REKLAMA
Anywhere logo

Tomasz Sobierajski

CDG Paryż

2017-03-26
...

– Wie pan, co najbardziej liczy się w życiu? – zagadnął do mnie po francusku elegancki starszy pan. Siedziałem na lotnisku w Paryżu i czekałem kolejną godzinę na opóźniony samolot. – Co się liczy? – odpowiedziałem pytaniem na pytanie. – Żeby nie stracić nadziei… – odparł. Wziął głęboki oddech i zaczął mówić: „Byłem kiedyś ze wspaniałą kobietą. Wiedziałem, jak ją rozśmieszyć, co nie było trudne, bo uwielbiała się śmiać. Wiedziałem, co może ją zasmucić i bardzo tego unikałem. Znałem każdy zakamarek jej ciała, liczbę pieprzyków… Najbardziej lubiłem ten blisko pępka. Miała taki ładny brzuch. W nocy obserwowałem, jak się podnosi i opada. Żył już wtedy, ruszał się, choć pod spodem, pod skórą nie było żadnego dziecka. Miała też znamię, na prawym udzie od wewnętrznej strony. Nasza córka miała taką samą pieczęć. Pamiątkę po niej. 

Pobraliśmy się, bo wtedy nie było innego sposobu, żeby móc ze sobą pójść do łóżka. No dobrze, pewnie był sposób, ale nie zależało mi, żeby pójść do łóżka z kimkolwiek. Chciałem się kochać z nią. Nie, to zbyt prostackie. Chciałem kochać JĄ. Wiedziałem, że mam jej tyle do zaoferowania. Być może to było naiwne, ale jakoś wewnętrznie czułem, że to wystarczy. I wystarczyło. Mieliśmy piękny apartament w Nicei. Po roku małżeństwa urodziła nam się córka. Ja miałem świetną pracę, choć często musiałem wyjeżdżać, ale powroty zawsze były wspaniałe. Kochaliśmy się. Któregoś razu, kiedy byłem w delegacji w Madrycie, do naszego mieszkania włamali się złodzieje. Obrabowali mieszkanie i… zgwałcili moją żonę. Nasza córka spała w tym czasie w pokoju obok. Po tym incydencie moja żona zapadła się w sobie. Zaczęła oddalać się ode mnie, aż któregoś dnia znikła zupełnie. Wyjechała, zabrała córkę. Nie zostawiła żadnej wiadomości. Myślałem, że oszaleję z rozpaczy. Szukałem jej dwa lata. Na próżno. Podobno zamieszkała w Paryżu. Podobno próbowała ułożyć sobie życie. Podobno zrobiła tak z miłości do mnie. Podobno… Oficjalnie, po kilku latach, ona i córka zostały uznane za zaginione. 

Odtąd przyjeżdżam do Paryża i włóczę się bez celu po tym mieście, licząc na to, że ją spotkam.

Chciałbym być pochowany w Paryżu, ale tak zmienili prawo, że w tej chwili to prawie niemożliwe dla kogoś takiego jak ja. Patrzy pan na mnie i myśli, że jestem sentymentalnym starcem? Nie, proszę nie zaprzeczać. Też kiedyś byłem młody…”.

REKLAMA
REKLAMA