REKLAMA
Anywhere logo

Aleksandra Budka

Nieświadomy

2017-09-26
...
Nie mogła kochać go bardziej. Bardziej oznaczałoby tylko wypowiedzieć to na głos. Umówić się w tej klubokawiarni na rogu i wrzucić ich relację w ramy kolejnej jednostronnej miłości. Jąkać się przy tym, cedzić słowa. Bo w słowniku nie ma określenia na tę miłość. „Kocham cię” jest tak banalne. „Kocham cię” wypowiadają bohaterowie jej książek, zbrzydło jej to wyznanie, jest pospolite jak pospolite są wszystkie miłosne historie. Tak więc nie powie mu, że go kocha. Do tego uczucia nie była potrzebna jego świadomość.

Poczuła to podczas pierwszej rozmowy. Kochała go już wtedy, gdy podała mu rękę na przywitanie i cicho wypowiedziała swoje imię. Takie historie dzieją się tylko na wzgórzach Hollywood. Zwykli śmiertelnicy tego nie doświadczają.

Wiem, to nie mogło się udać. Mamo, ile razy będziesz mi to powtarzać? Wiem, źle dobieram mężczyzn. Nie, nie umiem inaczej. I nie chcę zostać starą panną. Tak, to gorzej niż wyjść za mąż po trzydziestce.

nieswiadomosc

Tylko że ona jest starą panną po trzydziestce, a to według jej matki najgorsza możliwa kombinacja. Wróżba staropanieństwa i nieumiejętność lokalizacji uczuć to były jej cechy charakteru, zapis w CV w rubryce „osiągnięcia”, znak szczególny w dowodzie osobistym. I podczas gdy z tym pierwszym nieszczególnie walczyła, tego drugiego od wielu lat próbowała się pozbyć.

Zatem jej najnowszy dramat to kolejny błąd w logistyce miłosnych manewrów. Zakochała się kolejny raz, kolejny raz był ponownie silniejszy od poprzedniego. Kochała go, to było pewne. Jej miłość rosła odwrotnie proporcjonalnie do szans na to, by on odwzajemnił jej uczucie. Zresztą ta miłość skazana była na jednostronność.

Niektórym do miłości trzeba tak wiele. Powtarzających się spotkań, splecionych dłoni, spokoju, że on na pewno nie spotyka się z inną. Gdyby na tym to miało polegać, ona nadal nie wiedziałaby, co to znaczy kochać. Jej definicja miłości była skrajnie egoistyczna, nie obejmowała myślenia o drugiej osobie, ta była jednocześnie najważniejszą i najbardziej pominiętą w tej grze postacią. Bo ona kochała nie kalkulując szans na odwzajemnienie. Przecież gdyby on nagle dziwnym trafem się w niej zakochał, ona nie pragnęłaby go ani mniej ani bardziej. Tylko finał byłby inny.

Zamieszkaliby razem i wkrótce pobrali? Mieliby piękne, zielonookie dzieci? Śmieszne. Taka miłość nie kończy się małżeństwem. Przed ołtarzem stają pary, których przyzwyczajenie do letniej temperatury związku pcha w kierunku stabilizacji podtrzymującej ten słaby płomień do końca ich marnego życia. Proza codzienności wykańcza każdą miłość. Przecież nie wytrzymałaby jego spadków nastrojów, które dziś najbardziej w nim uwielbiała. Porozstawiane kubki po kawie doprowadzałyby ją do szaleństwa i agresji. Rodziny nie dogadałyby się w kwestii miejsca na przyjęcie weselne, ona musiałaby założyć idiotyczną białą sukienkę. Razem z tortem kroiłaby na kawałki także tę miłość, która opuściłaby ich wraz z ostatnim weselnym gościem wychodzącym na chwiejnych nogach z bankietu na dwieście osób. Nie ma więc ślubu, związku, dzieci ani siły, by z tych wydarzeń w czasie przyszłym niedokonanym naprawdę się cieszyć.

Nie jestem kimś, kto tylko cię pokochał. Pokochałam i zaczęłam oczekiwać odwzajemnienia, a to wszystko zniszczyło. Patrzę teraz na ciebie i wiem, że jesteś każdym pragnieniem szczęścia, które pojawiło się w mojej głowie do momentu naszego spotkania. Te wszystkie marzenia, zaklinania rzeczywistości i wyobrażenia, z którymi zasypiałam, złożyły się w jedno, kiedy poznałam ciebie. A to runie, gdy przestaniesz o mnie myśleć. Bo tego, że tak się stanie, jestem pewna. Zaplanowałam, że odejdziesz, choć nie przewidziałam, że zostawisz mnie z takim uczuciem. Powiedz, jak przestać cię kochać, może ta złota rada przyda się na kolejne rozczarowania. Coś mi po tobie zostanie.

Zapełniając walizkę, obmyśla plan przetrwania.

Tak, mamo, żyję, już lepiej. Nie mogę rozmawiać, właśnie się pakuję. Przecież mówiłam ci, że wyjeżdżam.

Stan na dziś – beznadziejna miłość. Plan na jutro - miłość. Strategia na najbliższy miesiąc – obgryźć tę miłość do ości. Zostanie ość, a potem rozejdzie się to po kościach.

W tym samym czasie on nieświadomie zaczął za nią tęsknić. Podobno sierpień spędza na wybrzeżu, szuka inspiracji do nowej książki. Zatem zadzwoni do niej za miesiąc.

REKLAMA
REKLAMA