REKLAMA
Anywhere logo

Odpowiedzialność uskrzydlona pasją

2017-02-11
...
Krystyna Schwarz na gdańskim lotnisku pracuje już ponad 10 lat, ale dopiero niedawno ukończyła kurs na Dyżurnego Operacyjnego Portu Lotniczego i tym samym została pierwszą kobietą w Porcie Lotniczym Gdańsk, która posiada te kwalifikacje.

Większość naszych czytelników zna lotnisko tylko z tych kilku godzin, które spędza na nim przed odlotem lub po przylocie. Jak wygląda twój typowy dzień w pracy? Jakie tajemnice kryje w sobie lotnisko?

Trudno powiedzieć, że każdy mój dzień w pracy jest typowy lub standardowy. Każdy dzień to inne obowiązki, inne wymagania i inne wyzwania. Na to wszystko składa się wiele czynników: jakie zadania mam do wykonania, ilość operacji lotniczych, warunki atmosferyczne… Mój dyżur to zazwyczaj praca dwunastogodzinna – w ciągu dnia lub nocy. Nie ma i nigdy nie było dwóch takich samych dyżurów. Współpracuję z kolegami i koleżankami z innych działów i firm lotniska, aby obsługa pasażera była jeszcze bardziej profesjonalna. Port Lotniczy im. Lecha Wałęsy nie kryje jakichś wielkich tajemnic. Na lotnisku pracuję od dziesięciu lat – wiele przez ten okres się zmieniło: począwszy od wybudowanych obiektów i płyt postojowych, przez ilość wykonywanych operacji lotniczych aż po liczbę obsłużonych pasażerów (W 2016 r. gdańskie lotnisko obsłużyło rekordową ilość czterech milionów pasażerów – przyp. Red.).

krystyna_schwartz_1

Czym więc konkretnie się zajmujesz?

Jestem Koordynatorem ds. Regulowania Środowiska Przyrodniczego – mój zespół przyjął kryptonim „ŻBIK” – i Koordynatorem Ruchu Lotniczego Naziemnego. Obie te funkcje wykonuję na co dzień. Zadaniami i obowiązkami Koordynatora ds. Regulowania Środowiska Przyrodniczego są: zwracanie szczególnej uwagi, aby podczas operacji lotniczych, czyli startów i lądowań statków powietrznych, na drodze startowej nie było żadnych zwierząt. Ich obecność w tym miejscu stanowi olbrzymie zagrożenie dla pasażerów. Przed każdą operacją lotniczą sprawdzam drogę startową, drogi kołowania i płyty postojowe. Wykonywanie tych czynności w głównej mierze uzależnione jest od warunków atmosferycznych, pory roku i przelotu ptactwa na żerowiska. Poza ptakami na lotnisku pojawiają się sporadycznie drobne ssaki, np. lisy czy zające. Zabezpieczenie ogrodzenia lotniska jest na naprawdę wysokim poziomie, ale zwierząt nie da się całkowicie wyeliminować. W tej chwili na lotnisku stosujemy kilka metod płoszenia: hukową, akustyczną, dźwiękową i świetlną. Najbardziej skuteczne są hukowa i akustyczna. Hukowa polega na wystrzale petard z pistoletów hukowych, a akustyczna na odtwarzaniu różnych odgłosów spłoszonych ptaków z urządzenia zainstalowanego w pojeździe posiadającym na dachu głośniki. Ponadto jesteśmy wyposażeni w urządzenia służące do bezinwazyjnego odławiania tych drobnych ssaków – wywozimy je wtedy z terenu lotniska na kilkukilometrową odległość i tam zwracamy im wolność. Zwracamy też szczególną uwagę na tereny poinwestycyjne, aby zostały zagospodarowane zgodnie z regulaminem. Monitorujemy również wysokość traw na terenach zielonych – musi się ona mieścić w odpowiednich normach, aby ptaki na niej nie siadały i nie miały możliwości żerowania, a co za tym idzie – nie stwarzały zagrożenia dla operacji lotniczych. Z kolei jako Koordynator Ruchu Lotniczego Naziemnego, na co dzień potocznie nazywany „Follow Me”, odpowiadam za bezpieczne wkołowywanie na płyty postojowe i wykołowywanie z nich statków powietrznych. Nadzoruję ruch samolotów na płytach lotniska. Jest to ogromnie odpowiedzialna praca – trzeba znać nie tylko procedury i instrukcje operacyjne, ale też parametry i budowę samolotów, takie jak rozpiętość skrzydeł, długość statku itd. Trzeba zwracać szczególną uwagę na to, by maszyny nie natrafiły na przeszkody ruchome, czyli inne statki już dokujące na płytach postojowych i stałe, jak np. maszty oświetleniowe. „Follow Me” czuwa nad ruchem kołowym i pieszym na płytach. Lotnisko jest terenem zamkniętym, a mimo to również mamy na nim znaki drogowe i obowiązują tu przepisy ruchu drogowego. Koordynator podczas całego swojego dyżuru jest w ścisłym kontakcie radiowym z wieżą kontroli lotów, dyżurnym portu oraz z innymi służbami lotniskowymi. W przypadku wprowadzenia procedury ograniczonej widzialności, koordynator odpowiada miedzy innymi za przejęcie samolotu z wyznaczonego punktu wskazanego przez wieżę.

Jak wpadłaś na pomysł, żeby zacząć pracę na lotnisku?

Nie mam żadnego wykształcenia pod kątem transportu lotniczego. Pracę na lotnisku traktuję jako spełnienie jednego z moich marzeń. Wychowywałam się w sąsiedztwie lotniska wojskowego w Powidzu. Każdego dnia patrząc w niebo widziałam na nim myśliwce i wojskowe samoloty transportowe. Te widoki bardzo mnie fascynowały. Jako mała dziewczynka zawsze zadawałam sobie pytanie: jak to możliwe, aby tak duże maszyny potrafiły się oderwać od ziemi i wznieść w niebo? Mój nieżyjący już ojciec marzył, aby być jednym z pilotów na lotnisku, w sąsiedztwie którego mieszkaliśmy. Niestety – życie pisze różne scenariusze i wobec mojego ojca napisało inny… Ja zaś jako kilkunastoletnia dziewczyna nigdy nie sądziłam, że zamieszkam na wybrzeżu – w moim przypadku to właśnie taki scenariusz napisało życie. Po ślubie przeprowadziłam się na Pomorze. Potem pracowałam w bardzo bliskim sąsiedztwie Portu Lotniczego w Gdańsku… i w końcu ziściło się moje marzenie o pracy na lotnisku.

krystyna_schwartz2

Ostatnio zdobyłaś kwalifikacje na Dyżurnego Operacyjnego Portu Lotniczego. Skąd ta decyzja?

W mojej pracy bardzo cenione są wkład własny każdego pracownika i zaangażowanie w wykonywanie obowiązków służbowych, więc pracodawca inwestuje w osoby ambitne, które traktują pracę jak swoją pasję. W ubiegłym roku zdobyłam kwalifikacje na Dyżurnego Operacyjnego Portu Lotniczego. Aby je zrobić, zostałam skierowana przez przełożonych na szkolenie, które odbyłam w Warszawie. Jestem jedyną kobietą w Porcie Lotniczym w Gdańsku, która posiada takie kwalifikacje, jednakże w tej chwili nie sprawuję tej funkcji z uwagi na to, że Port Lotniczy w Gdańsk posiada już pełną obsadę. Życie lubi płatać figle i być może kiedyś będę mogła wykorzystać tę nowo nabytą wiedzę w praktyce.

Co należy do obowiązków Dyżurnego Operacyjnego Portu Lotniczego?

Na barkach dyżurnego jest wszystko, co dzieje się na terenie lotniska – podstawowym słowem jest tutaj „koordynacja”. Dyżurny odpowiada za prawidłowym przebiegiem operacji lotniczych, które będą się odbywały danego dnia: zaczynając od lądowania samolotu, ustawienia go na odpowiedniej płycie postojowej, czasie jego postoju, kończąc na jego odlocie. Odpowiedzialny jest też za płytę lotniska, drogę startową i drogi kołowania. Do jego obowiązków należy ocena stanu nawierzchni drogi startowej, dróg kołowania i płyt postojowych, aby nie było ślisko, nie było ubytków w nawierzchni oraz przeszkód w postaci jakichkolwiek elementów, śmieci itp. Dyżurny musi podejmować decyzje niezwłocznie, reakcja musi być natychmiastowa – tutaj nie można mieć chwili zawahania, ponieważ w grę wchodzi tu przede wszystkim bezpieczeństwo pasażera. W przypadku stwierdzenia nieprawidłowości na drodze startowej, dyżurny podejmuje decyzję o zamknięciu lotniska – o nieprzyjmowaniu statków powietrznych do momentu wyeliminowania przeszkód. Żeby to działo się sprawnie, musi koordynować prace poszczególnych działów. Na terenie lotniska w Gdańsku mamy dość specyficzny mikroklimat: pogoda zmienia się gwałtownie, począwszy od opadów śniegu i deszczu, kończąc na wiatrach zmieniających swoje kierunki… Ponadto w przypadku zagrożeń operacji lotniczych, odpowiedzialny jest za skoordynowanie działań służb ratowniczych przez służby lotniskowe lub inne, zewnętrzne, wzywane w zależności od rodzaju i sytuacji zagrożenia. Dyżurny musi brać pod uwagę również tzw. „złośliwość przedmiotów martwych” – w każdej chwili może nastąpić awaria któregokolwiek z urządzeń czy maszyn odpowiadających za utrzymanie nawierzchni. W Porcie Lotniczym w Gdańsku wykorzystywane są urządzenia nowe lub stosunkowo nowe renomowanych marek, które nie płatają nam tych figli. Zawsze i wszędzie trzeba być jednak przygotowanym na wszystkie nieprzewidziane zdarzenia.

Jak do tych nowych kwalifikacji odnoszą się twoi koledzy z pracy? 

To jest bardzo delikatna kwestia. Większość z moich kolegów traktuje z podziwem to, że kobieta jest w stanie poradzić sobie z ciężkimi i bardzo odpowiedzialnymi obowiązkami, które wykonuje na co dzień. Niestety, tak jak w każdej pracy zdarzają się również seksiści, którzy uważają, że my kobiety nie powinnyśmy mieć równych praw. Jako kobieta nie raz muszę wykonywać obowiązki służbowe z dwukrotnie większym zaangażowaniem i wysiłkiem, aby zostało przez nich zauważone i docenione to, że równie dobrze radzę sobie w zawodach uważanych za męskie. Bawią mnie takie osoby – mogę tylko bardzo współczuć ich żonom lub partnerkom. W żadnej pracy nie jest kolorowo – są to jednak na szczęście pojedyncze przypadki, które trzeba eliminować. Potrafię sobie poradzić z takimi „kolegami” – jestem osobą bardzo charakterną i pokazuję im, że kobieta nie jest słabsza i nie można jej odsunąć na boczny tor! Na szczęście moi przełożeni to ludzie bardzo inteligentni, ceniący sobie partnerstwo w pracy. To oni dostrzegli, że wykonuję swoją pracę z pasją i zaangażowaniem, w związku z czym dają mi możliwość rozwoju, samorealizacji i podnoszenia kwalifikacji. 

Wolisz bardziej towarzystwo i pracę pośród mężczyzn niż kobiet?

Nie ma dla mnie znaczenia, czy pracuję z mężczyznami, czy z kobietami. Lubię pracę, która daje mi satysfakcję, zadowolenie i w której się samorealizuję. Obecnie pracuję w dziale z mężczyznami, ale tak naprawdę jest dla mnie bez różnicy, jakiej płci są moi współpracownicy. \

krystyna_schwartz

Nowe kwalifikacje to ogromna odpowiedzialność za bezpieczeństwo pasażerów – jeszcze większa niż do tej pory. Ludzie raczej od odpowiedzialności uciekają, a ty poszerzasz ciągle jej granice.

W tym zawodzie każde z uprawnień, które się zdobywa, niesie za sobą coraz to większą odpowiedzialność. Na lotnisku praca jest bardzo specyficzna: najważniejszą wartością jest ludzkie życie – życie i zdrowie naszych pasażerów. Tutaj każdego dnia w pewnym stopniu jestem odpowiedzialna za każdego pasażera. Nad jego bezpieczeństwem na każdej zmianie nie pracuje tylko jedna osoba, lecz cały zespół. Najważniejsze jest to, aby wszystko działało jak w szwajcarskim zegarku do momentu wyjścia pasażera ze statku powietrznego. Pracuje nad tym szereg osób ze ściśle współpracujących z sobą działów – począwszy od Kontrolera Na Wieży Lotów, Dyżurnego Operacyjnego Portu Lotniczego, Koordynatora Ruchu Lotniczego Naziemnego, Koordynatora Regulowania Środowiska Przyrodniczego, Służbę Ochrony Lotniska, Dział Eksploatacji odpowiadający za utrzymanie pasa, stanowisk i płyt w czystości, strażaków…  Można to też porównać do meczu piłki nożnej – sam napastnik przecież meczu nie wygra. Uprzedzając pytanie: oczywiście to, że jestem kobietą, nie oznacza, że meczami piłki nożnej się nie interesuję! Myślę, że odpowiedzialność bierze się ze zdobytego doświadczenia. Dla mnie doświadczenie to z całą pewnością nie rutyna. Wykonując tę pracę zawsze trzeba być skoncentrowanym i skupionym na tym, co się robi. Trzeba być przewidującym i odznaczać się podzielnością uwagi. Dopiero po skończonym dyżurze mogę powiedzieć, że swoje obowiązki wykonałam w 100%. Daje mi to satysfakcję i motywuje do podejmowania dalszych wyzwań. Nie czuję obaw ani presji. Jak już wspominałam wcześniej – doświadczenie to podstawa.

Krystyna Schwarz – z Portem Lotniczym w Gdańsku jest związana od 2005 roku. Jej pierwszym działem była Służba Ochrony Lotniska (SOL). W nim zdobyła wiedzę związaną z ochroną pasażera, lotniska i topografii Portu. W tym czasie ukończyła kurs na Operatora Kontroli. Po upływie pięciu lat przełożeni zaproponowali jej utworzenie zespołu odpowiadającego za bezpieczeństwo startów i lądowań statków powietrznych. Wtedy też została przeniesiona do działu operacyjnego w PL Gdańsk, w którym utworzono stanowisko Koordynatora Regulowania Środowiska Przyrodniczego. Będąc w dziale operacyjnym, ukończyła kurs Sokolników w Czempiniu. Odbyła także kurs na Koordynatora Ruchu Lotniczego Naziemnego, co umożliwiło jej ustawianie statków powietrznych na lotnisku. Ważnym osiągnięciem na tym stanowisku było dla niej ustawienie jednego z największych samolotów transportowych na świecie: AN-124. W ostatnim czasie ukończyła kurs na Dyżurnego Operacyjnego Portu Lotniczego – najwyższego szczeblem stanowiska w dziale operacyjnym. Jest jedyną kobietą w Porcie Lotniczym w Gdańsku, która posiada te kwalifikacje.

 

tekst: Katarzyna Habecka

fot.: Izabela Guga-Marek

Galeria zdjęć


REKLAMA
REKLAMA