REKLAMA
Anywhere logo

Song to song: w miłosnym letargu

2017-05-19
...

Przeznaczenie? Wyidealizowany obraz drugiej osoby stworzony w naszej głowie? Racjonalne dopasowanie dwóch osób względem charakterologicznych podobieństw? Czym właściwie jest mityczna, bezkompromisowa miłość, której każdy z nas chciałby choć raz w życiu doświadczyć? Terrence Malick w swoim najnowszym dziele stawia miłość przed obiektywem kamery starając się uchwycić metafizyczne uczucia rodzące się w naszym umyśle. Zobrazowanie wyjątkowych momentów z życia kochanków jest możliwe jedynie poprzez przywołanie pozostałych w ich pamięci wspomnień. 

Widok rozwianych na wietrze włosów ukochanej, uczucie subtelnego dotyku dłoni muskającej szorstkie kolano czy dźwięk  piosenki śpiewanej wespół o wschodzie słońca powodują, że w historii bohaterów „Song to Song”, słowa okazują się zbędnym balastem. Czy jednak prawdziwa miłość jest w stanie przetrwać próbę, na którą zostanie wystawiona? A może pozostaną po niej tylko epizodyczne wspomnienia?

BV (Ryan Gosling) jest niedocenianym muzykiem, którego talent zauważa w końcu wpływowy producent – Cook (Michael Fassbender). Mężczyzn poza pasją łączy jeszcze jedno – uczucie do Faye (Ronney Mara), która - podobnie jak BV - pretenduje do miana znanej szerszej publiczności artystki. Jak wiadomo najkrótsza droga do sławy prowadzi przez łóżko, ale rozbudzonemu pożądaniu towarzyszą wyrzuty sumienia, żal do samej siebie i pytania o prawdziwe uczucia, często mylone z fizycznym pragnieniem. Zdrada zmusza bohaterów do poprowadzenia swoich losów odrębnymi ścieżkami. Nowe miłosne i seksualne doświadczenia (między innymi Cooka z Rhondą -  w tej roli Natalie Portman czy homoseksualny związek Faye) nakłonią ich do dialogu z głosem serca, zweryfikują marzenia i doprowadzą do podjęcia decyzji dających jeszcze jedną szansę na miłość.

Bohaterowie Song to song uczestniczą w bezustannym tańcu zmysłów. Narracja, którą prowadzą stanowi zlepek zakotwiczonych w ich pamięci wspomnień, przedstawionych w formie wyestetyzowanych obrazów epatujących trudnym do jednoznacznego zdefiniowania czarem miłosnego uniesienia. Metafizyczny stan osoby lewitującej gdzieś pomiędzy rzeczywistością a marzeniami odwzorowują zdjęcia autorstwa - słusznie uważanego za jednego z najlepszych operatorów na świecie – Emmanuela Lubezkiego. Kamera przez większą część filmu jest w ruchu, podążając za tańczącymi w miłosnym letargu bohaterami, czasem jakby specjalnie ich gubiąc, aby pozostawić przestrzeń prywatności. Modernistyczne wnętrza i atrakcyjne meksykańskie plenery tworzą wyjątkową scenerię dla współczesnego romansu nieco zdeformowanego w porównaniu do tych, które znamy z Romeo i Julii czy Casablanki.

song_to_song

Przepełniony żądzą sławy świat niszczący duszę bohaterów wzbudza w nich chęć wykreowania własnej rzeczywistości poprzez otoczenie się miłością i muzyką, która daje im poczucie upragnionej wolności, ciągle ograniczanej jednak przez uzależnienie od życia „na poziomie”. Fizyczne pragnienia doprowadzają bohaterów do zguby i przypominają, że ciało jest tylko klatką, w której uwięzione są prawdziwe emocje. Magazynem wewnętrznych ekspresji współgrających z nastrojami kochanków okazuje się muzyka, raz wyciskająca łzy jak wykorzystane w trailerze Runaway Dela Shannona akompaniująca przebłyskom szczęścia, raz hardrockowa wybrzmiewająca w tle burzliwych konfliktów. Niezależność, którą dostrzegają w samotniczym trybie życia okazuje się tylko pozorna. W końcu własnej duszy nie odnajdziemy sami w sobie, w wewnętrznej rozmowie czy odbiciu w lustrze, lecz w oczach kochającej nas osoby.

Refleksje wypływające z filmu ocierają się o truizmy, lecz w walce o piękniejszy świat warto je od czasu do czasu odkurzyć. Twórca Drzewa życia posługując się poetycką narracją, wyrafinowaną symboliką i pięknymi obrazami definiuje miłość jako nieodzowny element szczęścia, którego nie zapewni nam sława i pieniądze. Malick nie wykłada jednak wszystkich kart na stół po pierwszym ich rozdaniu. Jak przystało na doświadczonego, filmowego pokerzystę igra z partnerami od partyjki w postaci widzów, zadając jedno fundamentalne pytanie – czy miłość właściwie istnieje czy może jest tylko iluzją tworzoną na potrzeby pragnień duszy i ciała? W wizji amerykańskiego reżysera, sprowadzonej do solipsystycznego postrzegania świata wszelkie relacje międzyludzkie zaczynają się i kończą w naszych głowach tworząc wyidealizowaną rzeczywistość. Do czego doprowadzi bohaterów ta pesymistyczna filozofia, w której uczucia mogą okazać się tylko iluzją?

Zrealizowana z rozmachem kameralna historia o uczuciach czworga bohaterów skłoni do refleksji nad współczesną miłością zdewaluowaną przez kapitalistyczny świat, w którym co raz trudniej o miłość wolną od pragmatycznych pobudek. Gwiazdorska obsada, nazwisko uznanego reżysera i atrakcyjny zwiastun z pewnością przyciągną do kin tłumy, lecz czy Song to song jest filmem dla mas? Zdecydowanie tak, zważając na fakt, że miłosna strzała wystrzelona przez Amora może trafić każdego.

Dystrybutorem filmu jest Forum Film Poland

REKLAMA
REKLAMA