REKLAMA
Anywhere logo

Jacek Górecki: NA AFISZU #14

2017-03-11
...

„Klątwa” - Stanisław Wyspiański

Teatr Powszechny reż. Oliver Frljić

Proszę państwa, teatr stał się modny. Teatr stał się fancy! O teatrze się dzisiaj dyskutuje, przeważnie nie widząc danego spektaklu. Zasiada się z nim do - kiedyś milczącej - kolacji. Jedzie w zatłoczonym, śmierdzącym tramwaju czy metrze. Komentuje z wypiekami na pierwszych randkach, mszach świętych, internetowych seks czatach. Czy to oznacza, że teatr dzisiaj to potęga? A „Klątwa” w warszawskim Teatrze Powszechnym to znakomity, jak dotąd najlepszy serial tego sezonu w polskich mediach. I chyba nawet sami twórcy się tego nie spodziewali. Ubrany w skromne kostiumy, do tego krzyże i inne tego rodzaju symbole oraz wygniecioną polskość, żeby było na czasie. O twarzach mało znanych aktorów (oczywiście w masowej świadomości zwykłych zjadaczy powszedniego chleba), no po prostu bez wielkich nazwisk. Które, swoją drogą, dziś są na pierwszych stronach, jako poszukiwani listem gończym bluźniercy i zbrodniarze. Telefony dzwonią, wiadomości się piszą, dochodzą. Klątwa się rozlała. Wszyscy chcą tę narodową sprawę skomentować. „Czy rzeczywiście jest tam scena pokazująca papieża w złym świetle?” – zapytała mnie znajoma. No to ja teraz odpowiadam, bo akurat, co w wypadku tego wydarzenia może być szokiem, ja „Klątwę” widziałem. Oglądałem ją z zachwytem, jakbym był dzieckiem w sklepie z zabawkami.

na_afiszu_klatwa

Te zabawki to oczywiście teatr, który tak mnie pochłania. A teatr, jak przypominają aktorzy ze sceny Teatru Powszechnego, to fikcja. Powtarzam – fikcja - w której porusza się wiele aktualnych tematów komentujących rzeczywistość. Tym razem wszystko oparte na dramacie Stanisława Wyspiańskiego z końca XIX wieku, gdzie tytułowa klątwa dotyka bohaterów maleńkiej wsi. Zmagają się oni z plagą suszy, która - jak twierdzi okoliczny ksiądz - jest karą za ich grzechy. Oni jednak obwiniają księdza, który swoich grzesznych zabaw z młodą dziewczyną i spłodzonych z nią dwójki dzieci nie widzi. I tak na podstawie tego tekstu chorwacki reżyser Oliver Frljić dotarł do tego co tu i teraz. Wyciągnął wszystkie nasze brudy, które tak trudno się nam ogląda. A brudy wielkie: walczące kobiety, małomiasteczkowe podziały, kult wiary i z drugiej strony nadużycia seksualne w kościele, skrobanki. Dostaje się też artystom (aktorom, dyrektorowi Teatru Powszechnego), muzułmanom, gejom, a nawet, jak pokazuje zmieniająca się co chwilę historia, polityce wycinki drzew. Oczywiście dzisiaj robi się z tego medialną szopkę, a przecież wszystkie te tematy niczym nowym nie są. Tutaj zebrane w całość tworzą skandal, który sprowadza się do nadmuchanej w mediach sceny seksu oralnego z figurą podobną do papieża Jana Pawła II. Zapominając wciąż o niewygodnym temacie molestowania w kościołach i ofiarach księży, który dopiero obecny papież Franciszek wyciąga spod sutanny, apelując o przyjęcie zasady „zero tolerancji” wobec przestępstw kapłanów. Dlatego tak istotny jest ten spektakl, który ma prowokować do myślenia.

„Klątwa” w reżyserii Olivera Frljić’a jest spektaklem szalenie inteligentnym, odważnym, ale niepozbawionym autokrytyki i dużej dawki humoru. W dodatku bezbłędnie zagranym. Ten zespół aktorski jest jak bomba, która czeka tylko na sygnał. To najważniejszy spektakl naszych, obecnych mocno zaplamionych czasów, więc cieszę się, że miałem możliwość zobaczenia „Klątwy". Medialnego show, które już zapisało się na kartach historii. Jednak największą wartością tego przedstawienia jest próba odpowiedzenia na pytanie jak powinien wyglądać dzisiaj teatr. Bez spinania się, tylko bawienie formą, konwencją, dialog z widzem. Jakich środków trzeba dzisiaj używać, żeby trafić do znudzonych życiem, ślepych na problemy widzów? Najostrzejszych środków, czego dowodem jest ten spektakl. Co w złym świetle pokazuje nie twórców, a widzów (również polityków, media etc.). Nas wszystkich, głodnych podziałów, skandali, ofiar, przelanej krwi, odprawiania przed teatrem modłów, nas - czekających tylko na zaprószenie ognia. Przerażające.

REKLAMA