REKLAMA
Anywhere logo

Oderwij się (od stereotypów). Millennium Docs Against Gravity Film Festival w Gdyni

2017-04-26
...
Ponad 50 premier, Filmowa Nagroda Prezydenta Miasta Gdyni, debaty z udziałem organizacji pozarządowych, spotkania z twórcami, kino VR. Nadchodzi największy w Polsce festiwal filmów dokumentalnych, Millennium Docs Against Gravity. W Trójmieście będzie obecny już po raz drugi. O tym, co czeka widzów, opowiada Artur Liebhart, dyrektor festiwalu.

17-26 maja w Gdyńskim Centrum Filmowym będziemy uczestniczyć w największym w Polsce festiwalu filmów dokumentalnych. Bilety w sprzedaży już od 26 kwietnia, a my razem z Arturem Liebhartem zachęcamy do bycia częścią tego wydarzenia. Bo prawdziwe historie są fascynujące!

Festiwal będzie obecny w pięciu miastach Polski, w Gdyni po raz drugi. Czego mogą spodziewać się trójmiejscy widzowie?

Na pewno wielu emocji. Zaprezentujemy około pięćdziesięciu filmów, które reprezentują to, co najlepsze w światowym kinie dokumentalnym. Niezwykłe historie przedstawione językiem filmu wysokiej próby. Od wpływu fizyki kwantowej na nasze relacje, przez rolę poezji w Burmie, po spojrzenie na hobby szejków w Katarze.

Oprócz projekcji filmów zapraszamy na spotkania z twórcami i debaty. Po filmie „Punkt krytyczny” będziemy rozmawiać o zanieczyszczeniu powietrza w Polsce; po filmie „Wolność słowa, bez lęku” – o wartości wolności słowa wśród młodych; po filmie „Beuys” (historia Josepha Beuysa) o tym, czy awangarda nadal żyje i co z niej wynika; i po filmie „Ziarna. Nieznana historia” o bioróżnorodności, o tym jak ją tracimy.

Przyznana zostanie Nagroda Prezydenta Miasta Gdyni. Może pan powiedzieć o tym coś więcej?

W czterech miastach – w Gdyni, Warszawie, Wrocławiu i Bydgoszczy konkurs główny wygląda tak samo pod względem filmów. Filmy są oceniane przez lokalne jury. Jesteśmy zaszczyceni, iż Prezydent Miasta Gdynia zgodził się przyznać nagrodę najlepszemu filmowi w konkursie głównym festiwalu Millennium Docs Against Gravity.

Które z filmów prezentowanych w tym roku szczególnie zapadły panu w pamięć?

Trudno mi wyróżnić jedne kosztem drugich. Zostają obrazy z filmów, które łączą się w obłok pamięci. Pokażemy na przykład nominowany do Oscara film „Nie jestem twoim murzynem” („I Am Not Your Negro”) Raoula Pecka, opowiadający historię segregacji rasowej, prześladowań i walki o prawa Afroamerykanów w USA, a w Gdyni zagości Rémi Grellety, producent obrazu. Kolejnym mocnym akcentem jest najnowszy film uwielbianego przez polską publiczność Ulricha Seidla „Safari” („Safari”), w którym portretuje on austriackich myśliwych, zażywających „uroków” mordowania zwierząt w afrykańskim rezerwacie. W „Zero days” zdobywca Oscara Alex Gibney odkrywa z kolei fenomen Stuxnet – samoreplikującego się wirusa komputerowego odkrytego przez międzynarodowych ekspertów IT w 2010 roku. Jest też „Last Men in Aleppo” Ferasa Fayyada i Søren Steen Jespersen (najlepszy film dokumentalny Sundance 2017), obraz przedstawiający wolontariuszy „Białych Hełmów” przeszukujących gruzy zniszczonego syryjskiego miasta w nadziei na odnalezienie żywych osób. Filmów jest ponad 50, serdecznie zapraszam do zapoznania się z programem.

I na koniec pytanie teoretyczne: Po co właściwie nam dokumenty?

Odpowiem pytaniem: A po co nam fabuły? Film opowiada historię. Potrzebujemy opowieści od czasu gromadzenia się dookoła ogniska. Czy jest to opowieść zmyślona, czy oparta na faktach, jest drugorzędne. Oba rodzaje opowieści audiowizualnych są wtedy dobre, gdy wciągają widza emocjonalnie i intelektualnie. Bywają tak samo słabe fabuły, jak i słabe filmy dokumentalne. W Polsce mamy problem z nazewnictwem, nomenklaturą. Język dąży do skrótów i często słyszymy o „dokumentach”. Takie nazywanie, pod jednym szyldem filmów dokumentalnych, kinowych produkcji i reportaży telewizyjnych, które najczęściej możemy obejrzeć w telewizji, nie wpływa zachęcająco. Pytamy siebie – przecież na coś takiego nie ma sensu iść do kina. I racja.

Tyle że kinowy film dokumentalny to nie telewizyjny dokument. Aby przekonać się o sile i atrakcyjności tego pierwszego, trzeba wybrać się na festiwal Millennium Docs Against Gravity. Widziałem wiele „nawróceń” na film dokumentalny osób, które przypadkiem znalazły się na naszym festiwalu. Życie jest zawsze ciekawsze niż fabuła. Film dokumentalny zbliża nas do bliźniego i do zrozumienia świata, w którym żyjemy.

Odkrywa w nas empatię, niekiedy głęboko schowaną. Mamy do czynienia z czyimiś historiami, dylematami, radością i smutkiem. Prawdziwym, a nie zagranym. Szukamy autentyczności i możliwości zrozumienia świata, który cały czas nam ucieka, poszatkowany przez kilkusekundowe relacje telewizyjne i narracje, które mają nas wystraszyć i zmanipulować. Odtrutką na to jest film dokumentalny. Stąd nasze hasło festiwalu: „Oderwij się” – od stereotypów na temat świata, ludzi i na temat samego filmu dokumentalnego. Prawdziwa sztuka powstaje z miłości do świata i do bliźniego. Zapraszam na 14. edycję festiwalu Millennium Docs Against Gravity.

 

Tekst: Sylwia Gutowska

Fot.: Millennium Docs Against Gravity Film Festival

Pełen program festiwalu na www.docsag.pl

Galeria zdjęć


REKLAMA
REKLAMA