REKLAMA
Anywhere logo

Jacek Górecki: NA AFISZU #22

2017-05-04
...

„32 Omdlenia” - Antoni Czechow

Teatr Polonia - reż. Andrzej Domalik 

Klasyka wiecznie żywa i nigdy jej dość! A że Antoni Czechow ostatnio mocno przewija się przez moją głowę, postanowiłem przypomnieć spektakl dla odmiany inny w formie niż opisywany tydzień temu, sięgający do korzeni wodewilu rosyjskiego. „32 Omdlenia”, czyli trzy jednoaktówki („Niedźwiedź”, „Oświadczyny”, „Historia zakulisowa”) rosyjskiego mistrza kilka lat temu trafiły na afisz Teatru Polonia. Spektakl w reżyserii Andrzeja Domalika do dziś jest przebojem, wciąż nie tracąc na świeżości. W tych tekstach przyglądamy się naszemu nieco karykaturalnemu odbiciu, które - choć prowokuje nas do żartu - w rzeczywistości odziera, pokazując ciemniejsze strony naszych charakterów. To pełne ironii portrety – nas, ludzi komediantów, którzy śmiechem przykrywają ułomności i niedoskonałości rządzące naszym życiem. Wszystko z chęci pożądania i posiadania jak najwięcej korzyści. My, zachłanni, z przyklejonymi „gogolowskimi” nosami, chcemy poczuć spełnienie. Nawet za wszelką cenę. I jak to się można spodziewać po Czechowie, te postaci są bardzo aktualne. Co jest przede wszystkim zasługą reżysera i aktorów, którzy wspólnie z nim nadali wszystkiemu charakterystyczną kreskę, balansując pomiędzy najlepszą rozrywką a ważną moralizatorską lekcją.

W tym spektaklu najistotniejszy ma być tekst. Składając mu niemal pokłony, traktując go z szacunkiem i posłuszeństwem. Co dzisiaj jest rzadkością. Wystawiając dziś Szekspira czy Czechowa dokleja się do niego instrukcję pralki, numery z książki telefonicznej albo inne cuda. A tutaj mamy do czynienia z Czechowem w czystej postaci! To teatr odarty z niepotrzebnych ozdobników, pozbawiony niemal scenografii. Na scenie ustawiono jedynie przewijające się przez wszystkie części trzy krzesła. Zresztą chyba nie ma bardziej teatralnego rekwizytu niż czarne, drewniane krzesło. To powrót klasyki, przypomnienie o podstawach, jakimi kiedyś tworzono sztukę dla mas, ale z konkretnym przekazem. I tym właśnie wygrywa ten spektakl, będący niebanalną rozrywką, która pod wachlarzem dowcipu posiada ziarno goryczy. Jest tam także jakaś surowość i niedoskonałość, wszystko z przymrużeniem oka. Co akurat świetnie spuentowane zostało przez Jerzego Stuhra, który w finale pyta o teatr, jego kondycje i ramy. A także zdaje pytanie widzom o to, czego od teatru dzisiaj oczekują - zabawy i zapomnienia od codzienności czy rozdrapywania problemów i błądzenia w niedoskonałym świecie bohaterów? Na całe szczęście i jedno, i drugie w tym aktorskim popisie odnajdziemy. Teatralne trio Krystyna Janda, Jerzy Stuhr i Ignacy Gogolewski nieczęsto gości na naszych scenach. Ten popis to już klasyka!

REKLAMA
REKLAMA