie ciekawe sprawy. Nie fakt, że dziecko jest i że jest wspaniałe. Czy jest wspaniałe to się okaże jak dorośnie. Może wyrośnie na heroinistę i będzie wszystkim przeszkadzać i okradać innych.

A sprawdzałeś jak wiekowo wygląda teraz twoja publiczność?

To jest grupa, która nie jest jednorodna. Są dzieciaki, które zetknęły się ze mną niedawno i uważają, że jest to ciekawa miejska muzyka. Nie wiem, może wolą nie słuchać swoich rówieśników, bo kiedy ja w wieku 15 lat słuchałem muzyki, to ostatnią osobą, której chciałbym słuchać, był inny piętnastolatek. To było dla mnie w ogóle jakąś perwersją, że ja mając 15 lat miałbym słuchać jakiegoś idioty z 8C! No błagam cię. Chciałem słuchać starszych gości, którzy już coś wiedzieli, już dotknęli jakiejś kobiety, widzieli kawałek świata, a nie jakiegoś dzieciaka. Może oni też wychodzą z tego założenia. Są też ludzie, którzy mają po trzy dyszki jak ja, żyją w dużym mieście jak ja, i te wielkomiejskie problemy ich też w jakiś sposób dojeżdżają. 

Właśnie o tych ludziach chciałem pogadać, bo ja wiem, że spora część twoich słuchaczy starzeje się razem z tobą. Na przykład ja. Kiedy więc odpalam płytę i słyszę kawałek „Pokaż mi dom”, z jednej strony o zakładaniu rodziny, z drugiej o trywialnym poszukiwaniu mieszkania, kredytu, to orientuję się, że to dotyczy właśnie mnie. Nie piętnastolatka.

Tak, tak. Ale ja nie chcę mieć kredytu, absolutnie. Staram się być jak najdalej od tego. Życie pokaże, czy mi się uda. Natomiast kwestia mieszkaniowa to jest również kwestia piętnastolatka. Jeżeli ktoś ma 15 lat i nie myśli o tym, że się za 5 lat wyprowadzi z domu, to polecam wyjąć głowę z dupy i rozejrzeć się. Celem jest wyprowadzić się z domu. To elementarne, więc to wcale nie jest odległe dla licealisty. To jest bardzo bliskie.

A dla tych piętnastolatków czy licealistów, którzy cię słuchają, nie jesteś przypadkiem jakimś mentorem? „Jestem starszy, widziałem kawałek świata, mam doświadczenie – słuchajcie mnie”.

Mógłbym za takiego mentora uchodzić, ale poza tym, że lubię się masturbować własnym głosem i swoimi przemyśleniami, to jednak umiem słuchać ludzi. I nie wymyśliłem sobie tego, tylko mi to powiedziano. Interesują mnie historie. Interesuje mnie na przykład skąd masz tę bliznę na czole, gdyż jest zajebista. 

Miałem jakieś trzy lata...

O nie. Musisz zbudować jakąś inną historię, dla dziewczyn. 

Więc miałem jakieś 20 lat...

No właśnie. Było ich siedmiu... Ale co się stało?

Przyłożyłem głową w taką drewnianą framugę.

Co za wstyd. Ale widzisz: ja chcę od ludzi ich historii. Staram się też zadawać pytania i słuchać tego, co mają mi do powiedzenia. Wiesz, ja po tych koncertach też chcę się napić, dać głosowi odpocząć, więc oni mi nadają, a ja się zamieniam w odbiornik. Interesuje mnie to. Przecież mając 15 lat mogą mieć wspaniałe pomysły, przemyślenia, świeżą wyobraźnię. Oni też są dla mnie takim pokarmem.

Wyobrażasz sobie, że jako pięćdziesięciolatek wciąż będziesz wychodził na scenę, rapował, szedł na afterparty, wracał nad ranem i prowadził dalej ten tryb życia, który masz teraz?

Myślę, że tak. Nie czuję, żebym robił muzykę, która nie licuje z moim wiekiem. „AŁA.” to płyta, która jest moim zdaniem nagrana przez człowieka, który metrykalnie, światopoglądowo, wizerunkowo jest dorosły. Nie chodzę w jakichś dziecięcych ubraniach, nie udaję, że mam 14 lat jeżeli chodzi o styl. W mojej muzyce jest zgodność z moim wiekiem. Gdybym miał 50 lat i wyskakiwał, że chcę być jednym z dzieciaków, to może faktycznie lepiej byłoby zająć się czymś innym.

mes_2

Ostatnio mój znajomy stwierdził, że pojęcie „dorosły raper” lub „dojrzały raper” brzmi dziwnie. Czy raperzy w dalszym ciągu kojarzą się z jakąś niedojrzałością? Ty jesteś przecież biznesmenem, prawda?

Nie, nie. Jestem biznesmenem w swojej najmniejszej części. A jeżeli już, to takim, że rzucam jakąś wizję, a po prostu pracują nad nią inni ludzie. 

Ale jednak zdołałeś jakoś stworzyć firmę Alkopoligamia, wykreować markę.

Zdecydowanie należy tu oddać szacunek moim współpracownikom i wspólnikom z Alkopoligamii – Witkowi, Stasiakowi. To są goście, którzy są tam codziennie i są w tym codziennie. Zuzia, Malik, Holak, to są wszystko prawdziwi zawodnicy. Nie przeceniajmy mojej roli w tym biznesie, choć oczywiście utożsamiam się z tym, jestem pomysłodawcą wielu rzeczy, z którymi jest mi po drodze, bo to też jest wielki przywilej posiadania i współuczestniczenia w firmie, że możesz robić rzeczy, z którymi się utożsamiasz. To jest ekstra.

A co z tym dorosłym raperem?

Ta niedojrzałość to stereotyp, z którym trzeba będzie długo walczyć. Im bardziej raperzy będą się otwierać, tym większa szansa, że w końcu wygrają. Albo wejdą i przejmą ten biznes, albo będą jego taką rozdętą naroślą, która generuje bardzo duże pieniądze, wyświetlenia, popularność, ale jest jednocześnie poza, co mi nie odpowiada, bo to wzmacnia stereotypy. Te dwie strony za bardzo o sobie nie wiedzą, a uważam, że się mogą od siebie dużo nauczyć. Strona w którą nie należy iść, to jest strona metalowa, gdzie pięćdziesięcioletni mężczyźni nie zmienili stroju od 1982 roku, co więcej, nakładają na siebie makijaż i zapełniają stadiony, zapełniają kluby. To jest dla mnie niewiarygodne, ale ich teksty nie ewoluują. Proszę mi wybaczyć, że posługuję się stereotypami dotyczącymi tej muzyki, ale z metalu najbardziej imponują mi jednak perkusiści i ta techniczna strona. Natomiast strona wizerunkowa jest czymś, co wydaje mi się właśnie takie niedorosłe. A jednak działa. Ale jeszcze dodam, bo nie fair byłoby tylko narzekać, że słyszałem jeden metalowy tekst, który zrobił na mnie duże wrażenie i był to zespół Chorzy i „Jedzenie robi mnie w balona”. 

Wracając do tego dorosłego rapera...

Raper, który ma teksty dotyczące swojej bieżącej rzeczywistości, bez względu na to, ile ma lat, jest sto razy bardziej przekonujący niż metalowy wokalista w pełnym makijażu, który... robi to, co robi.

Czyli żeby jeszcze bardziej umocnić scenę hip-hopową w Polsce, raperzy powinni rapować o życiu, o poszukiwaniu mieszkania i taksówkarzach.

Co powinni raperzy? Nie wiem. Ja mogę tylko powiedzieć – odwagi! Odwagi przed kartką, przed mikrofonem. Nie chodzi tylko o odwagę, żeby kogoś skrytykować, czy komuś pojechać, tylko odwagi, żeby trochę szerzej pomyśleć o świecie, trochę pomyśleć o sobie jako członku społeczeństwa, oczywiście dziwnym członku społeczeństwa, bo raper nie jest typowym podatnikiem. Ale jednak jest członkiem społeczeństwa.

Dlatego, że jest artystą, niebieskim ptakiem? A jazzman, a malarz, a rzeźbiarz?

To jest wszystko ta sama ekipa kandydatów na szaleńców.

A zatem – odwagi!

mes4

Ten Typ Mes na żywo w ramach trasy „TOUR de AŁA.”:

9/02 – Toruń

11/02 – Sopot

12/02 – Poznań

18/02 – Rzeszów

19/02 – Wrocław

23/02 – Bielsko-Biała

24/02 – Łódź

25/02 – Szczecin

3/03 – Lublin

4/03 – Katowice

10/03 – Olsztyn

11/03 – Białystok

24/03 – Warszawa – Stodoła – 10. Urodziny Alkopoligamii

fot.: Tomasz Sagan

Galeria zdjęć


REKLAMA
REKLAMA