REKLAMA
Anywhere logo

Jacek Górecki: NA AFISZU #18

2017-04-06
...

„Matka Courage i jej dzieci” - Bertolt Brecht

Teatr Narodowy – reż. Michał Zadara

 

Sięgając w teatrze po Bertolta Brechta od razu wiemy, czego możemy się spodziewać. Przynajmniej jakich rejonów. Niemiecki komunistyczny pisarz lubował się bowiem w twórczości zaangażowanej, buntowniczej, wymachującej przed oczami racą. Taką też tworzył, przekazywał dalej. Wszystko to oczywiście pod niepozornym płaszczykiem, trochę tak pół żartem, pół serio. Zresztą nigdy nie ukrywał, że jego największym, a na pewno pierwszym istotnym autorytetem był Charlie Chaplin. I to odbicie widać bardzo w mocno w jego sztukach, w których, podobnie jak u komika, góruje antynaturalistyczne czy syntetyczne aktorstwo. Brechta dzisiaj w teatrze niestety niewiele. A jak on świetnie komentuje, nic nie tracąc na czasie, możemy przekonać się za sprawą spektaklu „Matka Courage i jej dzieci”, który w Teatrze Narodowym wyreżyserował Michał Zadara. I choć w czasie przerwy kilka pań w zakamuflowanych garsonkach oburzało się, że to upadek teatru i nieprawda... to dodam od siebie, upadek przepiękny, choć niedoskonały. Taki, na jaki przez te uwiązane po gardło garsonki sobie zasłużyliśmy. 

na_afiszu_18_1

Brecht napisał ten tekst zaraz po wybuchu wojny w 1939 roku. To opis wojny trzydziestoletniej w XVII wieku, której głód, wyniszczenie ludności i bestialstwo rodzą pytanie o jej sens. Po co są wojny? W interpretacji Michała Zadary wszystko nabiera ostrości, niepokoju i bezczelności. Reżyser bowiem przeniósł akcję do świata futurystycznej utopii, która, kto wie, może za moment okazać się rzeczywistością. Tutaj tytułowa Matka (Danuta Stenka) wraz z trójką swoich dzieci przemierza Polskę, a ściślej zrujnowaną Warszawę roku 2025, w której aż roi się od podziałów na chociażby katolików i protestantów czy zwolenników unii europejskiej i jej przeciwników. Wszystko się miesza. Europa nie jest już Europą, tylko jednym wielkim polem bitwy. Takim burdelem. Nic nie jest już jednoznaczne, wszystko zostało podzielone. Aby przetrwać Matka Courage musi być bezwzględna, składając uzależniającej od siebie wojnie ofiary. Kiedy w drugiej części spektaklu nastaje pokój, przeżartą ciągłą gotowością do walki o przetrwanie główną bohaterkę w ogóle to nie cieszy. 

na_afiszu_19

Spektakl Zadary to koncert aktorski Danuty Stenki. To jej show! Jej wojna! I choć niemal jej każda rola w teatrze (od „Koncertu życzeń”, „Drugiej kobiety”, „Uroczystości”, po „Królową Margot”) wywołuje zachwyt publiczności, to takiej Stenki nie było na scenie dawno. Brutalnej, surowej, pozbawionej elegancji i szyku. I nie chodzi tutaj o kalkulacje o to, czy aktorka goli dla roli głowę, czy nie - ona idzie o krok dalej goląc cały swój wizerunek, nie stawiając sobie granic. Ona jest po prostu totalną i bezwzględną aktorką, taką jak jej postać -Matka Courage. Ta totalność i bezwzględność przewija się zresztą przez cały spektakl, jak chociażby w scenie śmierci niemej córki Katarzyny (Barbara Wysocka). Jest także namacalna w utworach wykonywanych przez zespół aktorów z Teatru Narodowego. Nie jest istotne silenie się i popisywanie, jak na jakimś przeglądzie piosenek Brechta. Te wszystkie piosenki są nieczyste, niedoskonałe, momentami niepoprawne. By tylko podkreślić obrzydlistwo, w jakie coraz bardziej lubimy się bawić, wciągać. My wszyscy! Ale czy nie taki jest ten świat, który zmierza ku rokowi 2025? Zadara ma rację!

REKLAMA