REKLAMA
Anywhere logo

Anna Nazarowicz

Czego oczy nie widzą, czyli za kulisami zespołu Mazowsze

2017-05-06
...
Balet, chór i orkiestra symfoniczna – to właśnie zespół Mazowsze. Efekty ich pracy zachwycają publiczność nieprzerwanie od 67 lat. To, co jednak widzimy na scenie, jest jedynie wierzchołkiem góry lodowej. Wiedzie na nią długa i niełatwa droga. Aby koncert mógł się odbyć na najwyższym poziomie, konieczne są codzienne próby. A także praca całego sztabu ludzi będącego zapleczem technicznym. Jak wyglądają kulisy jednego dnia z życia zespołu Mazowsze?

Żeby się o tym przekonać, należy odwiedzić podwarszawskie Otrębusy. To właśnie tutaj, pośrodku lasu, mieści się siedziba oraz Sala Widowiskowa Zespołu Mazowsze. Cisza, spokój i bliskość natury czyli warunki, których można jedynie pozazdrościć. Również w Otrębusach znajduje się część mieszkalna pozostająca do dyspozycji artystów. Bo jak sami mówią, przynależność do zespołu Mazowsze to coś więcej, niż praca. To odrębny styl życia, który pochłania człowieka bez reszty.

Próby zaczynają się zazwyczaj o godzinie 10:00. W skład chóru, którego kierownikiem jest Mirosław Ziomek, wchodzi 39 osób, które swój dzień zaczynają od tzw. rozśpiewania. To zajęcia mające na celu przygotowanie aparatu mowy do pracy. Pod okiem kierownika chóru artyści wykonują ćwiczenia rozgrzewające struny głosowe oraz pobudzające przeponę, aby następnie przejść do ćwiczeń oddechowych oraz poprawiających dykcję. W ciągu dnia wszyscy mają również indywidualne zajęcia z emisji głosu pod okiem pedagoga. Na tym jednak nie koniec bowiem w następnej kolejności przychodzi czas na lekcje tańca klasycznego. Kto choć raz widział występ zespołu Mazowsze, ten wie, że do zadań chóru na scenie, obok śpiewu, należy również taniec, podobnie jak tancerzy obowiązuje umiejętność śpiewu. Dzięki temu występy są znacznie bardziej widowiskowe. Jedynie orkiestra, licząca 37 osób, ma nieco więcej szczęścia: jest zwolniona zarówno z umiejętności śpiewania, jak również tańca.

Grupa taneczna nie ma już tak łatwego życia. Próby są nie tylko bardziej wycieńczające fizycznie ale również łatwiej w nich o kontuzję. Tancerze przez cały czas muszą być zatem w doskonałej formie. Pomóc im w tym mają zajęcia na siłowni znajdującej się na terenie ośrodka. W ciągłym pogotowiu pozostaje również fizjoterapeuta. Na zajęciach obowiązuje oryginalna, francuska terminologia rodem ze szkoły baletowej. Jej absolwentami jest tutaj zdecydowana większość zespołu. Poprzeczka jest zatem wysoko zawieszona, podobnie jak w przypadku chóru. Aby do niego przystąpić pożądana jest umiejętność czytania nut i ukończona szkoła muzyczna, jeśli nie studia wokalno-aktorskie. Historia zna jednak przypadki wybitnie utalentowanej młodzieży, która zostawała przyjęta w szeregi Mazowsza mimo braku ukończenia jednej z powyższych uczelni.

W przypadku tancerzy warunkiem pozostaje również wzrost. Powodem są kostiumy estradowe. Wioletta Milczuk, kierownik baletu, zdradziła nam, że raz uszyte służą przez wiele lat ze względu na bardzo wysokie koszty produkcji związane z wykorzystaniem drogich materiałów (barwiona wełna) oraz haftów i zdobień. Nie bez znaczenia pozostaje również fakt, że jest bardzo mało warsztatów tkackich będących w stanie je wyprodukować z uwzględnieniem oryginalnych, regionalnych splotów. Dlatego też kostiumy (a jest ich około 1500 sztuk) stanowią prawdziwy skarb, a o ich kondycję czule dbają dwie pracownie krawieckie: damska i męska. Ich obecność bywa niezbędna również podczas koncertów kiedy za kulisami szybko trzeba dokonać poprawki krawieckiej. O czystość strojów dba własna pralnia zespołu Mazowsze znajdująca się w Otrębusach. Od lat pozostaje ona wierna tylko i wyłącznie tradycyjnym metodom, jaką np. jest krochmalenie koszul za pomocą mąki ziemniaczanej. To dzięki niej koszule pozostają odporne na wszelkie zagniecenia podczas koncertu wyglądając  świeżo.

Przy tak dużej liczbie ludzi oraz asortymentu wyruszenie w trasę to nie lada wyzwanie. Instrumenty, ubrania, buty oraz wszelkie niezbędne akcesoria podróżują w metalowych, ciężkich skrzyniach. W sumie dają one 20 ton bagażu. Aby go przetransportować wraz z całym zespołem ludzi, potrzebne są trzy autokary, jeden bus oraz jeden TIR. Tak, zespół Mazowsze to potężne przedsięwzięcie. Ale nie tylko. – To przede wszystkim Ambasador Polskiej Kultury – mówi dyrektor zespołu i dyrygent Jacek Boniecki. Mazowsze to także nasz największy, artystyczny powód do dumy.

Galeria zdjęć


REKLAMA
REKLAMA