REKLAMA
Anywhere logo

Z Karpacza na podbój Karkonoszy

2017-07-20
...
Polskie góry nie muszą być drogie, zatłoczone i wymagające kondycyjnie. Na południu Polski każdy znajdzie coś dla siebie. Żeby się o tym przekonać, w te wakacje warto choć na kilka dni wybrać się do Karpacza!

Przepiękne widoki, wymagające trasy, dzika przyroda, którą można spotkać w Tatrzańskim Parku Narodowym, to niewątpliwe zalety Tatr. Jednak mają też swoje wady – zatłoczone szlaki, kolejki na szczyt, drożyznę, problem z dostępnością noclegów i korki na ulicach. Istnieje duże ryzyko, że gdy przyjedziemy do Zakopanego w czasie sezonowego szczytu, zamiast wypoczęci, wrócimy po urlopie co najmniej sfrustrowani. Mając to na uwadze, warto wybrać się do Karpacza i spędzić kilka dni na zdobywaniu szczytów Karkonoszy!

Karpacz to niewielka miejscowość w województwie dolnośląskim. Leży w zachodniej części Sudetów – niewielkim, w porównaniu do Karpat, łańcuchu górskim, który współdzielimy z naszymi południowymi sąsiadami. Najwyższym szczytem Sudetów jest Śnieżka – 1603 m n.p.m. (dla porównania najpopularniejszy, a i tak nie najwyższy w Polsce szczyt – Giewont – jest o prawie 300 metrów wyższy!). Najwyższe pasmo górskie, którego szczyt ten jest częścią, to Karkonosze. To właśnie dla nich świetną bazę wypadową stanowi niewielki Karpacz.

karpacz_2_1

Sama miejscowość nie jest oblegana przez turystów, z racji tego, że nie jest tak popularna w świadomości Polaków, jak Zakopane czy Kościelisko. Można w niej za to często spotkać Czechów, Słowaków, Węgrów, a nawet Skandynawów. Baza noclegowa jest spora – nawet w szczycie sezonu można znaleźć miejsce zarówno na polu namiotowym, jak i w pokoju, apartamencie czy hotelu SPA. Restauracje są niedrogie, a sklepy na wyciągnięcie ręki. Po mieście trudno poruszać się samochodem, jednak nie jest ono tak duże, aby stanowiło to problem. Można z każdego jego końca bez problemu dostać się na szlaki turystyczne. Sama wycieczka do centrum jest jednak nie lada wyzwaniem, ponieważ... wszędzie jest pod górę! Dzięki temu miasto opływają górskie strumienie, a ich przyjemny szum nieustannie towarzyszy turystom.

W centrum drażni jednak przepych pamiątek rodem z Tatr. Można zakupić oscypki (codziennie dowożone... z Zakopanego, bo w Karkonoszach nie pasie się owiec), ciupagi i góralskie kapelusze (które związane są ze stylem zakopiańskim – a ten zresztą powstał względnie niedawno!) i masę innych rzeczy zupełnie niezwiązanych z tym regionem. W restauracjach zaś króluje "jadło góralskie", chociaż kuchnia Dolnego Śląska ma przecież wiele do zaoferowania.

W samej miejscowości znajdziemy kilka atrakcji wartych odwiedzenia. Największą z nich jest bez wątpienia tajemnicza Świątynia Wang. Jest to ewangelicki kościół parafialny, który w pierwszej połowie XIX wieku został przeniesiony z norweskiej miejscowości Vang. Powstał on na przełomie XII i XIII wieku, a 500 lat później został rozebrany i przewieziony do Karpacza. Oczywiście nie w całości - oryginalne jest około 7 proc. budowli. Resztę dobudowano na podstawie rysunków. Zaskakujące jest to, że zrobiono to bez użycia choćby jednego gwoździa! W świątyni można znaleźć tajemnicze runy, numery i znaki, a na przykościelnym cmentarzu odwiedzić groby osób, które zmarły lub tragicznie zginęły w Karkonoszach. Jest tam pochowany m.in. Tadeusz Różewicz.

W Karkonoszach możemy dotrzeć do kilku urokliwych wodospadów. Jeden z nich znajduje się w sercu Karpacza. Dziki Wodospad powstał ze spiętrzenia wód nieprzewidywalnej rzeki Łomnicy. Latem jest otoczony wybujałą zielenią, której cień daje wytchnienie przed palącym letnim słońcem.

Niezależnie od miejsca, które wybierzemy na swój nocleg, w Karpaczu na szlaki zawsze jest blisko. Trasy nie są długie, łatwo je zaplanować. Nie są też bardzo wymagające. Nie trzeba wybierać się w góry wcześnie rano, żeby zdążyć przed tłumami i wrócić przed zachodem słońca. Jeśli chcemy mimo wszystko powalczyć ze swoimi słabościami, wybierajmy strome trasy do podejść i łagodne do zejść – czyli odwrotnie niż większość turystów. Największym wyzwaniem i tak pozostanie Śnieżka, na którą wspiąć się można w kilka godzin. Góra ta jest jednak zdradliwa i aby na nią wejść, trzeba się dobrze przygotować – swoją nazwę zawdzięcza temu, że nawet w najbardziej upalne lato na jej szczycie jest niezwykle zimno!

karpacz_1

Warto wybrać się także na wycieczkę pośród Śnieżnych Kotłów. Majestatyczne skały wznoszące się nad stawami i zielonymi polanami wynagradzają nam trud wspinaczki do stacji przekaźnikowej, która znajduje się na szczycie. Na tym szlaku możemy nacieszyć się wszechogarniającą ciszą dopełnianą przez szum wody, cudownymi widokami, a także względnie dzikimi szlakami. Czeka nas bowiem przeprawa ciemnymi lasami z wystającymi korzeniami, poprzez kamienie zatopione w strumieniach (warto zainwestować w nieprzemakalne trapery!) i wędrówka wśród wysokich traw...

Jedną z lżejszych tras jest wyprawa na Zamek Chojnik, wznoszący się na wysokości 627 m n.p.m. Pochodząca z XIV wieku budowla jest może niewielka, ale warto poświęcić jej kilka godzin. Z głośników umieszczonych w różnych miejscach zamków odtwarzana jest historia i legenda zabytku. Odpoczywając w cieniu ruin mamy szansę wysłuchać opowieści o okrutnej księżniczce Kunegundzie i duchach, które nawiedzają to miejsce... Sam górski szlak przypomina scenerię rodem z "Hobbita" - jest soczyście zielony, pełen omszonych skał i ciemnych lasów.

Jeśli mamy do dyspozycji więcej, niż tylko kilka dni urlopu, możemy pokusić się o zdobycie szczytów po stronie czeskiej. Jeśli natomiast tęsknimy za miejskim zgiełkiem, w 2,5 godziny autostradą możemy dojechać do Pragi. Jeśli to ona jest głównym celem naszej podróży, nie zapomnijmy o urokliwym miasteczku w centrum Karkonoszy, w którym w mig zapomnimy o stresie i zmartwieniach dnia codziennego.

Autor: Katarzyna Habecka

Galeria zdjęć


REKLAMA
REKLAMA