REKLAMA
Anywhere logo

Dawid Dróżdż

Matka: Psychoza po estońsku

2017-04-08
...

Miłość czy rozsądek? Estońska prowincja czy tętniące nowoczesnością Monachium? Podejmowane przez nas nieustannie wybory ciągną za sobą konsekwencje, z którymi musimy mierzyć się każdego dnia. Oddanie własnego losu w cudze ręce daje nam chwilowe odciążenie od odpowiedzialności, lecz jednocześnie może okryć nasze życie widmem monotonii i niespełnienia. Czy decyzje z przeszłości można w jakiś sposób przedefiniować? Odpowiedź na tak postawione pytanie próbuje znaleźć tytułowa bohaterka najnowszego dzieła Kadri Kousaar.

Akcja filmu „Matka” rozgrywa się w estońskim miasteczku,  gdzie nuda wpisana jest w  codzienność, tak rozgotowaną jak brokuły, które bohaterowie spożywają zazwyczaj na obiad. Spokój prowincjonalnego życia burzy zagadkowa zbrodnia, której ofiarą pada Lauri - nauczyciel z miejscowego liceum. Po postrzale z broni palnej mężczyzna zapada w śpiączkę, a jedynym śladem prowadzącym do rozwiązania podejrzanego śledztwa okazuje się znaleziona na placu zabaw kula z pistoletu. Reżyserka filmu skupia się jednak nie na Laurim, a na jego matce, która poświęca całość swojego czasu na opiekę nad synem. Istotny element fabuły stanowi również, należąca do Lauriego, duża suma pieniędzy, której lokalizacja pozostaje jednak owiana tajemnicą. Odnalezienie fortuny staje się głównym celem bliskich bohatera, a pozostający w śpiączce Lauri przemienia się w najdoskonalszego powiernika sekretów zdziwaczałych mieszkańców wsi. Kimś kto wysłucha od początku do końca, nie przerwie w środku zdania, nie wyśmieje, nie skrytykuje. Ściany mają jednak uszy, a wyjawienie własnych tajemnic pozostającemu w letargu przyjacielowi może okazać się pierwszym krokiem do zguby.

Matka_2

 Kousaar balansuje na granicy gatunków, tworząc film skupiający uwagę przede wszystkim na psychologii tytułowej matki, kobiety uwikłanej we własne traumy i  niespełnione pragnienia. Reżyserka ogranicza się do minimalistycznej formy, która ucieka od tryskającej na ekranie krwi czy spektakularnego suspensu rodem z „Psychozy”. „Matka” jest przykładem antykryminału, parodią historii z dreszczykiem spod znaku Agathy Christie. Uwaga widza nie jest skupiona jedynie na rozwiązaniu zagadki, ale być może przede wszystkim na zrozumieniu motywacji kierującej główną bohaterką. Śledztwo staje się dla reżyserki pretekstem, aby poddać intrygującej analizie intencje wyrazistych i niekiedy jawnie groteskowych postaci. W wizji Kousaar absurdy życia małomiasteczkowej społeczności kształtują obraz współczesności. Przyziemnej i niekiedy beznadziejnej współczesności, w której luksusem dla jednych staje się życie u boku kochającej osoby, dla drugich chwila ciszy będąca okazją do zadumy nad cudami natury, a dla jeszcze innych butelka schłodzonego piwa spożywana podczas transmisji meczu swojej ulubionej drużyny. Kousaar patrząc na tragizm swoich postaci wyodrębnia ich komizm. Twórczyni nie odmawia jednak swym bohaterom, pomimo ich emocjonalnego kalectwa, ciepła i humoru. 

W „Matce” z łatwością można dostrzec odwołania do, popularnej ostatnio wśród psychologów i trenerów personalnych, koncepcji „wyjścia ze strefy komfortu”. Główna bohaterka filmu postanawia przełamać ograniczające ją bariery, lecz boleśnie przekonuje się, że łatwiej obrać cel niż go osiągnąć. Przypominające o tej niewygodnej prawdzie dzieło z pewnością zasługuje na uwagę i  nie przez przypadek zostało wybrane estońskim kandydatem do Oscara 2017.

Dystrybutorem filmu jest Aurora Films

Tekst: Dawid Dróżdż

 

REKLAMA
REKLAMA