REKLAMA
Anywhere logo

Jacek Górecki: NA AFISZU #19

2017-04-13
...

„Ojciec” - Florian Zeller

Teatr Ateneum – reż. Iwona Kempa

 

We foyer warszawskiego Teatru Ateneum możemy oglądać niewielką wystawę dedykowaną Januszowi Warmińskiemu, byłemu dyrektorowi, który zaraz po wojnie odpowiadał za nadanie teatrowi odpowiedniego profilu. Wśród zdjęć, dokumentów czy wywiadów znajdziemy wypowiedź Warmińskiego, w której podkreślał, że Ateneum to jedna z najważniejszych scen w Polsce, posiadająca zespół aktorski składający się z wybitnych nazwisk. Niestety ostatnie miesiące, a właściwie sezony pokazały, że ktoś o tym całkowicie zapomniał. Premiery niby w duchu legendarnej sceny, a jednak wszystko bardzo miałkie i zakurzone. Przez miesiące także nikt nie potrafił zająć się odpowiednio sceną, kolejne konkursy na dyrektora były nierozstrzygnięte. Ostatecznie kilka dni temu wybrano na dyrektora Pawła Dangela, który pokieruje teatrem od przyszłego sezonu. Ale przy wszystkich tych cieniach pojawia się też pierwsze światło w długim, ciemnym tunelu. 

na_afiszu_19_

Zanim przyjdzie sprawdzian dla nowego dyrektora, otrzymujemy (w końcu!) pierwszą premierę zbliżającego się do finiszu sezonu. „Ojca” Floriana Zellera reżyseruje Iwona Kempa, przypominając wszystkim o Marianie Opanii, który wpisuje się w historię wybitnych nazwisk Ateneum, otrzymując wreszcie pole do popisu. W sztuce Zellera dotyka on problemu starości. Tytułowy ojciec cierpi bowiem na demencję, z którą mierzy się jego córka (dobra Magdalena Schejbal), jak i on sam. Zaczynają rodzić się pytania o otaczający go świat, który przerzuca się także na pozostałe postaci, szczególnie wspominaną córkę, męczącą się z koszmarami, w których dusi starego ojca. Paranoja się pogłębia. Strach powoduje utratę kontroli nad swoim umysłem. Pytanie tylko, czy to wynik postępującej choroby, czy brutalizm tego świata i wymierające wszelkie zasady moralne. 

Jest w tym spektaklu duży potencjał, który tylko momentami gaśnie przez niewielkie niedoskonałości, jak chociażby najmłodsze aktorki wytrącające z niepokojącego stadium, do którego zaprasza nas świetny, nieprzerysowany, wręcz surowy duet Opania-Schejbal. Chciałoby się odrobiny więcej ostrości, tonu psychodeliczności, który by te tragiczne, a w sumie fascynujące się zmierzenie rzeczywistości z chorobą podkreślał. Mimo małych potknięć to dobry powrót na scenę Ateneum. Kempa realizacją „Ojca” przypomina o nieco zapominanym miejscu, które za sprawą najnowszej premiery nabiera świeżości, coś komentując, prowokując widzów do dialogu. Tylko że to dialog niełatwy, bo utożsamić się z którąkolwiek z postaci jest trudno. Ale to dobrze, tego ostatnio tam brakowało. Reżyserka przywraca scenie charakter, w finale spektaklu prezentując wielki geniusz Mariana Opanii!

REKLAMA
REKLAMA