REKLAMA
Anywhere logo

Lekcja życia

2017-09-04
...
Patrzę na zdjęcie i nie mogę uwierzyć, że mój syn idzie do szkoły. Decyzję te mogłam odłożyć jeszcze w czasie, ale coś mnie tknęło, że powinien być to właśnie ten moment. Z jednej strony trudno jest mi się pogodzić, że malutki synek, do tej pory uczepiony spódnicy, dorośleje, ale widzę też pozytywne strony, o których mu oczywiście nie powiem.

Idąc do szkoły rok wcześniej, może pozwolić sobie na roczną przerwę na studiach. Odpocząć przed wejściem w prawdziwe życie. Gorszy scenariusz byłby wtedy, gdyby powinęła mu się noga w liceum czy w podstawówce. Takiej opcji jako matka nie biorę poważnie pod uwagę, ale wiek dojrzewania jest trudny, nieprzewidywalny. Jeśli zatem nie zdałby do następnej klasy, powtórzy rok bez uszczerbku na zdrowiu psychicznym. Nadal będzie chodził do szkoły z dziećmi ze swojego rocznika. Nikt się nie zorientuje, że coś poszło nie tak, bo one rozpoczęły edukację w wieku 7 lat. Przypadki, o których piszę, są dla mnie tak bardzo abstrakcyjne, że pewnie dobrze wyglądają tylko na papierze. Całkiem realny był jednak wybór szkoły. Mam wyrzuty sumienia, że sprawdziłam tylko dwie. Co prawda, ich wybór był wcześniej przeanalizowany. Zakreśliłam dzielnicę, w której szukałam szkoły, a potem spojrzałam na ranking i odrzuciłam wszystkie te, które były poniżej dziesiątego miejsca. I tak zostały dwie. Odwiedziłam je tego samego dnia i nie miałam wątpliwości, którą wybrać. Szkoła nie musi być dla mnie supernowoczesna, naszpikowana nowinkami technologicznymi. Ważniejszy jest duch nauki i życie w szkole, nie poza nią. I wcale nie myślę wyłącznie o 40 kółkach zainteresowań. Ważne są lekcje, sposób ich prowadzenia. Nie chcę, by moje dziecko dostało za darmo wielki pakiet wiedzy.  Jeśli dostajesz coś za darmo, nie szanujesz tego tak bardzo, jak w przypadku, kiedy musisz na to zapracować. Wolę, by do wiedzy dziecko dochodziło samo. Błądziło, zadawało liczne pytania, eksperymentowało. Nie opierało się na jednym wspólnym podręczniku, jednym wypracowanym fakcie, wspólnej filozofii. Takie nauczanie pozwoli mu wygłaszać pamięciowo nauczane tezy, ale nie nauczy krytycznego myślenia. A to w dzisiejszych czasach jest umiejętnością o wiele cenniejszą niż wykucie wszystkich regułek. I pierwszą prawdziwą lekcją życia. Czy wybrana przeze mnie szkoła zda mój egzamin? Odpowiem na to pytanie za rok.

REKLAMA
REKLAMA