REKLAMA
Anywhere logo

Po pierwsze: obywatel

2017-03-24
...
Im bardziej przejrzyste państwo, tym lepiej dla obywateli. Fundacja ePaństwo skupia się na tym, żeby zachęcać Polaków aby korzystali ze swoich praw i dzięki temu usprawniali działanie administracji. Jedną z inicjatyw fundacji jest Forum Demokracji Osobistej, które odbędzie się w tym roku po raz piąty, na którym podejmowany będzie temat kryzysu demokracji. O działalności ePaństwa oraz tegorocznej edycji Forum Demokracji Osobistej rozmawiamy z Danielem Macyszynem, prezesem zarządu fundacji.

Fundacja ePaństwo zajmuje się wszelkimi aspektami funkcjonowania państwa od strony społeczno-politycznej, ale przy użyciu możliwości, jakie dają nowe technologie. Skąd potrzeba takich działań? 

Jesteśmy organizacją, która zajmuje się kwestiami transparentności państwa, dostępu do informacji publicznych, jak również wpływem, jaki technologia wywiera na sposób uprawiania polityki. Uważamy, że to wszystko jest niezwykle istotne, bo bardzo serio traktujemy artykuł 4. Konstytucji, który mówi, że władza zwierzchnia należy w Polsce do narodu. Uważamy, że ta władza powinna się objawiać nie tylko podczas wyborów powszechnych i referendów, ale powinna być także codzienną troską obywateli o kraj. Staramy się dawać ludziom narzędzia i inspirację do tego, by mogli swoje zainteresowania sprawami państwa podtrzymywać. Współczesna technologia jest tutaj niezmiernie pomocna, bo sprawia, że interesowanie się sprawami państwa jest o wiele łatwiejsze aniżeli było to wcześniej.

Czy to nie jest trochę tak, że patrzycie na ręce samorządom, władzy, politykom, również dziennikarzom i w ten sposób zmuszacie ich po części do tego, co sami powinni robić?

Dostęp do informacji jest ważny przede wszystkim ze względów politycznych, ponieważ pomaga obywatelom podejmować lepiej umotywowane decyzje wyborcze. Jest jednak efekt, polegający na tym, że urzędnicy, którzy mają świadomość, że mogą być skontrolowani nie przez NIK czy CBA, ale przez obywateli choćby w trybie dostępu do informacji publicznej, zachowują się bardziej rozważnie i odpowiedzialnie. Mają świadomość, że ich działania mogą stać się przedmiotem debaty publicznej, że ktoś może wyciągnąć na jaw informacje o tym, jak wydają pieniądze i dyskutować o tym choćby w mediach społecznościowych. Uważamy, że aspekt tej kontroli obywatelskiej jest bardzo istotny. Często spieramy się z urzędami, skarżymy różne ich akty prawne i występujemy w sądach, ale przede wszystkim staramy się dawać inspirację obywatelom, by robili to sami.

Czy te działania są skuteczne? Wiem, że niektóre miasta, jak choćby Gdańsk, pootwierały swoje archiwa, ale czy obywatele faktycznie patrzą urzędnikom na ręce?

Tak. Jest na to wiele przykładów. Współpracowaliśmy na przykład z Urzędem Miasta Gdańska w sprawie wprowadzenia polityki otwartości. Została ona wprowadzona zarządzeniem prezydenta miasta. Miasto publikuje w tej chwili o wiele więcej informacji niż wcześniej, np. rejestry umów. Za ich pośrednictwem obywatele mogą zorientować się jak miasto wydaje ich pieniądze. Mogli zobaczyć, że miasto wspiera organizowanie wydarzeń kościelnych, które odbywały się w Gdańsku, co wywołało falę komentarzy. Nie oceniam, czy to wsparcie udzielone przez miasto na organizację imprez religijnych było słuszne, czy nie. Sam fakt, że ta informacja została ujawniona, jest bardzo cenny.

Jak dużo jest takich urzędów? Czy da się jakoś określić, ile z samorządów przynajmniej stara się udostępniać takie informacje? 

W różnych miastach różnie to wygląda. Jest to raczej sfera zainteresowań w większych ośrodkach, w małych miastach potrzeba publikacji wszystkiego nie jest aż tak paląca. W dużych miastach – w Łodzi, Gdańsku, Warszawie, Wrocławiu – w strukturach urzędów istnieją komórki, które są odpowiedzialne za udostępnianie informacji publicznych i czynią to z większym lub mniejszym skutkiem. Myślę, że w tym temacie ważny jest jeszcze jeden aspekt – dostęp do informacji publicznych, czy to na poziomie samorządów, czy państwa, jest ważny z politycznego punktu widzenia, ale również z punktu widzenia biznesowego. W tej chwili powstaje wiele firm, które opierają swoją działalność na przetwarzaniu informacji publicznych. Popieramy to i staramy się to wspierać, bo dostęp do informacji z sektora publicznego jest częścią infrastruktury państwa, tak samo jak dostęp do autostrad, szpitali czy lotnisk. Obywatele mają prawo czerpać z tych informacji i wykorzystywać je w dowolnych celach, w tym dla zarabiania pieniędzy. Najczęstszym przykładem wykorzystania danych publikowanych przez urzędy są zastosowania związane z transportem. Gdy miasto udostępnia statystyki ruchu lub dane o rozkładzie komunikacji miejskiej, jest to wykorzystywane przez biznes. Biznes wtedy wie, że w danym miejscu warto postawić sklep, bo w ciągu dnia na pobliskim przystanku jest bardzo duży ruch pasażerski.

Fakt, że zaistniała potrzeba funkcjonowania waszej fundacji, świadczy chyba o tym, że jako społeczeństwo jesteśmy w takich sprawach wciąż dość bierni.

Jesteśmy bierni, ale już coraz mniej. Widzimy to choćby po statystykach portali, które prowadzimy. Oczywiście nie mówimy tutaj o powszechnej skali zaangażowania – to nie jest tak, że każdy Polak budzi się rano i od razu zastanawia się co dzieje się w urzędzie. Niemniej jednak przy okazji różnych kontrowersyjnych wydarzeń obserwujemy wzmożony ruch w Internecie. Prowadzimy portal MojePanstwo.pl, który jest największą bazą danych publicznych w Europie środkowo-wschodniej. Mamy tam miesięcznie ponad pół miliona użytkowników, którzy wchodzą na portal, poszukują informacji i korzystają z nich. Portal pobiera informacje z różnych rozproszonych po internecie źródeł, np. stron administracji publicznej, na których poukrywane są często bardzo ciekawe informacje. Staramy się je pobierać, łączyć ze sobą, analizować i pokazywać w sposób, który jest atrakcyjny i intuicyjny. W ten sposób można wykrzesać z tych informacji największą wartość. Z jednej strony mamy na przykład rejestr firm zarejestrowanych w Polsce, z drugiej bazę zamówień publicznych. Poszukując informacji o np. firmie czy organizacji, na jednym ekranie widzimy informacje o niej pochodzące z wielu źródeł: dane o strukturze własnościowej, o członkach zarządu, jakie zamówienia publiczne otrzymała organizacja, jakie dotacje z Unii Europejskiej. Możemy widzieć, czy osoby zaangażowane w działalność tej fundacji są też zaangażowane w działania jakichś innych organizacji.

<imgclass="foto-prawe" src="https://www.anywhere24.pl:449/img/upload/03-17/Daniel-Macyszyn-Fundacja-ePanstwo.jpg" alt="Daniel-Macyszyn-Fundacja-ePanstwo" />

 Jeden z waszych projektów został ostatnio wsparty przez Google. 

Myśleliśmy o wspieraniu dziennikarstwa i zauważyliśmy element procesu pracy dziennikarskiej, który można usprawnić przy użyciu technologii. Częścią pracy dziennikarza jest research, zbieranie informacji z różnych źródeł – internetowych i nie tylko. To działanie wymaga zasobów czasowych i nie tylko, a może być usprawnione, jeśli skonstruujemy odpowiednie ku temu narzędzie. Wystartowaliśmy w konkursie firmy Google, który miał na celu zbudowanie narzędzi dla dziennikarzy. Zaproponowaliśmy pomysł zrobienia wyszukiwarki internetowej, która miałaby wyszukiwać w danych, które nie są dostępne w innych wyszukiwarkach. Nie są one możliwe do odnalezienia w tych wyszukiwarkach, bo istnieje wiele portali, tworzonych przez administrację państwową czy jednostki naukowe, które zawierają mnóstwo ciekawych informacji, ale są wykonane w taki sposób, aby uniemożliwić masowe pobieranie tych danych. Administratorzy stosują rozmaite ograniczenia techniczne po to, żeby nie pozwolić robotom wyszukiwarek ich indeksowanie. My pracujemy nad technologią, która ma za zadanie pokonać te ograniczenia. Nasza wyszukiwarka nie ma ambicji, żeby pokonać inne, ale żeby w zakresie danych o osobach publicznych w Polsce móc dostarczać więcej lepszych wyników niż dostępne wyszukiwarki.

W kwietniu w Gdańsku odbędzie się kolejna edycja organizowanego przez was Personal Democracy Forum, czyli Forum Demokracji Osobistej. 

Personal Democracy Forum organizujemy w tym roku po raz piąty. Na wszystkich edycjach rozmawiamy o tym, jak technologia i media wpływają na politykę – to przewodni temat tego forum. W tym roku będzie szczególnie interesująco, ponieważ głównym tematem będzie pewnego rodzaju kryzys demokracji, który można zaobserwować w wielu krajach świata.

Będziecie rozmawiać o tym, dlaczego nie udała się utopia? 

Tak. To, co nie wyszło i nad czym wielu ubolewa, można określić jako pęknięcie na pewnym ideale demokracji liberalnej. Widzimy wydarzenia, które mają miejsce w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, na Węgrzech, do pewnego stopnia także w Polsce. Dostrzegamy, że model, który wielu uważało za obowiązujący, ulega rozpadowi. Będziemy rozmawiać o tym, czemu się tak stało, jakie błędy zostały popełnione, czy da się to naprawić, czy może ten model demokracji ostatecznie upadnie i co się wtedy stanie. Mamy w tym roku wiele znakomitych osób, które przyjadą na nasze wydarzenie. Spodziewamy się około 400 uczestników, ale również 30 mówców i 30 osób prowadzących warsztaty. Ważnym elementem w tym rozpadzie, o którym wspominałem, jest to, jak odnajdują się w nim media, zarówno tradycyjne, jak i internetowe, społecznościowe. Wszystko to składa się na tak zwaną epokę „postfaktualności” czy „postprawdy”. O tym też chcemy rozmawiać. Ważnym gościem będzie Ethan Zuckerman, światowy autorytet w zakresie mediów współczesnych. Przedstawi swoją, amerykańską perspektywę. Pośród tych mówców i prowadzących warsztaty mamy także przedstawicieli najważniejszych organizacji pozarządowych z Europy środkowo-wschodniej, którzy będą opowiadali o doświadczeniach w swoich państwach. Szczególnie liczymy na naszych kolegów z Węgier, którzy opowiedzą jak im się żyje i pracuje w obecnej sytuacji politycznej, która nie jest wymarzona dla działalności organizacji pozarządowych.

Co ma z Forum wynieść zwykły uczestnik, który wysłucha wykładów, weźmie udział w warsztatach? Co ma znaleźć dla siebie, jako jednostki będącej częścią społeczeństwa?

Nasze wydarzenie jest adresowane przede wszystkim do aktywistów, przedstawicieli mediów, NGO-sów, polityków, ludzi biznesu. Chcemy, żeby było to forum wymiany myśli i doświadczeń. Nie mamy gotowych odpowiedzi na pytania o kryzys demokracji, z którymi chcielibyśmy uczestników zostawić, ale liczymy na owocną dyskusję.

Czy po poprzednich czterech edycjach imprezy mieliście jakiś odzew od uczestników o tym, że Personal Democracy Forum do czegoś ich zainspirowało, że coś udało im się dzięki uczestnictwu w imprezie zmienić?

Na ostatnich edycjach udało nam się skonstruować sieć roboczą organizacji z Europy środkowo-wschodniej, które zajmują się podobną tematyką do naszej. Spotykamy się z nimi również w ciągu roku, ale największe spotkanie odbywa się właśnie podczas tej imprezy. Zauważyliśmy, że jest mnóstwo organizacji chcących pracować nad technologią dla dobra publicznego, przy czym często pracują nad rozwijaniem bardzo podobnych narzędzi, ale robią to osobno. Zdarza się, że dublują swoją pracę. Zarówno nasze wydarzenie, jak i współpraca, która odbywa się pomiędzy, służą temu, by koordynować nasze działania, ale również skalować je i przenosić między państwami. Mamy na przykład projekt „Red Flags”, który powstał na Węgrzech, który ma za zadanie monitorować zamówienia publiczne pod kątem ryzyk korupcji. W trakcie rozmów stwierdziliśmy, że dobrze byłoby rozwijać go również w innych państwach i w tej chwili pracujemy nad uruchomieniem go w Polsce. 

Listę prelegentów na Forum Demokracji Osobistej można podzielić na dwie grupy: są pośród nich aktywiści, ludzie, którzy dojrzeli potrzebę uruchomienia jakiegoś projektu i zaczęli go wdrażać, z drugiej zaś strony mamy przedstawicieli korporacji, dużych firm technologicznych. Forum ma za zadanie zbliżyć te dwa światy?

O to dokładnie chodzi. Jest jeszcze trzeci obszar – świat nauki. Naszą ambicją jest połączenie tych światów: NGO-sów, biznesu i nauki. Działamy w pewnym szczególnym obszarze, który jest bardzo interesujący zarówno dla NGO-sów, jak i biznesu, a mianowicie w sektorze zamówień publicznych. NGO-som zależy na tym, żeby monitorować, czy nie występują nieprawidłowości, a pieniądze są wykorzystywane optymalnie, a biznesowi zależy, żeby startować w przetargach i konkursach. Na portalu MojePanstwo.pl mamy aplikację „zamówienia publiczne”, która z jednej strony jest wykorzystywana przez aktywistów pozarządowych, którzy śledzą i monitorują bardziej interesujące przetargi, z drugiej strony przez biznes, dla którego jest źródłem wiedzy o nowych przetargach.

Czym właściwie jest demokracja osobista?

Jak mówiłem, naszą podstawą jest artykuł 4 Konstytucji, który mówi, że władza zwierzchnia należy do narodu. I ważne jest nie tylko to, co się dzieje podczas wyborów, ale także to, co się dzieje między nimi. Może dawniej było to postrzegane w ten sposób, że rola obywateli kończy się na głosowaniach, a między nimi urzędnicy i władze zamykają się w wieżach z kości słoniowej i uważają, że najlepsze co mogą zrobić obywatele, to nie przeszkadzać. Ale to się zmieniło. Obywatele mają prawo sprawować swoją władzę na co dzień. Nie zawsze oznacza to wywieranie wpływu, żeby podjęta została konkretna decyzja, ale ważny jest aspekt wywierania presji. Niech urzędnicy wiedzą, że obywatele się nimi interesują i mogą przedstawiać pewne rzeczy na forum publicznym.

Chodzi więc o to, żeby to urzędnicy państwowi bali się obywateli, a nie obywatele urzędników.

Nie wiem, czy słowo „bać się” jest odpowiednie.

Użyłem go z premedytacją. Wyszedłem z założenia, że jeżeli urzędnik będzie się bał obywatela, to zrobi wszystko, żeby mu nie podpaść. 

To, że nie chce mu podpaść jest w porządku, ale strach chyba nie powinien być główną motywacją. Nie chcemy antagonizować obywateli przeciwko urzędnikom ani vice versa. To kwestia poprawnej relacji między jednymi i drugimi. Urzędnicy powinni respektować to, że obywatele są podstawowym rodzajem władzy w Polsce. Państwo jest własnością wszystkich obywateli, a urzędnicy są oddelegowani do zarządzania nim, ale to obywatele w tej relacji powinni być na pierwszym miejscu.

 

Forum Demokracji Osobistej 2017

6-7 kwietnia 2017

Europejskie Centrum Solidarności w Gdańsku

www.epf.org.pl

REKLAMA
REKLAMA