REKLAMA
Anywhere logo

Andrzej Saramonowicz

Czytanie według Saramonowicza: Breaking Bad Adolfa H.

2017-03-21
...

Znarkotyzowani przywódcy znarkotyzowanego narodu, którego najbardziej bezwzględną częścią jest znarkotyzowana armia. Nie, to nie jest reklama oszalałej strzelanki internetowej, tylko opis III Rzeszy z książki Normana Ohlera. Przyznaję, że czyta się ją jednym tchem, choć jednocześnie dech z przerażenia zapiera.

ksiazka_saramonowicz

Niemcy jeszcze w epoce przedhitlerowskiej stały się liderem światowego przemysłu farmaceutycznego, specjalizując się w opiatach. W latach 1925-30 wyprodukowały 40 procent światowej morfiny, opanowały też 80 procent światowego rynku kokainy. Po dojściu do władzy Adolf Hitler (sam potężnie uzależniony od środków odurzających) podjął sprzeczne decyzje: z jednej strony rozpoczął walkę z narkotykami, jawiącymi mu się jako środek, którym „zdeprawowani, nihilistyczni Żydzi” chcieli rzekomo osłabić ducha i ciało narodu niemieckiego, z drugiej zaś – poszukiwał środków farmakologicznych, które tego ducha wzmocnią. Efektem tego oczekiwania było wprowadzenie na rynek preparatu o nazwie pervitin, którego składnikiem czynnym była metaamfetamina, czyli crystal meth.

Niemcy oszaleli na punkcie pervitinu. Podwyższał motywację, redukował stres, zwiększał apetyt seksualny. Społeczeństwo nastawione za sukces potrzebowało środka, który pozwalał przekraczać granice ludzkich słabości. „Żyjemy w czasach wymagających dużej dawki energii” – pisał, zachwalając pervitin, jeden z prominentnych niemieckich lekarzy. Brali go wszyscy, mężczyźni i kobiety, na rynek wprowadzono nawet nowe rodzaje pralinek z metaamfetaminą. O skutkach ubocznych nikt nie chciał słyszeć.

A kiedy Niemcy napadły na Polskę, setki tysięcy żołnierzy Wermachtu połknęły w czasie kampanii dziesiątki milionów tabletek pervitinu. Rok później naszprycowani metaamfetaminą hitlerowcy rozjechali Francję w natarciu tak szybkim, jakie tylko mogli przeprowadzić żołnierze na haju. „Nasi żołnierze zostali zwyciężeni przede wszystkim dlatego, że myśleliśmy z opóźnieniem” – pisał francuski historyk Marc Bloch. – „Niemcy zachowywali niemiły zwyczaj pojawiania się tam, gdzie ich być nie powinno.”

Norman Ohler, „Trzecia Rzesza na haju. Narkotyki w hitlerowskich Niemczech”, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2016.

 

REKLAMA
REKLAMA