REKLAMA
Anywhere logo

PODWÓJNY KOCHANEK: Jedyny samiec w domu

2017-08-25
...
François Ozon to prawdziwy kontestator. Kiedy wydaje się, że niczym już nie zaskoczy, Francuz wodzi nas za noc kręcąc kolejny zwariowany pastisz, tym razem w klimacie thrillera. „Podwójny kochanek” to niesamowicie świadoma, wciągająca gra z widzem i nonszalancki flirt z jego przyzwyczajeniami.

W morzu nawiązań do tuzów psychologii i zdolnych kochanków X Muzy, Ozon pozostaje w swoich filmowych wizjach pełnoprawnym autorem. I choć mówi się o jego najnowszym, nominowanym do Złotej Palmy filmie jako popłuczynach „Ostatniego tanga w Paryżu” (1972) Bertolucciego, reżyser „Sitcomu” (1998) nie potrzebuje kostki masła, by sprawić odbiorcy perwersyjną rozkosz. Aby osiągnąć swój cel, Francuz wykorzystuje wiele innych, głównie wizualnych chwytów. Jak ten słynny już początek, którego nie raczę zdradzić, bowiem to nie lada wyczyn otwierać film z tak przewrotnym poczuciem czarnego humoru.

Bohaterkę poznajemy w momencie, gdy ktoś ścina jej piękne, długie włosy. To przeobrażona Chloe (Marine Vacth, tytułowa „Młoda i piękna” [2013] Ozona), eks-modelka, która wraz z wyglądem postanawia zmienić swoje życie. Kobieta od dłuższego czasu cierpi na bóle brzucha, lekarze sądzą, że może mieć to podłoże psychologiczne. Aby zweryfikować swe podejrzenia, dziewczyna udaje się do terapeuty Paula Meyera (Jérémie Renier, urodziwy blondyn z „Dziecka” [2005] braci Dardenne), w którym szybko się zakochuje, oczywiście z wzajemnością. Dwuznaczne relacje na linii pacjent-terapeuta nie stanowią w kinie nowości, Ozon nie poprzestaje jednak na powielaniu - wybielonej zresztą - kliszy.

fot_12

Reżyser zarysowuje wątek romansu już w ekspozycji filmu, by później zasypać odbiorców psychoanalitycznymi zgoła zagadnieniami: niechciana ciąża, a oceniająca matka, kompleks braterstwa i figura sobowtóra. Jak na jeden długi metraż „spraw” jest na pęczki, ale w jakiś sposób francuski reżyser potrafi to atrakcyjnie skompresować i połączyć, w pełni panując nad kinowym rzemiosłem. Niemal każda scena zawiera jakieś odbicie: od podwójnych, poprzecinanych niczym z „Psychozy” Hitchcocka napisów, po ujęcia z lustrami, szybami, czy tych zestawionych za pomocą split screenu. W efekcie forma doskonale oddaje dwoistość bohaterów, owe specyficzne poczucie, że gdzieś po ziemi chodzi osoba wyglądająca jak my. Ozon to nie tylko enfant terrible francuskiego kina, ale i stuprocentowy paryski mieszczanin. Film więc nakręcony jest w wytwornych wnętrzach i nowoczesnych muzeach, a podwójni kochankowie w przestronnych mieszkaniach drapią chmury.

Analiz i bystrych spostrzeżeń ze strony odbiorców zebrało się w przypadku tego tytułu całkiem sporo. Nic dziwnego, skoro twórcę „8 kobiet” (2002) od dawna traktuje się jako śmiałego stylistę wielkich twórców kina. Przede wszystkim kłania się Polański - podglądamy przecież podobną, mentalno-perwersyjną relację dwóch kochanków przypominająca tę z „Gorzkich godów” (1992). Czuć inspiracje de Palmą, Kieślowskim, wspomnianym Bertoluccim, niektórzy nawet zestawiają osobliwy twór Ozona z kinem Cronenberga. Tyle, że w tej gamie inspiracji francuski reżyser się nie powtarza, a ciężar poważnych tematów nie powszednieje. Skupia się na analizie przywdziewanych przez partnerów w związku maskach, kwestii męskości, potrzebie zamiany ról i zaufania. Czy o swoich – nomen omen – drugich połowach wiemy na pewno wszystko? Kiedy skrywane od lat tajemnice wyjdą na wierzch, bohaterowie będą pragnęli poznać prawdę za wszelką cenę. Tak samo jak widzowie.

Pomimo podejmowania pełnych powagi treści, Ozon nie rezygnuje z groteski. Lekarstwem zarówno na uzdrowienie naszej duszy i ciała okazuje się być nic innego, jak seks. „Podwójny kochanek” to typ klimatycznego thrillera erotycznego dla tych wszystkich, którzy lubią być w kinie zwodzeni, poddani „przyjemności patrzenia”. Od czasów „Love” (2015) Gaspara Noé nie doświadczaliśmy bowiem tej skopofilicznej rozkoszy z oglądania zdjęć z wnętrza ludzkiego organizmu. Czy można wyobrazić sobie lepszy film na pierwszą randkę?

 

 

Dystrybutorem filmu jest Gutek Film

 

REKLAMA
REKLAMA