REKLAMA
Anywhere logo

Andrzej Saramonowicz

Czytanie według Saramonowicza: Odlot, czyli ludzkość na haju

2017-09-18
...

„Wszechobecność używania narkotyków tak się rzuca w oczy, że musi to odzwierciedlać elementarne ludzkie pragnienie” – napisał blisko pół wieku temu jeden z pionierów akademickich badań na polu odurzania, Andrew Weil. A inny z badaczy, etnobotanik Terence McKenna (etnobotanika to nauka, której przedmiotem poznania są związki między roślinami i kulturą społeczeństw ludzkich), w książce „Pokarm bogów. Radykalna historia roślin, narkotyków i ewolucji człowieka” stawiał tezę wręcz rewolucyjną: katalizatorem przemiany pewnej grupy małp afrykańskich w człowieka był występujący w regionach tropikalnych grzyb Stropharia cubensis, którego składnikiem jest halucynogenna psylocybina, po spożyciu której spektrum efektów rozciąga się od lekkiego poczucia odrealnienia do pełnoobjawowych halucynacji,

saramonowicz

którym towarzyszy radykalne zakłócenie normalnego kognitywnego funkcjonowania. Uważa się, że psylocybina zapewnia gruntowniejsze zrozumienie otoczenia i ułatwioną komunikację z innymi osobami w tym stanie. McKenna argumentował zatem, że uparte wprawianie się w odmienne stany mentalne przez afrykańskie małpy przyniosło w stosunkowo krótkim okresie ewolucyjnym daleko idącą przebudowy struktury synaptycznej mózgu, a na końcu tej drogi pojawił się człowiek.

Wielu naukowców uważa tę tezę za wątpliwą, ale nikt w klarowny sposób nie umie wykazać, że jest to koncepcja błędna. Tak czy inaczej, historia odurzania – o ile nawet nie poprzedza naszego gatunku – towarzyszy mu od początku. I nic nie wskazuje, by miała się skończyć. Wchodzenie w odmienne stany świadomości to podstawowa ludzka potrzeba, co wie już każde dziecko, które odkryło fascynujące nowe drogi w postrzeganiu świata po kręceniu się na karuzeli lub choćby tylko wokół własnej osi.

Książka Stuarta Wilsona jest świetnie napisana i czyta się ją lepiej niż niejedną powieść. W rozdziale pierwszym autor zajmuje się intoksykologią, czyli badaniem zmieniania świadomości za pomocą naturalnych i syntetycznych środków chemicznych. W drugim wyjaśnia stosunek antycznych kultur Grecji i Rzymu do odurzania. W trzecim – analizuje to samo w odniesieniu do judaizmu, chrześcijaństwa i islamu. Dalej pisze o przedsięwzięciach prohibicyjnych (od religijnych po współczesne przepisy antynarkotykowe), zajmuje się kwestią, czy odurzanie ma rzeczywiście destrukcyjne działanie społeczne i dochodzi do problemu, który mnie osobiście interesuje szczególnie: czy środki odurzające mają moc inspiracji do tworzenia wielkiej sztuki. Łącznie 435 stron, od których nie można się oderwać. 

Stuart Walton, „Odlot. Kulturowa historia odurzenia”, , wyd. Aletheia, Warszawa 2017.

REKLAMA
REKLAMA