REKLAMA
Anywhere logo

GDN - Gdańsk

2017-09-20
...

Marylka i Ryszard podrzucili mnie wprost z Długiej w Gdańsku do portu Wałęsy. Kiss and fly. Shake hands and bye, bye. Gdańskie lotnisko jest chyba najelegantsze w Polsce. Wiadomo! Kto bogatemu zabroni, prawda? Kilka minut przy zawsze sprawnym, profesjonalnym security check i już siedzę na górze, wypatrując na płycie lotniska samolotu do Warszawy. To był piękny dzień. Kilka ciekawych spotkań. Parę sentymentów. Dolce vita i bella ragazza. W Trójmieście mieszają się kultury, sny i pragnienia. Przez wetknięte w uszy słuchawki Florence Welch wyśpiewuje mi, że wszystko co złe jest już za mną, a świetlista przyszłość mknie ku mnie z impetem rozpędzonych koni. Dog days are over. Dog days are over. Kątem oka zauważam, że ktoś próbuje wejść w przestrzeń, która wytworzyła się między piękną Florence a mną. Odwracam wzrok w lewo i wyjmuję jedną słuchawkę z ucha. Obok mnie siedzi kobieta w trudnym do określenia wieku. Zauważam, że wszystkiego ma za dużo. Za dużo ciała. Za dużo włosów. Za dużo kolorów. Za dużo wzorów. Po chwili dostrzegam, że ma za dużo makijażu. Za dużo pierścionków. Za dużo bransoletek. Za dużo chust. Patrzę na nią i nie mogę się skupić. Ciężko mi znaleźć w jej postaci choćby jeden punkt, na którym mógłbym przytrzymać wzrok, uchwycić się go. Muszę wyglądać na zdezorientowanego. Pani nie pomaga mi w koncentracji, bo słyszę, jak prosi mnie o… rękę. – Przepraszam? – pytam, śmiejąc się bezwiednie. – Czy mogę pana prosić o rękę? – pyta ponownie. – Hahaha! – śmieję się już teraz głośno. – No… wie pani, nie wiem, czy to wypada, żeby… W tym momencie i ona zaczyna się śmiać. – Nie, nie – zaprzecza szybko – chciałabym, żeby podał mi pan rękę, bo jestem chiromantką. Chce pan wiedzieć, co na dłoni wypisał panu los? – Eeee… nie wiem. Zaskoczyła mnie pani – odpowiedziałem z ociąganiem – Ja nie wierzę w takie rzeczy. – Proszę mi podać dłoń! – zawyrokowała – Nie tę, drugą. Wyciągnąłem posłusznie rękę w jej stronę. Odwróciła moją dłoń delikatnie wnętrzem do góry. Patrzyła na nią przez chwilę i powiedziała: - Osobowość silnie ukształtowana przez dom rodzinny. Silne związki emocjonalne z domem, powoli słabnące, ale mające wpływ na ukształtowanie się charakteru. Linia losu zbiega się z linią charakteru, co jest bardzo rzadkie. Świadczy to o dużym wpływie rozumu na wybory podejmowane w życiu. Dusza artystyczna, romantyczna, duże zdolności plastyczne. Związki romantyczne full complex, bardzo złożone i skomplikowane, nieustabilizowane, trudne. Długa linia życia… Zamknęła moją dłoń i odetchnęła głęboko. Przerzucałem wzrok z mojej ręki na jej twarz. Full complex? Jak to?!? A już miało być tak dobrze…

REKLAMA
REKLAMA