REKLAMA
Anywhere logo

O pożytku płynącym z czytania instrukcji

2017-09-25
...
Moja żona urodziła się w Szwecji. I ma różne skandynawskie przyzwyczajenia. Na przykład czyta instrukcje. Bo Skandynawowie naiwnie wychodzą z założenia, że instrukcje wymyślił ktoś mądry, po to, żeby było łatwiej coś złożyć lub uruchomić. A jak czegoś mimo wszystko złożyć nie mogą, to zamiast pokombinować, jadą z płaczem do sklepu i żądają zwrotu. Cieniasy.

My, Polacy, wychodzimy z założenia, że instrukcje wymyślają idioci, którzy się na niczym nie znają. I robią to tylko po to, żeby nas ograniczać i irytować! Filozofia „Sam wiem lepiej, co ja debil jestem?” jest nad Wisłą niezwykle popularna. A jak półka z Ikei po złożeniu bez instrukcji przypomina taboret, to się ją ze szwagrem przytnie i będzie git! Kreatywność to nasza cecha narodowa.

Podobnie jest z nakazami i procedurami. Skandynawowie karnie ich przestrzegają. Na przykład na drogach. Jeżeli Szwedzki kierowca, jadący nowiutkim trzylitrowym Volvo, zobaczy znak nakazu ograniczenia prędkości do 30 km/h, to z taką prędkością będzie jechał. Szwedzki kierowca naiwnie  wychodzi z założenia, że ograniczenie wprowadził jakiś urzędnik, który chciał zmniejszyć śmiertelność przechodzących w tym miejscu jeży. No dramat.

Polski mistrz kierownicy znaków ograniczających prędkość nie zauważa, ponieważ musi być maksymalnie skupiony na drodze. W końcu chodzi o bezpieczeństwo. Trzeba jak najszybciej wyprzedzić stanowiących zagrożenie „amatorów”, „cioty” i „debili, którym nie wiadomo kto dał prawo jazdy”. Dlatego filozofia „jeżdżę szybko, ale bezpiecznie” jest nad Wisłą również niezwykle popularna. A jak się jeżom nie podoba, niech wyjadą do Szwecji.

Moja szwedzka żona nauczyła się żyć w naszym dynamicznym i kreatywnym kraju. Ale czasami niestety wracają stare nawyki.

Na przykład jak jest znak zakazu, to moja żona z przyzwyczajenia nie wjedzie! Ostatnio idziemy na imprezę, nowe osiedle, wszędzie błoto, a tu szlaban i napis „Przejścia nie ma”. A ja widzę, że kawałek dalej jest wejście. Żona do mnie: „Ojej, musimy na około, nie ma przejścia”. Ja jej mówię: „Czekaj, jak nie ma przejścia! Włącz polskie myślenie! Jakby przejścia nie było, to by nie pisali że go nie ma, bo to bez sensu. Skoro piszą że nie ma, to znaczy że jest!”. A Szwed polazłby na około. Głupek.

Żeby oddać Skandynawom sprawiedliwość, ich przyzwyczajenia mają też swoje plusy.

Może gdyby Polacy tak jak Szwedzi brali instrukcje na serio, nie byłoby na przykład problemu z dopalaczami. Bo dzieciaki w Polsce dopalacze kupują i nie czytają instrukcji.  A przecież na dopalaczach jest napisane wyraźnie: produkt kolekcjonerski, nie do spożycia. Gdyby taki młody człowiek przeczytał instrukcję ze zrozumieniem, to stwierdziłby: „Fajne, włożę sobie do klasera. Mam już serię z grzybami. Boże, jakie to szczęście że przez przypadek tego nie połknąłem”.

Może też gdybyśmy serio traktowali instrukcje, nie próbowalibyśmy lądować we mgle i parę spraw byłoby prostszych.

A może byłoby bardziej nudno. Może byłoby w Polsce za dużo jeży.

Nie wiadomo.

Jedno jest pewne. Jak w kraju czytają instrukcje to powstaje Ikea i Lego.  Jak obywatele preferują spontan, to światową marką jest Wyborowa.

Przypadek? Nie sądzę.

REKLAMA
REKLAMA