REKLAMA
Anywhere logo

Opakowana Ekstraklasa

2017-07-04
...
Na stadionach cisza. Trawa tęskni za korkami, a trybunom brakuje kibiców. Piłki rwą się do bramek a siatki chcą je łapać. Nic z tego. Na przełomie czerwca i lipca nigdzie nie gra się w poważną, seniorską piłkę. Wszyscy odpoczywają. Choć przyznać trzeba, że te emocje, które opadły przed kilkoma tygodniami powoli wracają. Nowy sezon tuż tuż.

Ekstraklasa ma szczęście być pięknie opakowaną. Ale nie zawsze to telewizyjne opakowanie wystarcza. Na nic się ono zdało w ostatnich meczach tzw. grupy spadkowej. Jeśli ktoś nie był fanem którejś z drużyn walczącej o utrzymanie – mógł sobie darować. Mimo opakowania oglądanie spotkań mogło być dramatycznym przeżyciem.

Dodatkowo niesmak wzbudzili wszyscy ci, którzy twierdzili, że w ostatniej ligowej kolejce stracili miejsce w ekstraklasie. Pytam zatem gdzie byli w trakcie całego sezonu? Liczyli na „opakowanie”? Za to nie dostaje się punktów.

Mimo wspomnianego niesmaku Ekstraklasa bije rekordy. Na stadionach w minionym sezonie pojawiły się prawie trzy miliony ludzi, kluby otrzymały rekordowe wynagrodzenie. Od ponad sześciu i pół miliona złotych dla Ruchu, do ponad szesnastu dla Legii (pomijam fakt, że spadkowicz z angielskiej Premier League otrzymuje 25 razy więcej). To dobre czasy dla rozgrywek. Reprezentacja podbija bębenek, stadiony zapraszają schludnością i estetyką, do tego opakowanie, które jest jak różowe okulary.

Takie okulary założyła nam 5 czerwca Gala Ekstraklasy. Daleko jej było do gali oscarowej, ale w tej piłkarskiej przynajmniej nie było pomyłki. Choć wielu twierdzi, że jednak do niej doszło przy wyborze trenera sezonu. Został nim bowiem Maciej Bartoszek, zostawiając w pokonanym polu dwóch „pewniaków”: Jacka Magierę i Michała Probierza. Może to i dobrze. Gdzie dwóch się bije…

Ale ci trenerzy to już przynajmniej nie żadne „opakowanie”. Każdy z nich „przedstawia się” prawdziwie. Jacek Magiera jest jednym z najpoczciwszych ludzi polskiej piłki. Miałem niezwykłą przyjemność być prowadzonym przez niego w drużynie TVN. Wprowadzał w trening spokój i pewność, że musi być właśnie tak, jak on tego chce. Nie krzyczy, nie gestykuluje niepotrzebnie. Stoi przy linii bocznej i notuje. Klasa.

To jeden z powodów, dla których czeka się na nowy sezon. Bo przyznaję się bez bicia – czekam, mimo wszystko.

REKLAMA
REKLAMA