REKLAMA
Anywhere logo

Kto znieważył ofiary

2017-02-09
...

Kiedyś już sobie powiedziałam „nigdy nie mów nigdy”, choć wcześniej myślałam, że już nic mnie w życiu nie zaskoczy. Ale zaskoczyło. Na pierwszy rzut oka nic szczególnego. Zakochana para robi sobie selfie, dziewczyna wygina się w śmiałej pozie, chłopak skacze z radości, a kolejny żongluje piłeczkami. Takich zdjęć codziennie oglądamy setki. Koło nich też przeszlibyśmy obojętnie, gdyby nie kontrowersyjny projekt „Yolocaust” niemieckiego satyryka żydowskiego pochodzenia. Shahak Shapiry zdjęcia znalazł na Facebooku, Instagramie, Tinderze, zebrał je i upublicznił razem z lajkami i opisami, jak „Joga łączy nas ze wszystkim dookoła”. Niby nic. Sęk w tym, że wszystkie powstały przy pomniku Pomordowanych Żydów Europy. Obraz jest wstrząsający, bo każde selfie satyryk zmontował z okrutnymi materiałami z hitlerowskich obozów zagłady. Mówi, że chciał pokazać bezmyślnie zalewającą nas kulturę robienia sobie głupich zdjęć, która nie zna granic i nie ma poszanowania dla miejsc pamięci. Nazwa projektu nie przypadkowa. YOLO to skrót od amerykańskiego powiedzenia „żyje się tylko raz”, czyli „you only live once”. Hasło przez lata popularne w mediach społecznościowych na całym świecie promuje robienie wyjątkowych rzeczy bez względu na konsekwencje. Jak stwierdził mój kolega, to taka głupsza wersja „carpe diem”. 

Pomnik Pomordowanych Żydów Europy stanął w Berlinie w maju 2005 roku. Ma upamiętniać zagładę Żydów w czasie II wojny światowej. Sama forma pomnika od początku była kontrowersyjna. Nie każdy rozumiał duże betonowe bloki, które symbolizują nagrobki 6 mln Żydów pomordowanych i pogrzebanych w masowych grobach, ale jak mówi Shapiry, nic nikogo nie zwalnia z myślenia i szacunku do innych, nawet jeśli o tym nie wiedzieli. Zastanawiam się tylko, czy po pierwszym uczuciu szoku projekt nie zbudza jednak więcej wątpliwości. Czy rzeczywiście jego autor uzyskał to, co chciał? Przewodniczący Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce twierdzi, że każdy kolaż, choć drastyczny, zwraca uwagę na istotny problem, ale już kierowniczka działu edukacji Żydowskiego Instytutu Kultury ma inne zdanie. Według niej to, co pokazał niemiecki artysta, to nic innego jak perwersja. Zostaje więc pytanie: kto tak naprawdę znieważył te ofiary ?

REKLAMA