REKLAMA
Anywhere logo

Niedźwiedzia przysługa

2017-05-20
...
Jeśli ta roślina jest w stanie wraz z początkiem wiosny wywabić z gawry niedźwiedzie, to i na waszych stołach może być numerem jeden.

Jak tutaj przejść z szarego do zielonego? Bywa ciężko i nie zawsze wszyscy to znoszą dobrze. Nienawidzę pogody z deszczem i mrozem, więc czekam i przebieram nogami w tęsknocie za czasem, kiedy zrobi się zielono. Nie przeszkadza mi nawet czasem mój wygląd – wiosną niestety potrafię wyglądać jak Tyson po walce i przyczyną nie jest bynajmniej upojna noc, a znana wielu alergia na wszystko co kwitnie. Nie dam wam zatem przepisu na radość, bo alergia potrafi uprzykrzyć życie. Mogę za to podzielić się z wami pierwszymi oznakami wiosny, które oczarują wasze kubki smakowe.

sadkowski

Czosnek niedźwiedzi to cudo, które jako jedna z pierwszych roślin poinformuje was o nadchodzących zmianach w przyrodzie. To takie fantastyczne liście, które przypominają wyglądem liście konwalii. Niech was na manowce skojarzeń nie sprowadzi słowo „czosnek” – te liście niczym nie przypominają znanych wszystkim główek. Zalet mają za to bez liku, więc wymienianie wszystkich po kolei nie ma zupełnie sensu. Warto zajadać je garściami, a nawet jeśli będzie komuś przeszkadzała delikatna woń czosnku, to kilkugodzinna wstrzemięźliwość od całowania nie zaszkodzi.

Co z tych liści właściwie można zrobić? Generalnie można potraktować je jako podstawowy składnik sałaty, poczekać na nalewki i przygotować wiele innych dodatków, które wzniosą wasze posiłki na wyżyny kulinarne. Mam jednak w głowie coś jeszcze, do czego może cudnie posłużyć ten zwiastun wiosny. Przyrządźmy pewną prostą wiosenną miksturę o mnogości zastosowań. Nie będę się wygłupiał i nazywał jej mianem pesto – dla mnie ta nazwa jest zarezerwowana dla włoskiej odmiany zielonego sosu. Pójdę jednak tym tropem jak niedźwiedzie, które ospale kroczą po wypoczynku zimowym za wonią tych bajecznie zdrowych liści.

Potrzebnych będzie kilka składników. Wspomniane liście czosnku, orzechy laskowe, twardy dobry ser, taki jak bursztyn (musi być z pikantną nutą), dobry olej rzepakowy, trochę otartej skórki z cytryny oraz oczywiście sól i pieprz. Wystarczy, aby stworzyć miksturę, którą można wykorzystać do zapiekania z rybami, nacierania mięsa przed pieczeniem czy prostego sosu, z którym można podać ugotowany makaron. 

Liście należy opłukać i osuszyć, pokroić na kawałki, które następnie zalewamy kilkoma łyżkami oliwy (nie przesadzajcie z nią, zawsze można dolać). Dorzucamy otarty na małych oczkach ser i skórkę z cytryny. Najłatwiej będzie zmiksować to wszystko blenderem – nie ma co marnować wiosny na zbędną zabawę w kuchni. Doprawiamy solą i pieprzem i gotowe. Ugotujmy do tego makaron – oczywiście najlepiej spaghetti i obowiązkowo w osolonej wodzie. Po odcedzeniu zmieszajmy z zieloną czosnkową miksturą. Na koniec posypmy otartym serem. Gwarantuję, że nie ma takiej siły, która mogłaby sprawić, że nie odstawicie po tym daniu pustego talerza.

Niech to będzie dobry początek zmian na waszych talerzach. Mam nadzieję, że to nie będzie niedźwiedzia przysługa. A jeśli za jakiś czas macie w planach love story, to z góry za czosnek przepraszam.

Galeria zdjęć


REKLAMA
REKLAMA