REKLAMA
Anywhere logo

Podróż to samotność

2017-02-24
...
Realizuje swoje marzenia i nie daje się wtłoczyć w żadne definicje. Jego największą miłością są góry. Jest autorem książki „Pieszo do irańskich nomadów”, miłośnikiem podróży i człowiekiem, który tej pasji zawierzył ogromną część swojego życia. Między innymi o tym opowie dzisiaj Łukasz Supergan.

Kiedy pisałam do ciebie jakiś czas temu, byłeś w podróży na Islandii… Jak odebrałeś krainę, która robi tak wielkie wrażenie na podróżnikach?

Wielkie wrażenie zrobiła na mnie pustka. Islandia to dobry przykład na to, że warto schodzić ze znakowanego szlaku, jeśli chce się przeżyć coś niezwykłego. Najbardziej znane i spektakularne miejsca są piękne, ale to wokół nich skupia się zdecydowana większość ruchu turystycznego. Jak być na Islandii samemu? Wystarczy wejść w interior, obszar w centrum kraju, i trzymać się z daleka od głównych dróg. Przez wiele dni wędrowałem tam kompletnie sam, pośród wulkanicznej pustyni, gdzie przestrzeń wydaje się być nieogarniona. Dałbym słowo, że pustka tam była wszechobecna, niemal namacalna, jakby fizycznie obecna. Gdy stajesz na krawędzi wzniesienia i patrzysz w dal, widząc jedynie czarną, bazaltową pustynię i nitkę ścieżki, ginącej w oddali, dosłownie tę samotność czujesz. Kilka osób mówiło mi przed wyjazdem, że ta pustka była dla nich trudna. Bycie sam na sam ze sobą i swoimi myślami przez dwa tygodnie było dla nich wyzwaniem. Ja mam chyba specyficzną konstrukcję psychiczną, gdyż czułem się świetnie. Poza tym zawsze wędruję samotnie i do ciszy i milczenia zdążyłem się przyzwyczaić. W drodze są mi wręcz niezbędne.

islandia8

Muszę zapytać o książkę, bo słowa: „Opowieść o tym, jak wędrówka przez pustynię może stać się drogą do wnętrza i rozliczeniem z samym sobą” od razu przywołują mi na myśl podróże poza szlakiem. Też tak czujesz?

Te dwie rzeczy – podróże poza szlakiem i podróże w głąb siebie – są nierozerwalnie połączone. Dla mnie każda podróż jest czymś więcej niż tylko fizycznym przemieszczaniem się i oglądaniem tego, co dokoła. Aby miała być podróżą, musi tez zmieniać coś we mnie samym. Podróż musi odbywać się w mojej głowie. A to trudne, gdy przebywa się w zgiełku, tłumie, ciągłym towarzystwie innych. W dzisiejszym świecie stale jesteśmy podłączeni i w kontakcie z innymi. Ma to dobre strony. Niestety, pozbawia też czasu na refleksję, wgląd wewnętrzny. I dla mnie podróż jest właśnie takim czasem wewnętrznego wglądu, odpowiedzią na pytanie: „co jest ważne?”. Aby się to udało, muszę być sam ze sobą.

Pustynia to była lekcja pokory? Podobnie jak Iran?

Tak, pokory wobec Islandii i wobec swoich możliwości. Okazało się, że nie jestem dość mocny, by przenieść całe wyposażenie na miesiąc wędrówki, dlatego już na początku musiałem przearanżować logistykę marszu i pozbyć się części jedzenia. Wnętrze Islandii to także miejsce wymagające ostrożności. To setki kilometrów pustkowi, lodowcowe rzeki, które się przekracza, deszcz, wiatr, czasem niskie temperatury, wysiłek. Pewien znajomy powiedział mi na starcie: „Nie próbuj walczyć z Islandią. Bądź wobec niej pokorny i bierz tyle, ile ci da. Ciesz się tym, co od niej dostaniesz, ponieważ to ona rozdaje karty. Ty musisz się do tego miejsca dopasować”. To chyba uniwersalna prawda na pustyni – wulkanicznej i chłodnej, jak Islandia, czy gorącej i suchej, jak w Iranie. Tam także szybko zrozumiałem, że najłatwiej wędruje się, dopasowując marszrutę do naturalnego ukształtowania terenu. Takie podejście bardzo pomaga w trudnym terenie i klimacie.

Iran można poznać? Czy pozostaje jednak tajemnicą?

Można, choć wciąż nie jest to miejsce łatwe do podróżowania. Pojawienie się turysty poza utartym szlakiem budzi z jednej strony ciekawość i daje okazję do mnóstwa spotkań, a z drugiej – może wzbudzać podejrzliwość służb. Podczas wędrówki przez zachodni Iran doświadczyłem niezwykłej, ujmującej gościnności wszystkich narodów, jakie zamieszkują ten obszar, ale byłem też dwukrotnie zatrzymywany przez miejscową policję – w książce „Pieszo do irańskich nomadów” opisuję wszystkie te spotkania. Mimo kłopotów politycznych i faktu, że jest to kraj bez wolności, Iran jest jednak fascynujący. Głównie dzięki ludziom.

islandia7

Irańczycy są otwarci, czy trzeba znaleźć sposób, by do nich dotrzeć?

Są. Powiem więcej: gdy spotykają obcokrajowca, wielokrotnie łatwiej jest im otworzyć się i być szczerym w rozmowie, niż z rodakiem. Wiedzą, że nie mają się czego obawiać, ujawniając swoje poglądy. Co zaobserwowałem wiele razy podczas moich dwóch podróży tam. W czterech ścianach domu wielu Irańczyków i Iranek otwarcie krytykowało swój rząd i system polityczny. Niektórzy nawet ostro.

Jakie są twoje kolejne cele podróży?

Chciałbym wrócić do Iranu po raz trzeci, tym razem odwiedzając wschód kraju. Minie jednak co najmniej rok zanim mi się to uda. Na razie planuję podróże w Europie i, jak mam to w zwyczaju, będą to podróże pieszo. Tej zimy chciałbym zrobić przejście przedwojennego szlaku, łączącego całe Karpaty Ukraińskie. Samotnie, być może idąc na rakietach. Marzy mi się też przejście całego łańcucha Alp, około 2500 kilometrów przez najwyższe góry Europy. Pomysłów mam zawsze więcej niż czasu na ich realizacje, ale to tym bardziej dopinguje mnie do ich realizacji. Chcę spełniać swoje marzenia. W życiu jest zawsze później, niż się wydaje.

Fot.: Łukasz Supergan, www.lukaszsupergan.com

Tekst: GoForWorld

REKLAMA
REKLAMA