REKLAMA
Anywhere logo

I love truskaviec

2017-06-27
...

Zapomniało się co to znaczy truchleć, czuć się złapanym w potrzask, spuszczać wzrok przed mundurem i czekać. Pokornie. A to sobie przypomniałam. 190 lecie uzdrowiskowej miejscowości Truskawiec nie może obejść się bez rac, klaunów, szczudlarzy. Volkswagen ciężarowy wyładowany ogromnymi smutnymi maskami i zespołem teatru ulicznego dojeżdża do granicy. Jadę w zastępstwo, jadę popatrzeć, wschodem pooddychać choć kilka, przypadkiem. Ja, wychowana na micie wielkich Słowian, na pisarzach rosyjskich, na rzewnych pieśniach ukraińskich. Mniejszość narodowa, prawosławna z Polski. Zadziorna dziewczyna z Podlasia gotowa dać po mordzie za jakże często słyszane “kacapka!”

Jadę? Granica - stoję. Ta fascynująca umowa czyniona przez jednych mężczyzn z pałą, bagnetem, czołgiem, bombą z innymi facetami o mniejszych rozmiarach pałach, bombach itd. Zapomniało się o nacjonalizmach, o dumie z ojczyzny i obronie granic, to patrz. Upchnięte w przegrzanych puszkach ludzkie ciała, poruszają się metr po metrze, do lepszej przyszłości. Do pracy, na czarno, ścierać kurze, myć podłogi, szorować kible, albo choć sprzedać kupić, coś wymienić. Szczęście swoje zbudować, zachodnie, lepsze.

truskaviec

No przecież nie od tego jesteśmy artystami, żeby stać w ośmiogodzinnej kolejce. Wieziemy towar wyższej klasy, inny ciężar gatunkowy niż kupione w Polsce auto klepane po kilku stłuczkach, czy sprzęt rtv agd.. Zatrzymują nas kartoflane, gniewne twarze z kolejki. “My ze spektaklem! Mer Lwowa zaprasza! Spóźnimy się na przedstawienie!” Pięści rozluźniają się, na twarzach niemoc i rozczarowanie. Puszczają. Polityk, ksiądz, lekarz i błazen.. wyliczam w myślach tych którzy przekroczyliby tę granicę bez przymusowego upokorzenia. Aktorka, producentka, dziennikarka. Mam kilka masek w bagażu podręcznym. Pieczęć na zaproszeniu, pieczęć w paszporcie. Ukraina. Jak rozwydrzone dzieci zatrzymujemy się, a to na koniak, na soljankę, zwiedzić ruiny zamku.. Hrywna tania. “Na Ukrainę przyjeżdżam poczuć, że mnie stać” - mówi kierowca. Dawno nie przebywałam z aktorami, zapomniałam już jak spuchnięte ego musi wciąż potwierdzać swoją ważność. Maski na twarzach, maski w bagażniku.

Na poboczu żołnierz. Zatrzymujemy się. Wsiada ubrany w piaskowe moro z małym plecakiem, z przepustki. Oniemiała chłonę jego spokój. Człowiek poddany historii, pogodzony z losem, mężczyzna w trybach historii. Cały ten zamęt ambicji, pomieszania i wielości wątków milknie. Żołnierz wraca na front.

“Truskawiec był prawdziwą perła w koronie przedwojennych polskich uzdrowisk. Wypoczywali tu m.in. Józef Piłsudski (który leczył tu nieżyt żołądka), Leon Sapieha, Wincenty Witos, Ignacy Daszyński, Eugeniusz Bodo, Adolf Dymsza, Julian Tuwim, Stanisław Witkiewicz, Bruno Schulz, Zofia Nałkowska..” Po kilku godzinach kwaterujemy się w jedenastopiętrowym bloku szumnie nazwanym hotelem. Odtąd trzy razy dziennie w stołówce na czwartym piętrze raczyć się będziemy tym samym menu. Kasza pęcak, kasza jęczmienna, kasza kukurydziana, warzywa bez smaku, mięso o smaku zupy, zupa o smaku warzyw. Przy stolikach ukraińskie rodziny na wczasach. Na talerzach ułożone piramidy jedzenia, to jakiś międzypokoleniowy lęk przed głodem, przekazywany przekarmianym dzieciom, pamięć hołodomora w DNA przeniesiona. Nie, nie potrzebna maszyna do podróży w czasie. Cekiny naszyte na błyszczący materiał skóropodobny, falbany, leginsy w fantazyjne wzory opinają ciała w rozmiarze XXL, makijaż inspirowany egzotycznym ptactwem. Wywyższam się? Nic a nic! To przecież moje dzieciństwo, nie myślałam że sentyment wzbudzi całe to kiczowate uzdrowisko. Znów jestem małą dziewczynką, popijam wody mineralne z dzbanka z dzióbkiem, do języka przylepiam watę cukrową i podsłuchuję rozmowy na deptaku. Nic o wojnie. Ktoś był w Niemczech i zarobił, tamten w Polsce zaoszczędził, kupić sprzedać, byle na Zachód, byle do Unii.

truskaviec_2

Koledzy aktorzy na zmianę pijani i na kacu. Przy śniadaniu obserwuję wymięte twarze, cierpiące oczy i drżące dłonie. Za chwilę będzie piwo, pojawi się poczucie humoru, z koniakiem wróci lekkość, a przy czystej znów w wyobraźni klaskać im będzie środkowo-wschodnia Europa. Zakładam maskę i przez małe szparki widzę tłum zebrany przed domem kultury. Odsłaniamy pomnik, 190 lat to nie w kij dmuchał.. Pomnik przypomina logo rozgrywek piłkarskich sprzed kilku lat. I love Truskaviec. Wybraliśmy zachód. Po angielsku jest pomnik, łacińskim alfabetem napisano, w plastiku. Organizatorzy zakleili go ciemną folią, jakby workami na śmieci. Teraz pijani aktorzy z Polski w maskach brzydkich, zniszczonych, zedrą te worki, a tłum będzie wiwatował. I tak się dzieje. I serce mocno mi bije, pot leje się ze mnie i mam ochotę krzyczeć. Odzieranie ze złudzeń, boli.

Galeria zdjęć


REKLAMA
REKLAMA