REKLAMA
Anywhere logo

Aleksandra Budka

Paweł Domagała: W muzyce wszystko jest osobiste

2017-04-17
...
Co dzieje się, gdy aktor nagrywa płytę z autorskimi tekstami? Nic wielkiego. Opisał na niej swoje przeżycia, bo pragnął podzielić się nimi ze słuchaczami. Tak po prostu. Przez kilka lat odkładał część z zarobionych w filmie, telewizji i teatrze pieniędzy, by przeznaczyć je później na prace nad muzycznym debiutem. Bo mógł. Bo chciał. Wyprzedał wszystkie koncerty w zaplanowanej trasie, podczas której płyta pokryła się złotem. Niech wielkie rzeczy robią wielkie postaci, Paweł Domagała zrobił swoje.

Nagłówek na twojej stronie internetowej informuje: „Paweł Domagała – aktor i wokalista”. Czy to brzmi dumnie? 

Paweł Domagała? Myślę, że tak. Aktor i wokalista też. 

Musisz nazywać siebie wokalistą, aby otrzymać legitymację do tego, że jako aktor wydałeś płytę?

Nie, ale to dobrze brzmi. Aktor i wokalista. A co innego mógłbym napisać? Wydaną niedawno płytę promowaliśmy w Internecie, więc do aktora dopisałem wokalistę – czyli tego, który śpiewa. 

Napisałeś wszystkie teksty na ten album, a jako aktor swobodnie obracasz się właśnie w świecie słowa. Kiedy zacząłeś pisać piosenki? 

Piosenki powstawały w ciągu ostatnich siedmiu lat. Gdy coś dzieje się w moim życiu, to siadam i piszę piosenkę. I tak było od kiedy pamiętam.

A skąd pomysł żeby przemówić w końcu swoimi słowami, a nie tylko słowem scenariusza filmowego czy sztuki teatralnej?

Od dawna chciałem wydać płytę, tylko po prostu nie miałem na to pieniędzy. Spotkałem Łukasza Borowieckiego, bez którego tej płyty by nie było. Łukasz zrobił wszystkie aranżacje, zajął się produkcją muzyczną, więc razem złożyliśmy się na tę płytę. Pomógł mi swoim doświadczeniem. Poza tym nie chciałem tego wydawać przez żadną wytwórnię. Chcieliśmy to zrobić sami i dlatego tak długo to trwało, musieliśmy na to uzbierać.

PDomagala_fot1

W jaki sposób?

Od wszystkiego, co zarobiłem, odkładałem pewien procent. To oczywiście równa się wielu wyrzeczeniom, bo mogłem kupić za to super samochód, ale wolałem mieć płytę.

Odżegnujesz się od tego, aby nazywać ten album smutnym. Ja uważam, że to jest smutna płyta. 

Ta płyta to przekrój mojego życia. Jest na pewno melancholijna, nostalgiczna, ale czy smutna? Tego bym nie powiedział. Według mnie jest w niej taka iskierka odczuwalnej nadziei. Poza tym ja tak się cieszę, że wydałem tę płytę, że sama radość z jej powstania być może sprawia, że słuchając czuję większe szczęście. A nawet jeżeli bije od niej smutek, to jest jasny smutek, prowadzący ku radości.

Czy wolny zawód daje ci wolność artystyczną? 

Myślę, że tak. Oczywiście w muzyce tej wolności jest więcej, bo nie jestem tworzywem, a twórcą. Wszystko jest tak jak ja chcę. Biorę za wszystko odpowiedzialność jako Paweł Domagała. Za każdy sukces i każdą porażkę. Mówię, co ja chcę i mówię to swoimi słowami. To duża wartość, bo jak powiedział kiedyś profesor Zapasiewicz, aktorstwo jest zawodem bardziej „dotwórczym” – mam tekst, mam postać, którą nie ja napisałem, nie ja stworzyłem. W muzyce wszystko jest bardziej osobiste.

Dziś wielu aktorów wydaje swoje albumy z nadzieją na sukces. Tobie się udało, bo wraz z Łukaszem Borowieckim stworzyliście album, który został świetnie przyjęty w środowisku dziennikarzy muzycznych i wśród słuchaczy. Ale nie każdemu musi się udać.

Nigdy tego nie analizowałem. Chciałem wydać tę płytę, podzielić się nią z innymi. Jakkolwiek to zabrzmi, był to dla mnie rodzaj terapii. Być może ta płyta nawet komuś pomoże? Brzmi to pretensjonalnie i okropnie. Kiedyś grywałem sam z gitarą w małych barach. Często podchodzili do mnie ludzie i mówili, że to jest dla nich ważne. I to oni – ludzie, którzy bywali na moich koncertach – cały czas mobilizowali mnie do wydania płyty.

Skąd jednak to przekonanie, że piosenki są na tyle dobre, aby powstała z nich cała płyta?

Wydaje mi się, że jak coś robię, to jest to dobre. Przynajmniej staram się to zrobić najlepiej jak potrafię, bo robię to od serca.]

PDomagala_fot2

Czy aktorom wolno więcej?

Nie wydałem tej płyty jako aktor, tylko jako Paweł Domagała.

Jednak jesteś aktorem i wydaje mi się, że wielu aktorów właśnie w ten sposób myśli. Skoro mają swoich widzów, to zdobędą także słuchaczy.

Wiele osób nie lubi jakim jestem aktorem, a lubi jak śpiewam i na odwrót. Te dwa zbiory nie są więc wspólne. Oczywiście, że bycie aktorem pomogło mi w promocji albumu. To pierwsze wydawnictwo duetu Borowiecki & Domagała, za którym nie stoi duża wytwórnia, nie mamy żadnego patronatu radiowego, w żadnym nas nie grają. Można nas usłyszeć tylko w Internecie, jak ktoś kupi płytę, i na koncertach. Nie wydałem tej płyty dlatego, że jestem aktorem i mam takie widzimisię, bo to tak nie działa.

Dołączyłeś do grona późnych debiutantów. Jest paru wokalistów w Polsce, którzy właśnie w ten sposób zaczęli karierę muzyczną – pisząc wcześniej do szuflady, a wydając albumy i dzieląc się swoją muzyką po trzydziestce.

Chciałbym w sobie zachować wiecznego debiutanta, ciągle od nowa nad czymś pracować. Do drugiej płyty, którą będziemy robić, pragnę podejść tak, jak do pierwszej. Do każdego filmu podchodzę tak, jak do pierwszego, do każdej sztuki teatralnej tak, jak pierwszy raz, w czerwcu będę pierwszy raz reżyserował. Robienie czegoś pierwszy raz, zachowanie takiej frajdy i świeżości – to mnie napędza.

Pierwszy raz, czyli jak?

Czyli z pasją, z radością, z takim niedoczekaniem się, że to się wydarzy. Gdybym stracił to uczucie, pewnie zmieniłbym pracę, bo nie ma nic gorszego niż męczyć się w tym zawodzie. Ale na szczęście mam jeszcze w sobie tę iskrę debiutanta i chciałbym ją podtrzymywać.

Wiesz, że już coverują twoje utwory? 

Kto? Maryla Rodowicz? Żartuję. (śmiech)

Amatorzy wykonują twoje utwory i wrzucają nagrania do sieci.

Widziałem, to jest super.

I ciekawe, bo pewnie rok czy dwa lata temu to ty siedziałeś z gitarą i coverowałeś Johna Mayera.

Zrobiłem to tylko raz, bo bardzo mi się spodobała piosenka „Age Of Worry”. To był pierwszy mój cover, teraz na koncertach gram drugi – Czesława Niemena.

Czy fakt, że ludzie sięgają po twoje piosenki, jest pewnego rodzaju wyznacznikiem sukcesu?

Nie myślałem o tym w ten sposób, ale jeżeli ty tak uważasz, to mogę tak myśleć.

Ja bardziej za sukces uważam twoje koncerty. Byłam na warszawskim koncercie w Teatrze Kwadrat i zaraz po powrocie do domu napisałam obszerną recenzję, a w tym zdanie: „Gdyby każdy, kto gada do nas z telewizora, śpiewał tak jak Paweł, telewizja nie miałaby sensu. Wszyscy chodziliby tylko na koncerty”.

Nawet w największych snach czy marzeniach nie spodziewałem się, że koncertowanie jest taką frajdą. W wiosennej trasie mieliśmy 11 koncertów, następna rusza jesienią i już nie mogę się jej doczekać. Trasa i koncerty to rzeczywiście jest niesamowita magia. Przynajmniej dla mnie i mam nadzieję, dla słuchaczy też. Bo jakby była tylko dla mnie, to byłoby trochę słabo.

Podobało mi się nie tylko to, że obroniłeś na żywo materiał z płyty. Zachwyciła mnie także twoja energia i ta autentyczna, wręcz chłopięca radość z bycia na scenie.

Naprawdę się cieszyłem. Ten koncert w Warszawie był pierwszym na trasie, byłem trochę spięty. W Radomiu, moim rodzinnym mieście, w którym nigdy wcześniej nie grałem, nie mogłem przestać się śmiać. Jestem zaskoczony radością, jaką odczuwam, będąc na scenie i śpiewając.

PDomagala_fot3

Pablopavo w jednym ze swoich utworów na drugiej płycie z formacją Ludziki, śpiewa: „Podobno druga płyta to umarł w butach”. Trudne zadanie przed tobą.

Że umrę przed drugą płytą? Oszalałaś? (śmiech) Bardzo się cieszę, że będzie ta druga płyta. Mamy materiał, wiele piosenek jest gotowych. Na pierwszą płytę celowo wybraliśmy dziesięć utworów, tak żeby można ją było przesłuchać całą w podróży samochodem do pracy. Na drugiej płycie chcę opowiedzieć o tym, co się u mnie zmieniło. Snuć taką muzyczną opowieść.

Nie masz poczucia, że musisz obronić ten pierwszy debiutancki krążek? 

Dopóki tego nie powiedziałaś, absolutnie go nie miałem. To są właśnie dziennikarze.

Pogrążyłam cię? 

No, trudno. Nawet jak nagram złą płytę, to świat się nie zawali. Po prostu będzie, że „Domagała nagrał drugą złą”. No i co to takiego? Od tego się nie strzela, ale mam nadzieję, że tak nie będzie i że nagram drugą też uczciwie.

W takim razie gdy nagrasz już drugą płytę duetu Domagała & Borowiecki, chciałabym spotkać się z tobą i porozmawiać z wokalistą i aktorem, a już nie aktorem i wokalistą. Ale czy to możliwe, że staniesz się w pierwszej kolejności wokalistą?

Robię to, co na ten moment jest dla mnie ciekawe, co mi sprawia frajdę, w czym mam więcej do powiedzenia, co mnie rozwija. W czerwcu zaczynam reżyserować pilot mojego serialu i może to mi się spodoba? Może będę wokalistą i reżyserem, może aktorem i reżyserem albo każdym z nich. Wszystko jest do pogodzenia. Naprawdę. Trzeba iść w życiu szeroko.

Wydanie płyty to jest poważna rzecz.

Nie, zupełnie nie mam takiego myślenia. Ja to robię, bo po prostu to lubię. Nie będę się zastanawiał czy to jest duże, czy nieduże. Niech duże rzeczy robią wielcy ludzie. Mnie wystarcza to, co robię.

Paweł Domagała – aktor i wokalista, rocznik ’84. Absolwent Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie, współpracuje z Teatrem Dramatycznym w Warszawie, Teatrem Kwadrat oraz Kabaretem na Koniec Świata. Pod koniec 2016 roku wraz z Łukaszem Borowieckim wydali płytę „Opowiem ci o mnie”, która pokryła się złotem.

fot.: Monika Szałek

Galeria zdjęć


REKLAMA