REKLAMA
Anywhere logo

Raj z przeszkodami

2017-04-27
...
Słowo „raj” kojarzy się raczej z żółtym piaskiem i szumiącym lazurowym morzem, względnie z żaglówką na spokojnym jeziorze, sielskim widokiem czy górską chatką z ogniem trzaskającym w kominku. Wybierając się do Słowackiego Raju warto zapomnieć o stereotypach, bo miejsce to jest prawdziwym rajem przede wszystkim dla miłośników przygód.

Słowacki Raj to park narodowy naszych południowych sąsiadów. Położony jest we wschodniej części Słowacji, w Karpatach Zachodnich. Nie bije rekordów pod względem wysokości wzniesień (najwyższe, o nazwie Veľká Knola, ma tylko 1226 metrów – jest ponad dwukrotnie niższe, niż Rysy), nie ma też aż tak zapierających dech widoków, jak w Tatrach. Miejsce to wyróżnia się jednak czym innym – jest idealną lokalizacją dla fanów ekstremalnych wspinaczek niczym z gier komputerowych o Larze Croft!

slowacja_1

Każdy wyjazd należy zabezpieczyć jakimkolwiek noclegiem. W moim przypadku, jeśli chodzi o góry, najlepszym wyborem jest pole namiotowe. Ważna jest jego odległość od szlaków, dostęp do kuchni i sanitariatów, a także Wi-Fi, możliwość rozpalenia grilla, a na końcu stosunek tych czynników do ceny. Mimo popularności Słowackiego Raju, baza noclegowa jest niewielka. Z raptem 2-3 dostępnych ofert pól namiotowych, mój wybór padł na najpopularniejsze – ośrodek turystyczny Podlesok. Jego największą zaletą jest to, że w przeciągu 30 minut marszu możemy znaleźć się na kilku szlakach, w tym najpopularniejszym, prowadzącym na przełęcz Suchá Belá. Gdy jesteśmy mobilni, łatwo dojechać jest też na wiele innych szlaków, oddalonych o raptem 15-20 km od pola namiotowego. Na polu można skorzystać z kuchni, jest kilka sanitariatów, Wi-Fi, restauracja, a przede wszystkim bardzo komunikatywni gospodarze, którzy opowiedzą nam o najciekawszych trasach, które najlepiej będą odpowiadały naszym potrzebom i umiejętnościom. Ceny na Autokempingu Podlesok nie są wygórowane (około 4,5 euro za noc, wliczając lokalną opłatę klimatyczną), jednak warto zwrócić uwagę na szczegóły. Samochód to kolejne 2,5 euro za noc, namiot to 3 euro, a gdy mamy psa, musimy dopłacić za niego 2 euro za noc. Oprócz tego – o czym właściciele campingu nie informują na swojej stronie – jeśli chcemy skorzystać z ciepłej wody pod prysznicem czy kuchenki, musimy wykupić żetony. Każdy z nich to koszt 50 eurocentów – upoważnia nas to puszczania ciepłej wody pod prysznicem przez dwie minuty (mamy możliwość jednak zatrzymywania jej w dowolnym momencie w ramach jednego żetonu, co pozwala na wyszorowanie się po całym dniu wspinaczki) i do używania kuchenki indukcyjnej przez około pół godziny. W przeliczeniu na złotówki jest to cena znacznie wyższa, niż za podobne pole namiotowe po polskiej stronie Karpat, jednak zbliżona do cennika zakopiańskiego.

Gdy już się wyśpimy i zjemy porządne śniadanie, czas ruszać w trasę. Warto opracować ją wcześniej, aby następnego dnia być przygotowanym na czekający na nas wysiłek. W górach na nic nie zda nam się GPS, ani żadna smartfonowa aplikacja – najlepiej sprawdzi się papierowa mapa. Ważne jest, aby pamiętać, że w Słowackim Raju trasy są tylko i wyłącznie jednokierunkowe! Oznaczone jest to strzałkami. Ze względu na własne bezpieczeństwo warto przestrzegać tego nakazu, bo szlaki mogą być bardzo zdradliwe i niebezpieczne.

Slowacja_2

Słowacki Raj cieszy się olbrzymią popularnością ze względu na zagospodarowanie szlaków. Nie jest to bowiem wspinaczka po skałach, przemierzanie wydeptanych ścieżek czy skakanie po kamieniach. Tu możemy się spodziewać metalowych kładek na brzegu wąwozu, które są na tyle wąskie, że miejscami trzeba iść opartym plecami o ścianę. Nad rwącymi potokami i rozległymi błotami wiszą mokre, równie często próchniejące, co ociosane, pnie drzew. W tym miejscu możemy spodziewać się także łańcuchów przymocowanych do wyślizganych, wysokich głazów i bujających się wiszących mostów. Jednak największej odwagi wymagają metalowe, wąskie drabiny, wkręcone czasami poluzowanymi śrubami do pionowych ścian. Ich wysokość to często 4-5 pięter, zdarza się, że znajdują się blisko wodospadów, a więc nigdy nie wysychają, jednak przede wszystkim – nie są niczym zabezpieczone. Wejście na nie jest bardzo niebezpieczne – wymaga ostrożności, skupienia i porządnych butów. To właśnie drabiny są przyczyną jednokierunkowości tras. Wejście na kilka pięter po takiej przeszkodzie jest już sporym ryzykiem, jednak dopiero zejście po niej, gdy nie mamy możliwości spojrzenia na swoje stopy, ani złapania innego elementu w pobliżu, grozi w najlepszym wypadku połamaniem kości. Słowacy bardzo ufają turystom – nie zdarzyło mi się spotkać osoby kontrolującej na szlaku. Dźwięk TOPR-owskiego helikoptera był jednak codziennością i słychać go było w całej okolicy wielokrotnie od rana do wieczora.

Słowacki Raj jest miejscem przyjaznym raczej starszym dzieciom – o ile ich rodzice mają odpowiednią dozę wyobraźni. Niestety, widok ojców schodzących ze swoimi przedszkolakami po wysokich, metalowych, często śliskich od deszczu drabinach także był zbyt częsty. Maluchy, bez dodatkowego zabezpieczenia przenoszone na rękach przez kładki nad przepaściami wąwozu, to sceneria rodem z thrillera, obserwowana na co dzień na słowackich szlakach.

Wyobraźni brakuje wielu turystom. Szlaki Słowackiego Raju to najgorsze miejsce, w jakie na wędrówkę można wybrać się w sandałach, japonkach i obcasach – problematyczne są nawet porządne trampki! Są to góry bardzo wymagające, w których łatwo o poślizgnięcie się lub potknięcie, dlatego garderoba musi być starannie dobrana: wygodna, przewiewna i elastyczna, a buty koniecznie powinny mieć usztywnienia na kostkach i twarde, wyprofilowane podeszwy. Do tego trzeba pamiętać o wygodnym plecaku, w którym znajdą się płaszcze przeciwdeszczowe, duża ilość wody (choć na niektórych szlakach można kupić słodkie napoje, a nawet piwo!) i dodające energii jedzenie.

Zdradliwa w Słowackim Raju jest także pogoda. W lipcu co 3-4 dni park narodowy nawiedzały burze. Były krótkotrwałe i gwałtowne. Pioruny i góry to nie jest dobre połączenie. Gdy doda się do niego wysokie, odsłonięte, metalowe drabiny, robi się naprawdę niebezpiecznie. Warto więc rano zaplanować sobie minimum dwie trasy, a także jedno miejsce, które znajduje się poza górami (takie jak np. przepiękny zamek Spišský Hrad, znajdujący się godzinę drogi od Autokempingu Podlesok), aby mieć wariant na każdą zmianę pogody. 

To, co bardzo mnie zaskoczyło, to olbrzymie roje gzów. Najmocniejszy spray na owady chronił tylko przed najsłabszymi osobnikami, a pogryzienia były na porządku dziennym. Osobom uczulonym na jad tych owadów może pomóc tylko zasłonięcie odkrytych części ciała i bieg przed siebie w szaleńczej ucieczce przed owadami jak z horroru.

slowacja_3

Jadąc na dłuższy wypad na Słowację, warto wyposażyć się we własne jedzenie. Tradycyjne polskie konserwy, pasztety, makarony i puszki z warzywami idealnie sprawdzą się w codziennym funkcjonowaniu na polu namiotowym. Produkty spożywcze na Słowacji są nie tylko dużo droższe, niż w Polsce (także w stosunku do przeciętnych zarobków w tym kraju – po wprowadzeniu euro Słowacy bardzo dotkliwie odczuli tę zmianę), ale też znacznie gorszej jakości. Jeśli zdarzyło mi się zakupić produkty smaczniejsze, musiałam za nie zapłacić znacznie więcej – i były one importowane z Polski lub Czech. Dania podawane w restauracjach są w cenach zbliżonych do trójmiejskich, wrocławskich czy łódzkich, jednak też pozostawiają wiele do życzenia.

Słowacki Raj jest miejscem idealnym dla fanów aktywnego wypoczynku z nutą adrenaliny. Nie jest miejscem zatłoczonym, choć odwiedza je wielu osób, głównie z Węgier, Czech i Polski. Im wyższy stopień trudności tras, tym turystów na szlakach mniej – jednak widoki, przeżycia związane z przekraczaniem własnych barier i nabieranie pewności siebie i odwagi są odpowiednio większe. Mimo swoich wad, jest to miejsce wyjątkowe – dzikie i pierwotne. Przestrzegając podstawowych zasad bezpieczeństwa, odpowiednio przygotowując się do całego wyjazdu i podejmując sensowne decyzje organizacyjne, możemy spędzić cudowne wakacje w prawdziwym raju, nie tylko dla miłośników ekstremalnych przygód!

tekst: Katarzyna Habecka

Galeria zdjęć


REKLAMA
REKLAMA