REKLAMA
Anywhere logo

Balet koparyczny

2017-07-21
...

„Balet koparyczny” Izy Szostak to nie jest nowy spektakl. Jego premiera miała miejsce w Krakowie w 2015. Za to niedawno można było go po raz pierwszy w zobaczyć Warszawie. Stara hala żerańskiej fabryki FSO wydawała się być stworzona do tej inscenizacji. Ale zaraz, zaraz – koparki, serio? Pisanie o tego typu przedsięwzięciach powinno się zaczynać od słów osobliwy, oryginalny, dziwny ale działa albo dziwny ale nie działa. Jak potraktować tańczące maszyny? Nie wielkie, monumentalne żurawie, czy śruby drążące metro, które wzbudzają zachwyt swoim rozmiarem, czy doskonałością techniczną, tylko ot zwykłe koparki, które widzieliśmy setki razy mijając roboty drogowe.

Balet-Koparyczny-1

Na szczęście więcej niezręczności jest w brzmieniu zestawienia słów „balet” i „koparka” niż w samym spektaklu. Wróć. W samym spektaklu nie ma żadnych niezręczności. Można powiedzieć więcej – koparki Izy Szostak w ruchu są piękne, choć jest to piękno zimne, dystansujące.  Oczywiście w teatrze do piękna (bądź brzydoty, zależy jaki efekt chcemy uzyskać) pozwala dotrzeć wykorzystanie takich środków jak muzyka, dźwięk, światło, scenografia. W „Balecie koparycznym” to wszystko, już od początku, czyli od uruchomienia silników koparek, pracuje jak dobrze naoliwiona, nomen omen, maszyna. Ich warkot wraz z sugestywnym, mocnym techno wciąga widza w opowieść o przyszłości – tak chyba będzie najprościej. Postęp techniczny prowadzi nas w miejsce, w którym zabraknie człowieka. W zamian powstanie hybryda człowieka-maszyny, której funkcjonowanie jest polem do popisu dla wyobraźni. Co będzie dla niej ważne? Jakie będzie tworzyła relację? Czy będzie zdolna do emocji? Czy będzie jeszcze potrzebowała miłości? Obserwując koparki w tańcu, próbujące się dotknąć, nawiązać kontakt, mimowolnie stawiamy sobie takie pytania. To naturalny odruch. Pytanie brzmi –jak długo, w obliczu postępującej hybrydyzacji,  ludzie rozterki przetrwają. 

Oczywiście „Balet koparyczny” nie sufluje nam odpowiedzi. Mimo głośnej, mechanicznej muzyki, pracy silników i intensywnego zapachu spalin nadal czujemy się bezpiecznie. Pewnie dlatego, że za sterami maszyn cały czas obserwujemy ludzi. Nie tylko w spektaklu.

 

Tekst: Bartek Zdunek

Zdjęcia: Monika Stolarska / teatr polski bydgoszcz

Koncept /choreografia / wykonanie: Iza Szostak
Współpraca choreograficzna / wykonanie: Paweł Sakowicz
Dramaturgia: Anka Herbut
Przestrzeń: Łukasz Kwietniewski
Muzyka: Kuba Słomkowski
Kurator: Anna Królica
Koordynator produkcji : Dominik Skrzypkowski
Produkcja: Ośrodek Dokumentacji Sztuki Tadeusza Kantora Cricoteka

Galeria zdjęć


REKLAMA
REKLAMA